1/48 Captured Fw 190A-5

kfs-miniatures.com 3 godzin temu

1/48 Captured Fw 190A-5

Tak, to znowu Focke-Wulf FW-190 od Eduarda. Ale spokojnie — nie chodzi tu o kokpit, nitowanie ani kolejną relację „krok po kroku”. Ten artykuł powstał po to, żeby w jednym miejscu pokazać, jak podchodzę do malowania żółtego i czerwonego – dwóch kolorów, które potrafią zepsuć humor szybciej, niż krzywo położona kalkomania.
Szukając odpowiedniej maszyny, trafiłem idealnie: zdobyczny FW-190 testowany przez Amerykanów w Afryce Północnej. Jest żółty, jest czerwony, jest kurz, brud i raczej brak troski ze strony obsługi naziemnej. Czyli temat idealny.

Źródło: Nevington War Museum

Jedyną trudnością była konieczność wyposażenia miniatury w pustynne filtry przeciwpyłowe których Eduard nie robi ( tzn, zrobił raz – jako dodatek żywiczny w wydaniu Royal Class). Wykorzystałem dodatek Quickboosta który proponuje cały nos Fockewulfa odlany w żywicy. Pomysł dobry, tylko żywica może ma zły kształt, ale za to jest za mała… Po kilku próbach wyciąłem same filtry i zamontowałem je bezpośrednio w kadłubie.

Sam zestaw Eduarda bardzo lubię — to model do sklejenia w kilka godzin, z dobrym spasowaniem i sensowną ilością detali. Jedyna rzecz, która od lat mnie w nim irytuje, to powierzchnie sterowe. Wyglądają po prostu źle, więc je spiłowałem


Po sklejeniu całości i zamaskowaniu owiewki mogłem przejść do sedna. Najpierw sreberko – Gunze C8. Bardzo lubię tę farbę, bo robi kilka rzeczy naraz: rozświetla model, pokazuje wszystkie rysy i błędy, a przy okazji jest na tyle gęsta, iż działa trochę jak podkład, a trochę jak bardzo delikatna szpachlówka.

Potem pre-shading RLM 66 (AK-Interactive). Nie czarny, nie brązowy – neutralny, spokojny kolor, który robi tylko to, co ma robić. Czyli co adekwatnie? zadaniem RLM66 jest wprowadzenie cienia na płaską siłą rzeczy powierzchnię. A dzięki temu, iż jest szary “neutralny” nie zmienia drastycznie odcienia farby bazowej.


Na koniec biały w środkach paneli, bo o ile planuję żółty, to podłoże musi być jak najjaśniejsze. Bez tego nie ma co liczyć na sensowny efekt. To w zasadzie najważniejsza współporada: ŻÓŁTY aby nie wypaść blado i bez życia, wymaga jak najjaśniejszego podkładu

Identycznie potraktowałem dolne powierzchnie.


Jako kolor bazowy wybrałem Yellow RAL z palety AK-Interactive. Nakładałem go kilkoma cienkimi, transparentnymi warstwami, tak aby ujednolicić powierzchnię, ale jednocześnie zachować kontrast zbudowany pre-shadingiem


W kolejnym etapie, intensywnym kolorem pomarańczowym Leucht Orange, podkreśliłem cienie — dokładnie w tych miejscach, które wcześniej były pre-shadingowane kolorem RLM 66.

Następnie całość zblendowałem kolorem kukurydzianym Maze Yellow od AK-Interactive.


Na sam koniec natrysnąłem bardzo delikatną, niemal całkowicie transparentną mgiełkę Yellow RAL, która scaliła wszystkie warstwy

Ostatnim elementem był żółty pas na kadłubie. Nie był to jednak czysty żółty. Trzymając się faktów skali i zdjęć archiwalnych, należało przyjąć, iż był to kolor improwizowany — najprawdopodobniej piaskowy Middle Stone, rozjaśniany żółtym podmalówkami. Ten układ przebarwień jest wyraźnie widoczny na zdjęciach zdobycznej maszyny i starałem się go odwzorować również na modelu

Gotowe skrzydła solidnie zamaskowałem, bo czerwony ma tę cudowną cechę, iż lubi pojawiać się wszędzie, tylko nie tam, gdzie go chcemy.


