Ciąża

Jak nogi rozkładać, to potraficie. Ale wziąć odpowiedzialność? Wtedy lepiej zrezygnować z dziecka.
Kosmiczna wiadomość. Sławosz Uznański-Wiśniewski zostanie ojcem
Dziewczynko, do kogo ty idziesz?” – zapytałam.
Aleksandra Uznańska-Wiśniewska i Sławosz Uznański-Wiśniewski przekazali wieści. Lawina komentarzy
Mądra Żona: Opowieść o miłości, mądrości i tradycji
– jeżeli dziecko będzie podobne do byłego – odmówię… dam życie i odmówię! – Bezbarwnym głosem powiedziała Lera
Sala porodowa w centrum medycznym była niezwykle zatłoczona. Mimo iż wszystkie wskaźniki wskazywały na całkowicie normalny poród, zgromadziło się tam dwunastu lekarzy, trzy starsze pielęgniarki, a choćby dwóch kardiologów dziecięcych.
Mój były poprosił mnie, żebym zajęła się jego ciężarną żoną
List do przyjaciół: Jaki sens ma walka w obronie dzieci?
Godzina w kolejce u ginekologa: młodzi przyszli rodzice prosto po liceum, głośne żarty o imionach, głodzie i wychowaniu – czy ich dziecko ma szansę na lepszy start?
Czaruś w Rytmie Sztuki: Jak Tworzyć Magiczne Płaszcze w Wiatrze
„Nie chcę być mamą! Chcę wychodzić z domu i się bawić!” – usłyszałam od dorastającej córki po tym, jak urodziła dziecko w wieku 15 lat. Przez miesiące ukrywała ciążę, nie znała dobrze ojca dziecka, a ja i mąż – zszokowani sytuacją – przejęliśmy opiekę i wychowanie wnuka, gdy córka nie chciała być matką. Jednak po latach wszystko się zmieniło: dziś córka kocha synka nad życie, a w naszej rodzinie w końcu zapanował spokój.
Dziecko dla przyjaciółki Gdy Lilia dobiegała końca ciąży, jej młodszy brat wyjechał z domu, ojciec popadł w alkoholizm, a jej życie zamieniło się w koszmar. Każdy dzień zaczynała od wietrzenia mieszkania, sprzątania pustych butelek i czekania, aż ojciec wstanie z łóżka. Z żalem wspominała czasy, kiedy była jeszcze szczęśliwa i szykowała się do ślubu z Ilją. Teraz, zostawiona sama sobie, musiała walczyć o byt, szczególnie gdy okazało się, iż ciotka Natalia zaczęła regularnie odwiedzać ich mieszkanie, upijać ojca i okradać dom z resztek żywności. Lilia była coraz bardziej zrozpaczona, aż pewnego dnia ciotka przyszła z „propozycją nie do odrzucenia” – zabrać ciężarną do siebie, gdzie będzie „lepiej dla dziecka”. W dniu porodu Natalia nie odstępowała jej na krok, próbując przekonać Lilię, by od razu po porodzie zrzekła się praw do córki. Obiecywała, iż już znalazła dobrą i bogatą rodzinę gotową zaadoptować dziewczynkę. Lilia, mimo bólu i rozpaczy, chwilowo zgodziła się pod wpływem nacisku, ale kiedy na moment przytuliła noworodka, zrozumiała, iż nie potrafi oddać własnego dziecka. Stanęła przeciwko ciotce, która nie zamierzała łatwo odpuścić, a choćby była gotowa wyciągnąć dziewczynkę ze szpitalnego łóżeczka i zabrać do domu. Po wyjściu ze szpitala na Lilię czekała kolejna niespodzianka – pojawiła się jej była przyjaciółka, ciężarna z Ilją, która za wszelką cenę chciała uzyskać opiekę nad dzieckiem, oferując choćby milion złotych. Kiedy Lilia odmówiła, Ilja również próbował odzyskać córkę, tłumacząc, iż to jego prawo. Lilia, mając po swojej stronie nowo poznaną sąsiadkę z sali porodowej i jej rodzinę, zdecydowała się odejść z córką i rozpocząć nowe życie, z pomocą ludzi o wielkich sercach. W końcu w rodzinie Lery, Lilia przypadkiem spotkała prawdziwą miłość – kuzyna swojej nowej przyjaciółki, który pokochał ją i jej dziecko. Tymczasem prawda o fałszywej ciąży byłej przyjaciółki wyszła na jaw, jej małżeństwo z Ilją się rozpadło, a cała intryga została zdemaskowana i obrócona przeciwko knującym. „Dziecko dla przyjaciółki” – poruszająca opowieść o matczynej miłości, sile do walki o siebie i swoje dziecko, a także o polskich realiach, w których rodzinne intrygi i codzienna walka o lepsze jutro często idą ze sobą w parze.
