Patrycja jest matką dwójki dzieci. Od lat spędzają z mężem święta z jej rodziną. W związku z tym, iż krewni mieszkają w niewielkiej miejscowości oddalonej o kilkaset kilometrów - dość rzadko się z nimi widują. Mimo to, w tym roku nasza czytelniczka nie planuje wspólnie z nimi zasiąść do wigilijnego stołu. Przyznała, iż jej rodzice są z tego powodu bardzo rozżaleni.
REKLAMA
Na święta do moich rodziców zjeżdża się mnóstwo ciotek i wujków. Najlepsze jest to, iż wielu siebie nawzajem choćby nie lubi, ale udają, iż jest inaczej. Przez trzy dni muszę stać przy garach i pomagać mamie, która słania się ze zmęczenia na nogach i słuchać po raz setny komentarzy o polityce
- powiedziała. - I nie chodzi choćby o to, iż mam inne poglądy, bo po prostu się nie udzielam. Mimo to podchmieleni wujkowie chyba mają poczucie misji, iż powinni mnie i męża politycznie nawrócić. Słuchamy więc tych wykładów, a prośby, by sobie darowali i święta to nie czas na takie dyskusje, totalnie nie działają. To wkurzające i męczące.
Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"
Chce jechać z rodziną na święta w góry. Dziadkowie są oburzeni
Patrycja przyznała, iż gdy mąż usłyszał, iż może pojechałby na święta, np. w góry to aż podskoczył z radości. Chociaż nigdy jej tego nie przyznał, wie, iż dla niego świąteczne wyjazdy też są męczące.
Mam dość tych samych żartów nielubianych wujków i nie tylko ja. Jak powiedziałam rodzicom o moich planach, to mają do mnie pretensje, iż wnuków na święta nie zobaczą, iż mi się w głowie poprzewracało
- przyznała moja rozmówczyni. - Wyjaśniłam mamie, iż chcemy odpocząć, iż ona też powinna o tym pomyśleć, bo aż żal na nią umęczoną w święta patrzeć. Dodałam, iż przyjedziemy do nich na cały tydzień ferii, by mogli spędzić z nami i wnukami trochę czasu. Moi rodzice uważają jednak, iż to nie wypada, iż nie przyjedziemy - dodała.
Kobieta chciałaby jechać z dziećmi na święta w góry. Dziadkowie są oburzeniShutterstock autor: Nicoleta Ionescu
Plany Patrycji stały się powodem rodzinnego konfliktu. Rodzice codziennie próbują sprawić, by zmieniła zdanie, choćby zaangażowali w to krewnych. - Mój brat już dzwonił i powiedział, iż matka tego nie przeżyje, powiedział, iż on też nie lubi siedzieć z ciotkami i wujkami przez trzy dni za stołem, ale robi to dla rodziców, bo dla nich to ważne - powiedziała. Kobieta ma wyrzuty sumienia i zastanawia się, czy faktycznie nie powinna zrezygnować z planów dla dobra rodziców. Jej mąż nie naciska, stwierdził, iż nie chce się mieszać, ale i do niego dzwonią już teściowie, by "wpłynął jakoś na swoją żonę".
Czy Twoim zdaniem nasza czytelniczka powinna ulec presji krewnych? A może lepiej, by wyjechała z rodziną i spędziła święta "po swojemu"? Napisz do nas: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.














