W Pracowni z Uśmiechem znów wydarzyło się coś niezwykłego. Gdy tylko wolontariuszki przekroczyły próg, pracownia jakby odetchnęła świąteczną magią — w powietrzu zatańczyły brokatowe pyłki, a na stołach połyskiwały gałązki niczym małe leśne skarby.
Uczestniczki spotkania przemieniły się w baśniowe czarodziejki świąt, które z uśmiechem i lekkimi jak piórko ruchami zaczęły tworzyć swoje wyjątkowe wianki. Każda z nich dobierała kolory tak, jakby mieszała barwy zimowego nieba: głęboką czerwień grudnia, złoty blask światełek i zieleń zaczarowanego lasu. Ozdoby układały się w małe historie — tu gwiazdka jak z bajki, tam szyszka jak prezent prosto spod choinki.
Doklejanie elementów wyglądało jak rzucanie małych zaklęć. Jedno pstryknięcie kleju i wianek stawał się bardziej świąteczny. Jedno poprawienie wstążki i od razu przypominała ona o ciepłych, zimowych opowieściach.
A między tym wszystkim unosił się śmiech — lekki, radosny, taki który mógłby obudzić choćby najbardziej zaspane zimowe elfy. W pracowni było jasno, ciepło i bajkowo, jakby ktoś otworzył drzwi do świątecznej krainy.
Na koniec każda z uczestniczek trzymała w dłoniach swój wianek — nie tylko piękny, ale też pełen czaru, wspólnego tworzenia i przyjaznej energii.
Tak powstała cała kolekcja niezwykłych ozdób, które mogą rozjaśnić każdy świąteczny dom — a magia, którą wolontariuszki wplotły w swoje dzieła, z pewnością będzie towarzyszyć im aż do Bożego Narodzenia.







