Córka wybiera miłość, a my płacimy za to wysoką cenę

polregion.pl 1 godzina temu

Weronika nerwowo chodziła po swoim małym mieszkaniu w Lyon, telefon zaciśnięty w dłoni, na ekranie migało nowe powiadomienie o zaległej płatności. Serce ściskało jej się z niepokoju jak teraz wyżywi rodzinę, skoro córka i zięć ciążyli na jej barkach? Wszystko zaczęło się, gdy jej starsza córka, Elżbieta, która miała dziewiętnaście lat, oznajmiła, iż spodziewa się dziecka i chce wyjść za mąż.

Wcześniej Weronika pracowała z koleżanką, Magdą, rozsądną i troskliwą kobietą. Magda sama wychowywała dwie córki: Elżbietę, dziewiętnastolatkę, i małą Kingę, która miała dziesięć lat. Do tej pory Magda nie narzekała. Elżbieta pilnie uczyła się na uniwersytecie, Kinga błyszczała w szkole. Obie były posłuszne, wzorowe, a Magda była z nich dumna, mimo trudów samotnego macierzyństwa.

Ale na drugim roku Elżbieta poznała swoją pierwszą miłość, Marcina. Chłopak pochodził z innego regionu, ale Magda, po poznaniu go, zaakceptowała wybór córki. Marcin wydawał się miły, szczery, nie taki, który by wykorzystywał innych. gwałtownie zakochana para postanowiła zamieszkać razem. Żeby uniknąć wynajmowania mieszkania, wprowadzili się do Magdy. Nie podobało jej się to pośpiech córka miała ledwie dziewiętnaście lat, powinna najpierw skończyć studia, stać się niezależna. Ale nie było wyjścia.

Magda mieszkała w trzypokojowym mieszkaniu, ale pokoje były maleńkie, a przestrzeń i tak była już ograniczona. Przyjście Marcina, przyszłego zięcia, tylko pogorszyło sprawę. Magda się pogodziła z sytuacją, aż do chwili, gdy odkryła powód ich pośpiechu: Elżbieta wyznała, iż jest w ciąży i iż chcą się pobrać. Magdzie wydawało się, iż ziemia się pod nią rozstępuje. Jej córka, ledwie wkraczająca w dorosłość, miała już zostać matką.

Marcin nie pracował. Tak jak Elżbieta, był studentem dziennym, i żadne z nich nie chciało przejść na studia zaoczne. Mimo to zorganizowali huczne wesele, jak z hollywoodzkiego filmu. Wybrali jedną z najdroższych restauracji w Lyon, zaprosili tłum gości, a Elżbieta zamówiła suknię od najlepszego projektanta, jakby miała wyjść na wybieg. Magda próbowała protestować, wyjaśniając, iż nie stać ją na takie wydatki, ale Elżbieta, z ręką na brzuchu, wybuchnęła płaczem:
Mamo, chcesz odmówić swojemu wnukowi?

Magda, zaciśniętymi zębami, zapłaciła za wszystko. Wykorzystała oszczędności, nadgryzła swoją poduszkę finansową, a choćby wzięła kolejny kredyt. Miała nadzieję, iż po ślubie młodzi wezmą się w garść, znajdą pracę, staną się samodzielni. Ale jej nadzieje się rozwiały jak domek z kart. Elżbieta i Marcin zostali u niej, nie szukając choćby dorywczej pracy.

Rodzice Marcina podarowali im używany samochód. Para jeździła po mieście, jakby byli na wakacjach, podczas gdy rodzice pana młodego płacili za paliwo, wiedząc, iż ich syn nie ma grosza przy duszy. Ale reszta jedzenie, rachunki, ubrania spadała na Magdę. Młodzi choćby nie znali ceny chleba. Gdy Magda wspomniała o wydatkach, Elżbieta przewracała oczami:
Mamo, my studiujemy, co mamy robić?

Elżbieta nie chciała oszczędzać. Pokazała mamie katalog z wózkami i łóżeczkami, najmodniejsze i najdroższe modele. Magda, ze swoją przeciętną pensją, niemal straciła oddech.
Elżbieto, mnie nie stać! Mam twój kredyt studencki, Kingę do wychowania
Żartujesz? oburzyła się dziewczyna. Będziesz babcią i robisz problemy?

Magda czuła, jak wzbiera w niej cicha złość. To oni zdecydowali się na dziecko, ale to ona miała je utrzymywać? Dźwigała całą rodzinę, harowała do upadłego, a pieniędzy wciąż brakowało. Kredyt na studia Elżbiety wisiał nad nią jak miecz Damoklos

Idź do oryginalnego materiału