Podsumowanie roku na Śląsku
Czekając na Cud: Magia Kolejki w Polskim Stylu
Nie podzielę się spadkiem po mojej macosze z przyrodnim rodzeństwem. Nie jestem organizacją charytatywną
2. odcinek serialu "Niebo. Rok w piekle" dostępny w HBO Max. Co się wydarzy?
Szwagierka całe lato odpoczywała w luksusowych kurortach, gdy my harowaliśmy przy remoncie domu po babci – teraz chce się wprowadzić do naszej wyremontowanej części i mieszkać wygodnie, chociaż wcześniej nie chciała dołożyć się do kosztów
Pewnego dnia mój mąż wrócił od matki, westchnął i zaproponował test na ojcostwo dla naszej dwuletniej córeczki: Nie dla mnie, dla matki
– To nie jest twoja córka, czyś ty całkiem oślepł? Szokujące podejrzenia teściowej podważają narodziny wnuczki – historia rodzinnych konfliktów, testu na ojcostwo i żartów o kochanku, które zmieniły wszystko w polskiej rodzinie
CZYNNIK ZMIANY – Sztuka Gromadzenia w Polskim Stylu
Jak nogi rozkładać, to potraficie. Ale gdy trzeba wziąć odpowiedzialność, to lepiej zrezygnować z dziecka
Bezdomna, Ciężarna Kobieta Ratuje Zgubioną Dziewczynkę, Nieświadoma, Że Jest Ona Dziedziczką Milionów
Odmówił ślubu z ciężarną partnerką. Jego matka go wsparła, ale ojciec stanął w obronie nienarodzonego dziecka.
Dwadzieścia lat po zerwanych zaręczynach Artur spotyka syna Marty, który jest jego lustrzanym odbiciem – wszystko zaczęło się od niesłusznego oskarżenia o zdradę tuż przed planowanym ślubem
Anioł Stróż – Opowieść o Ochronie i Nadziei
Człowiek z zagadkowymi zdolnościami: Odkryj tajemnice Czukrowania!
ZANIM SIĘ ROZSTANEMY
Dorota Wellman o traumie po porodzie. "To jest okropny moment w życiu matki"
Którego dnia w roku rodzi się najwięcej maluchów? Padła konkretna data
Dwie Żony: Miłość, Zazdrość i Przeznaczenie w Polskim Sercu
Dziecko dla przyjaciółki Kiedy Lila przechodziła ostatnie miesiące ciąży, jej młodszy brat wyjechał z domu, ojciec popadł w alkoholizm, a życie Lili zmieniło się w koszmar. Każdego ranka Lila wietrzyła mieszkanie, wynosiła puste butelki spod stołu i czekała, aż ojciec się obudzi. — Tato, przecież lekarz zabronił ci pić. Ledwo wyszedłeś z udaru. — Chcę, to piję. Kto mi zabroni? Tak łatwiej znieść ból. — Jaki ból? — Ból świadomości, iż nikomu nie jestem potrzebny. choćby tobie. Jestem tylko ciężarem. Straciłem wszystko, Lila. Żałuję, iż się urodziłem i założyłem rodzinę, która odziedziczyła po mnie słabość, biedę i brak własnej woli. Wszystko na marne, córko. Lepiej pić. Lila, i tak już w złym nastroju, złościła się. — Nic nie jest na marne, tato. Ludzie mają w życiu jeszcze gorzej. — Jak może być gorzej, córko? Ty dorastałaś bez matki. Zamierzasz teraz wychować dziecko bez ojca, w biedzie. — Nie jest tak źle, tato. Wszystko się może zmienić. Lila ze smutkiem wspomniała czasy, gdy szykowała się do ślubu z Ilją. Tak, świat się zawalił, ale trzeba żyć dalej. Tego dnia ojciec znowu się upił. Lila wybuchnęła: — Przepiłeś pieniądze, które odkładałam na czarną godzinę? Jak je znalazłeś? Przeszukałeś mi rzeczy?! — Wszystko w tym domu należy do mnie — odparł ojciec — choćby emerytura, którą przede mną chowasz! — I wszystko przepiłeś? Nie pomyślałeś, z czego przeżyjemy? — A dlaczego mam myśleć? Jestem chory. Ty