Szkoły gotowe na nauczanie zdalne. Wystarczą dwa dni i trzeba będzie je uruchomić [29.11.2025]

warszawawpigulce.pl 3 godzin temu

Ponad 14 tysięcy szkół w całej Polsce otrzymuje profesjonalne studia do transmisji online. Kamery, mikrofony, tablety graficzne i całe zestawy wartości 122 milionów złotych lądują w salach lekcyjnych. To nie fanaberia ani przygotowania na hipotetyczną pandemię. To konieczność wynikająca wprost z prawa.

Fot. Warszawa w Pigułce

Prawo nie zostawia wyboru

Artykuł 125a ustawy Prawo oświatowe jest bezlitosny. Temperatura w sali poniżej 18 stopni Celsjusza? Zajęcia stacjonarne zawieszone, organ prowadzący powiadomiony. Mróz minus 15 stopni o godzinie 21:00 przez dwa dni z rzędu? Dyrektor za zgodą gminy może zamknąć szkołę. Epidemia grypy? Powódź? Awaria infrastruktury? Konflikt zbrojny? To samo. Ustawa mówi jasno: jeżeli zawieszenie trwa dłużej niż dwa dni, od trzeciego dnia szkoła MUSI prowadzić zajęcia zdalne. Nie „może”, nie „warto by” – musi. Bez profesjonalnego sprzętu oznacza to chaos, jaki pamiętamy z marca 2020. Nauczyciele przed własnymi laptopami z wbudowanymi kamerkami, uczniowie logujący się przez telefony, bo w domu nie ma komputera. Połowa klasy nie słyszy pytań drugiej połowy. Nauczyciel pisze na kartce przed kamerą, bo nie ma tabletu graficznego.

Ministerstwo Cyfryzacji wyciągnęło wnioski. We wrześniu 2025 rozstrzygnięto gigantyczny przetarg – 10 wykonawców dostarczy 100 tysięcy kompletnych zestawów do prowadzenia lekcji online. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa koordynuje całość. Teraz podpisywane są umowy, a sprzęt zacznie trafiać do szkół partiami do końca roku szkolnego 2025/2026.

Co dostają szkoły i dlaczego akurat to

Zestaw nie jest przypadkowy. Tablet graficzny to podstawa – nauczyciel pisze równania, rysuje schematy, zaznacza fragmenty tekstu dokładnie tak, jakby stał przy tablicy. Różnica? Każdy uczeń widzi to w tej samej jakości, niezależnie czy siedzi w pierwszej ławce, czy łączy się z domu trzy miejscowości dalej.

Mikrofon ze stacją audio zbiera dźwięk z całej sali. To najważniejsze przy lekcjach hybrydowych, gdy część klasy jest w szkole, a część w domach. Gdy Kasia z trzeciej ławki pyta o coś nauczyciela, Tomek siedzący w domu z grypą też to słyszy. Bez profesjonalnego mikrofonu słyszy tylko nauczyciela – dyskusja w klasie jest dla niego niemym filmem.

Kamera na wysokim statywie daje elastyczność. Nauczyciel chemii pokazuje eksperyment – kamera ustawiona nad stołem laboratoryjnym transmituje wszystko w pełnej ostrości. Nauczyciel geografii prowadzi wykład – kamera skierowana na niego samego. Każda sytuacja wymaga innego kadru, każda dostaje go dzięki ruchomemu statywowi.

Słuchawki z mikrofonem i HUB USB spinają to wszystko w system, który uruchamia się jednym przyciskiem. Bo gdyby nauczyciel musiał być informatykiem, żeby przeprowadzić lekcję online, połowa szkół nigdy by z tego nie skorzystała.

Wieś pod Częstochową na równi z Warszawą

Gmina Olsztyn koło Częstochowy podpisała umowę na 35 zestawów dla czterech szkół. Kusięty, Turów, Zrębice, sam Olsztyn – każda placówka dostanie sprzęt warty dziesiątki tysięcy złotych. Całkowicie za darmo, z Krajowego Planu Odbudowy.

To wyrównanie szans w praktyce. Wcześniej warszawskie licea kupowały sprzęt z budżetu albo dzięki wpłatom rodziców. Szkoła w małej wsi? Bez szans. Teraz uczniowie z Zrębic mają dostęp do tych samych narzędzi co uczniowie z Wilanowa. Gdy przyjdzie mróz i trzeba będzie zawiesić zajęcia, jakość nauki zdalnej będzie porównywalna.