Przechodzimy do drugiego koloru na tej cyrkowej Foce – czyli czerwonego. Jako bazę wybrałem Signal Red z palety AK-Interactive, również nakładany kilkoma transparentnymi warstwami. Efektem był dość ciemny kolor, ponieważ pre-shading RLM 66 był bardzo wyraźny. Tego się spodziewałem – kolejnym etapem były rozjaśnienia i blendowanie.

Najważniejsza rzecz jeżeli chodzi o malowanie tym kolorem (niby oczywista ale…): czerwieni nie rozjaśniam białym. NIGDY.
Chyba iż celem jest różowy samolot. Zamiast tego sięgam po pomarańcz – tutaj był to Jäger Orange, który idealnie kontrastuje z intensywną czerwienią.


Tak przygotowaną powierzchnię zblendowałem kolorem Alfa BT Red, aż do uzyskania efektu, który uznałem za satysfakcjonujący.


Obydwa kolory wyszły tak jak planowałem.

Po zakończeniu malowania przyszedł czas na znaki przynależności państwowej – amerykańskie gwiazdy, które również malowałem od masek. To kolejny moment, w którym solidne maskowanie jest absolutnie kluczowe.

Maskami malowałem również powierzchnie sterowe. Na wcześniej nałożony kolor bazowy (żółty lub czerwony) nałożyłem maskę imitującą żebrowanie i półcienną powierzchnię lotki.

Następnie pomiędzy żebrami natrysnąłem ciemniejszy kolor — zaczynając od RLM 66, kończąc na ciemnym żółtym lub ciemnym czerwonym. Pozwoliło to uzyskać kontrast i przestrzenny, trójwymiarowy efekt.

Przyszedł czas na Wash. I tutaj (w przypadku dwóch kolorów podstawowych) wybór koloru washa ma spore znaczenie. Do koloru żółtego wybrałem panel liner przeznaczony dla kamuflaży piaskowych i pustynnych. Jest to odcień znacznie łagodniejszy, cieplejszy, który lepiej współgrający z jasną, ciepłą bazą żółci. Taki wash podkreśla linie podziału i detale, nie przytłaczając koloru i nie powodując efektu „brudnej żółci”, który bardzo łatwo uzyskać przy zbyt ciemnych odcieniach

Z kolei do koloru czerwonego zastosowałem panel liner dedykowany szarościom i kamuflażom niebieskim. To rozwiązanie daje wyraźniejszy, chłodniejszy kontrast, który bardzo dobrze pracuje na czerwieni, podkreślając detale i nadając jej głębi, bez zabijania intensywności samego koloru.


Takie rozdzielenie podejścia do washa pozwala zachować charakter obu kolorów i uniknąć sytuacji, w której jeden uniwersalny produkt niszczy wcześniej wypracowany efekt. To kolejny przykład na to, iż kolory podstawowe wymagają indywidualnych decyzji na każdym etapie pracy, również podczas brudzenia.

Po matowym werniksie przyszło brudzenie. Najpierw odpryski kredkami akwarelowymi, potem cięższa artyleria. Ten samolot był po prostu brudny — i tak miał wyglądać.


Bazą dla brudzenia był Liquid Pigment AK Dark Earth, wcierany patyczkiem.


Na to gwasze AK w kolorach Dark Earth, Sand i Grime. Warstwowo, bez przesady, ale bez udawania, iż ktoś go regularnie mył.

Malowanie okopceń wykonałem dokładnie jak w tym artykule: Malowanie okopceń w samolotach – pigmenty.

Gotowe.

Nie był to warsztat budowy kolejnego FW-190 (a przynajmniej mam taka nadzieję).

To był warsztat malowania żółtego i czerwonego — bez skrótów, bez bieli w czerwonym i bez udawania, iż wszystko zawsze wychodzi samo.

Karol Konwerski

P.S. jeżeli podoba Ci się co piszę i pokazuje tutaj i chciałbyś mieć pewność iż nigdy nie zabraknie mi cienkiego kleju, możesz kupić mi kawę ( bo kleju ci u mnie dostatek), w serwisie

Idź do oryginalnego materiału