jesteś dorosła, teraz ty się mną zajmuj! Lila przeszukała wszystkie szafki. — Przecież pamiętam, wczoraj były jeszcze dwie paczki makaronu i olej. Teraz nie ma nic! Co zjemy na kolację? Lila była w szoku. Usiadła na krześle i zakryła twarz rękoma. Nie wiedziała jeszcze, iż ciotka Natalia regularnie sprowadzała ojca do picia i okradała dom. Cicha jak wąż, Natalia wślizgnęła się w ich życie i robiła wszystko, by zniszczyć rodzinę. Tamtej nocy Lila przepłakała całą noc, leżała zgnębiona i głodna. Rano ktoś zapukał do drzwi — przyszła Natalia Anatonoliewna. W modnym płaszczu, na obcasach, weszła do mieszkania choćby nie zdejmując butów. — Cześć. Moja znajoma z administracji meldunkowej powiedziała, iż macie długi i niedługo możecie zostać bez prądu. Co się u was dzieje, Lila? Może zrobię kawę? Nie czekając na odpowiedź, Natalia przeszła do kuchni i zaczęła grzebać w lodówce i szafkach. — Sama zrobię kawę, jesteś w ciąży jak moja córka, Swietka… Słuchaj, nie macie ani cukru, ani kawy. Nic tu nie ma. Chodźmy do sklepu. Lila unikała jej wzroku. — Ciociu Natalio, nie poczęstuję pani kawą. Lepiej proszę już wyjść. Natalia nie miała jednak zamiaru się wycofywać. — Masz kłopoty? Widzę, iż tak. Przecież już ci proponowałam, żebyś przeprowadziła się do mnie. Teraz nie proszę, a nalegam, zabieraj rzeczy i jedź ze mną. Tu nie ma warunków dla dziecka, twój ojciec pije, choćby nie masz co jeść! Nie mówiąc już o tym, iż ciąży potrzebujesz witamin… Pakuj się i jedź ze mną. Lila usiadła, bo zakręciło jej się w głowie. Łzy popłynęły jej po policzkach, a Natalia ją objęła: — Słuchaj, dziewczyno, wiem, iż nie czujesz do mnie sympatii. I wiem, nie zasługuję na przebaczenie, skoro moja córka odebrała ci narzeczonego. Ale nie jestem potworem i nie mogę patrzeć, jak się tu męczysz. Chcesz tego, czy nie, zaopiekuję się tobą. Reszta wydarzyła się jak przez mgłę: Natalia pomogła jej się spakować i zamówiła taksówkę. *** W dniu, gdy u Lili zaczęły się skurcze, Natalia nie odstępowała jej na krok. — Słuchaj mnie uważnie, Lila. Uprzedziłam personel, iż chcesz zrzec się dziecka. Kiedy już urodzisz, nie bierz go na ręce, nie przystawiaj do piersi. choćby nie patrz. Lila jęczała z bólu: — Ciociu Natalio, wszystko mi jedno. Chciałabym już urodzić. — Pamiętaj, co mówiłam — sama nie dasz rady wychować dziecka. Znalazłam już małżeństwo, które chętnie zaadoptuje twoją córkę. Po kilku godzinach na świat przyszła dziewczynka. — Waży 3300, zdrowa, wszystko w porządku. Pielęgniarka zawinęła noworodka w becik i wyniosła z sali, choćby nie pokazawszy go Lili. Ale lekarka popatrzyła na młodą matkę surowo: — Jak to rozumieć? Macie zdrową, śliczną dziewczynkę, a choćby nie chcecie na nią spojrzeć. Pani Eleno, proszę przynieść dziecko i przystawić do piersi. Lila pokręciła głową: — Nie chcę. choćby nie mam za co żyć, nie chciałam rodzić… Są ludzie, którzy bardziej jej potrzebują, podpiszę zrzeczenie… — Niech się pani opamięta, chociaż proszę spojrzeć na dziecko. Lila zacisnęła powieki, ale poczuła czuły dotyk na ręce. Pielęgniarka położyła dziecko obok, maleństwo zaczęło się tulić, otwierało usteczka i Lila w końcu spojrzała na swoją córeczkę. Maleńka, bezbronna dziewczynka patrzyła