Gmina Klucze pierwszego września 2025 podpisała podobną umowę – siedem szkół podstawowych na ich terenie dostaje komplety. To standard obejmujący całą Polskę. Ponad 14 tysięcy placówek, każda z profesjonalnym wyposażeniem do nauki zdalnej.

5 miliardów na cyfryzację edukacji

Zestawy do lekcji online to fragment większego obrazu. Równolegle 13 sierpnia 2025 rozstrzygnięto przetarg na 735 tysięcy laptopów, laptopów przeglądarkowych i tabletów. Wartość? Ponad 1,7 miliarda złotych. Podział: 404 250 laptopów, 110 250 chromebooków, 220 500 tabletów.

Sprzęt nie idzie do uczniów na własność – zostaje w szkołach. Wykorzystanie podczas zajęć, użyczenie w wyjątkowych przypadkach, ale zawsze pod kontrolą placówki. To lekcja wyciągnięta z poprzednich programów, gdzie laptopy rozdawane uczniom często lądowały na Allegro tydzień później.

Do tego 16 tysięcy pracowni – 12 tysięcy sztucznej inteligencji i 4 tysiące STEM. Wartość prawie 2,4 miliarda złotych. To nie tylko komputery, to całe pracownie z robotami edukacyjnymi, monitorami interaktywnymi, oprogramowaniem do programowania. Uczniowie będą uczyć się umiejętności, które za pięć lat będą podstawą na rynku pracy.

Łącznie ponad 5 miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy trafia do polskich szkół. To największa inwestycja w edukacyjną infrastrukturę cyfrową w historii Polski.

Co muszą wiedzieć rodzice

Gdy temperatura w szkole spadnie poniżej 18 stopni, dziecko zostaje w domu. Ale nauka się nie kończy – od trzeciego dnia szkoła uruchamia zajęcia zdalne. I tutaj pojawia się pytanie – czy w domu jest sprzęt i internet?

Szkoły mogą użyczać urządzenia, ale lepiej nie polegać na tym w ostatniej chwili. Warto sprawdzić z wyprzedzeniem – czy łącze internetowe w domu jest wystarczające? Czy jest urządzenie, z którego dziecko może się logować? Laptop, tablet, w ostateczności choćby telefon, choć na telefonie uczestnictwo w pełnoprawnej lekcji jest mocno utrudnione.

Dobrze też zapytać w szkole, czy planują próbne lekcje zdalne. Testowanie systemu zanim przyjdzie kryzys pozwala wyłapać problemy – słabe WiFi w domu, niedziałające logowanie, problemy z mikrofonem. Lepiej rozwiązać to wszystko podczas ćwiczeń niż gdy nagle przyjdzie mróz i trzeba działać natychmiast.

Zmiany klimatyczne sprawiają, iż ekstremalne temperatury – zarówno mrozy, jak i upały – mogą być częstsze. Ostatnie lata pokazały, iż zagrożenia epidemiologiczne są realne. Powodzie, awarie infrastruktury, nadzwyczajne zdarzenia – wszystko to może zmusić szkołę do zawieszenia zajęć stacjonarnych.

Czy to wystarczy?

Sprzęt to jedno. Umiejętność jego wykorzystania to drugie. Dlatego program obejmuje też szkolenia dla nauczycieli, materiały metodyczne, wsparcie techniczne. Statuty szkół muszą określać dokładnie, jak będą wyglądać lekcje zdalne – jakie platformy, jak przekazywane materiały, jak potwierdzane obecności.

To wszystko musi być gotowe z wyprzedzeniem. Bo gdy termometr w klasie pokaże 17 stopni, dyrektor nie będzie miał czasu w organizację. Zawiesza zajęcia, powiadamia organ prowadzący i kuratorium, a po dwóch dniach uruchamia tryb zdalny. jeżeli nie będzie przygotowany – łamie prawo.

Polska edukacja pierwszy raz w historii jest systemowo przygotowana na przejście w tryb online. Nie idealna, nie doskonała, ale nieporównywalnie lepsza niż w marcu 2020. Gdy przyjdzie moment – a prędzej czy później przyjdzie – chaos się nie powtórzy. Przynajmniej nie z powodu braku sprzętu. Bo sprzęt właśnie trafia do szkół, a prawo nie zostawia wyboru.

Idź do oryginalnego materiału