na nią i niezdarnie szukała piersi. — No i jak, mamusiu? Karmimy malutką — zażartowała lekarka. Ożywiła się, widząc jak Lila drży pod wpływem pierwszego wrażenia. — Śliczna dziewczynka, potrzebuje właśnie ciebie, rozumiesz? Lila rozpłakała się, objęła córeczkę i przytaknęła. Przez następne godziny nie mogła oderwać wzroku od córki. W Lili obudził się instynkt macierzyński. „Oto sens mojego życia — moja córeczka. Nieważne, iż Ilja odszedł, iż ojciec wariuje… Jestem potrzebna mojej córce, więc zostanę z nią”. *** Lilę obudził głos Natalii. Natalia, ubrana w szlafrok, weszła do sali i patrzyła na nią, leżącą w łóżku. — Zapomniałaś, co ustaliłyśmy? — zapytała cicho. — Obiecałaś, iż urodzisz i zrzekniesz się dziecka. Mam już ludzi, którzy chcą ją zabrać. — Nie oddam jej nikomu! — Ale co zamierzasz zrobić? Jesteś praktycznie bezdomna, bez pieniędzy! Gdzie pójdziesz z dzieckiem? — Do domu. Już nie będę nikomu przeszkadzać. Dam sobie radę. Lila zauważyła, jak twarz Natalii zmienia wyraz na złowrogi. — Zwariowałaś? Nie masz pieniędzy! Chcesz żebrać z dzieckiem?! Od krzyku obudziła się dziewczynka. Lila podniosła córkę. — Nie dotykaj! Ja ją nakarmię mlekiem modyfikowanym, powiem lekarzom, iż nie masz pokarmu — stwierdziła Natalia. Lila pokręciła głową. — Tu nie masz nic do gadania, to moja córka. Powiedziałam: nie zrzekam się jej! — Nie możesz! Obiecałaś! — krzyczała Natalia. — Proszę wyjść. Natalia wyszła. Sąsiadka z sali Lili odezwała się cicho: — Czyja to była baba? — Ciotka. — Straszna kobieta. Zrobiłaś dobrze, iż ją wygoniłaś. Jestem Lera, jak ci coś będzie potrzebne, pomogę. Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. — Ja jestem Lila. — Miło mi, Lila. Wiesz, wyglądała na kobietę, która chciała wyciągnąć twoją córkę z łóżeczka. Bardzo dziwna. *** Przed wypisem odwiedziła Lilę dawna przyjaciółka, Swieta. Szła niepewnie, z dużym brzuchem. — Cześć. Lila usiadła ostrożnie na ławce. Swieta usiadła obok. — Słyszałam, iż urodziłaś. — Tak. Córeczkę. Swiecie uciekły oczy. — Lila, sprawa jest taka. Mama już znalazła ludzi, którzy chcą zaadoptować twoją córkę. — I co? — Oni są bardzo bogaci i zrobią wszystko, żeby ją mieć. Swieta chwyciła Lilię za rękę: — Dają za twoją córeczkę milion złotych. Milion, Lila! Kupiłabyś sobie kawalerkę, albo dała zaliczkę na mieszkanie! — Naprawdę? — ironicznie kiwnęła głową Lila. — Skoro aż tak ci na nich zależy, oddaj im swoje dziecko. Swieta od razu się naburmuszyła, ale dalej trzymała Lilę za rękę. — Lila, oddaj dziecko mnie! Ja się nią zaopiekuję. To przecież córka Ilji. — Dasz sobie radę z dwójką dzieci? — Nic nie rozumiesz, Lila! Moja rodzina się rozpada! Lila zerwała się z ławki, chcąc odejść. Swieta złapała ją za rękaw, jej oczy były szalone. — Potrzebuję tego dziecka, Lila! — Puść. …Po paru godzinach do sali wpadł sam Ilja. Lila odsunęła się widząc go. — Urodziłaś? Mogę zobaczyć? — Nie, nie możesz! Przecież zaraz twoja Swietka urodzi, tam sobie oglądaj! — Musimy pogadać, Lila. Od dnia, gdy urodziłaś, nie mogę dojść do siebie. Chcę zabrać córkę do siebie. Zrzeknij się jej, a ja od razu ją zaadoptuję. Lila pokręciła głową: — Nie jestem taka jak wy, nie oddam własnego dziecka nikomu! Daremnie przyjechałeś, nie dostaniesz jej! Ilja upierał się, iż córka należy do niego. — Oddaj mi dziecko! Nie miałaś prawa rodzić beze mnie! I tak zabiorę to, co mi się należy! — Ty? Maminsynek? Najpierw zapytaj mamy o zgodę! Lila odepchnęła byłego chłopaka, wzięła córkę i poszła na dyżurkę: — Czy mogę prosić, by nikogo już do mnie nie wpuszczać? Nie chcę nikogo widzieć! Co za dom otwarty! Epilog W dniu wypisu Lila wychodziła ze szpitala, tuląc do siebie córeczkę. Była z nią sąsiadka z sali, Lera, którą odbierał mąż i mama. Lila zatrzymała się widząc samochód państwa Reznikowskich. Z auta wysiadła matka Iliji, Waleria Jakowlewna, zmierzyła ją wzrokiem jak drapieżnik. Lila poczuła dreszcz niepokoju. Niedoszła teściowa rzucała na nią groźne spojrzenia. Przypominała wilczycę szykującą się do skoku. Lera, zauważając niepokój przyjaciółki, podeszła bliżej. — Kto to, Lila? — Rodzice Ilji. — Tak patrzą, jakby czekali na ciebie. Lila, nie podoba mi się to. Mówiłam ci, iż mama przygotowała dla ciebie pokój, więc jedź ze mną. Lila przytaknęła. Sama czuła się niepewnie. *** Mieszkając u nowych przyjaciół, Lila niespodziewanie znalazła miłość — kuzyn Lery, wieczny kawaler Janek, zaczął się nią opiekować. Janek był dobrym człowiekiem: ożenił się z Lilą, adoptował jej córkę i pomagał teściowi. Co z Swietą i Ilją? Ich małżeństwo się rozpadło. Okazało się, iż Swieta udawała ciążę, zakładała sztuczny brzuch i okłamywała całą rodzinę Reznikowskich. Natalia Anatolijewna, chcąc chronić córkę, sama wyznała zięciowi, iż Swieta poroniła na wczesnym etapie. Zaproponowała wtedy genialny, jej zdaniem, plan. — Ilju, zięciu, nie gniewaj się na moją córkę — prosiła. — Tak, poroniła, ale i ty nie jesteś święty. Za chwilę urodzi ci się dziecko na boku. Pomyślałam, iż zabierzecie sobie dziecko, które urodzi Lila. Przecież nie będzie wasze obce, możecie ją adoptować. Rodzicom nic nie powiemy o poronieniu, udamy, iż Swieta była w ciąży, a jak Lila urodzi, zabierzemy jej dziecko i powiemy, iż to wasze. Ilji spodobał się ten plan teściowej. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Lila się nie „zbuntowała” i nie zdecydowała zatrzymać córki — tym samym pogrążając byłą przyjaciółkę i jej matkę. Mama Ilji, Waleria Jakowlewna, była zawiedziona oszustwem synowej i wyrzuciła ją z domu, każąc synowi się rozwieść.
Dominika Serowska przed ciążą ważyła 48 kg #shorts
To najlepszy wiek na pierwsze dziecko. Naukowcy podali liczbę
Zrezygnuj! Obiecałaś mi, iż odejdziesz z pracy!
Proszę Pani, niech Pani się nie gniewa, ale czy mogłaby mi Pani dać tego pięknego precla? – zapytała nieśmiała staruszka sprzedawczyni w piekarni.
Wbrew woli żony, zaprosił swoją matkę do domu, aby zobaczyła swoją nowo narodzoną wnuczkę.
Zrobiłem test DNA i straciłem rodzinę – jak zwykła ciekawość odebrała mi wszystko, co kochałem
Glukozowa Bogini dla "WO": Po porodzie wszystko poszło w diabły. Na śniadanie ciastka
Zimą Walentyna podjęła decyzję o sprzedaży domu i wyjeździe do syna.
Będą kontrole małych porodówek
W dniu, w którym skończyłem osiemnaście lat, mama wyrzuciła mnie za drzwi. Lata później los ponownie zaprowadził mnie do tego domu, gdzie w piecu znalazłem kryjówkę skrywającą jej dzieciństwo.
W dniu, w którym skończyłem osiemnaście lat, matka wyrzuciła mnie za drzwi. Lata później los ponownie zaprowadził mnie do tego domu, a w piecu odkryłem skrytkę, w której ukrywała swoje dzieciństwo.
Dotknij spojrzeniem i poczuj szczęście
Bezpieczna utylizacja dokumentów papierowych i elektronicznych w łódzkich firmach
Izba porodowa w ośrodku zdrowia zaskoczyła rekordową liczbą osób. Mimo iż wszystkie wskaźniki wskazywały na całkowicie prawidłowy poród, zgromadziło się tam dwunastu lekarzy, trzech starszych pielęgniarek oraz choćby dwóch kardiologów dziecięcych.
Przez cały rok dawać dzieciom pieniądze na spłatę kredytu! Już ani grosza więcej nie dam!
Nie mam już z kim porozmawiać. Opowieść – Mamo, co ty mówisz? Jak to nie masz z kim pogadać? Przecież dzwonię do ciebie codziennie dwa razy – zapytała zmęczona córka. – Nie o to mi chodzi, Słoneczko – westchnęła smutno pani Nina – po prostu nie mam już żadnych przyjaciół, nikogo z mojego pokolenia. Z mojego czasu. – Mamo, przestań. Przecież masz koleżankę ze szkoły, Irenę. I szczerze mówiąc, jesteś bardzo nowoczesna i wyglądasz na dużo młodszą. No mamusiu, co ty? – zmartwiła się córka. – Wiesz, iż Irena ma astmę i nie może rozmawiać przez telefon, bo od razu się krztusi. A mieszka na drugim końcu miasta. Byłyśmy kiedyś we trójkę, pamiętasz, opowiadałam ci? A Marzenki już od dawna nie ma. Wczoraj zajrzała do mnie pani Tania z sąsiedniego mieszkania. Zaproponowałam jej herbatę, przyniosła własne drożdżówki – piekła akurat dla swoich. Opowiadała o dzieciach, wnukach. Ona też ma wnuki, choć jest ode mnie jakieś piętnaście lat młodsza. Ale ma inne wspomnienia z dzieciństwa, ze szkoły. A ja tak bym chciała pogadać z rówieśnikami, z kimś takim jak ja – opowiadała to córce, wiedząc doskonale, iż ta jej nie zrozumie. Jeszcze młoda. Jej czas jeszcze nie minął, jest za oknem. Nie ciągnie jej do wspomnień. Ale córka jest dobra, troskliwa, to nie jej wina. – Mamo, mamy bilety na recital pieśni w Teatrze na Mariensztacie, pamiętasz, iż chciałaś iść? Dość tego smucenia się, załóż swoją bordową sukienkę, wyglądasz w niej cudownie! – Dobrze, Słoneczko, wszystko w porządku, sama nie wiem, co mnie naszło, dobranoc, jutro zadzwonimy, połóż się szybciej spać, bo się nie wysypiasz – zmieniła temat pani Nina. – Tak, mamo, dobranoc – i córka się rozłączyła. Pani Nina patrzyła przez okno na wieczorne światła… Dziesiąta klasa, znowu wiosna. Tyle planów. Jakby to było wczoraj. Jej przyjaciółce Irence podobał się Sławek Malinowski z ich klasy. Ale Sławkowi podobała się ona, Nina. Wieczorami telefonował na domowy, zapraszał na spacer. Ale ona widziała w nim tylko przyjaciela, po co dawać mu nadzieję. Później Sławek poszedł do wojska. Wrócił, ożenił się. Mieszkał w starym domu Irki. Miał wtedy jeszcze domowy telefon. Numer… Pani Nina wykręciła dziś ten numer. Sygnał szedł długo, aż w końcu ktoś odebrał. Był szelest i ktoś odpowiedział cicho: – Halo, słucham? Może za późno? Po co ja do niego dzwoniłam? Może Sławek mnie już nie pamięta, albo to w ogóle nie on? – Dobry wieczór – głos pani Niny był lekko zachrypnięty z emocji. Znowu ten szelest w słuchawce, aż nagle: – Nina? To naprawdę ty? Oczywiście ty – twojego głosu nie da się zapomnieć. Jak ty mnie znalazłaś? Jestem tu przypadkiem… – Sławek, poznałeś! – Pani Ninie aż łzy stanęły w oczach. Dawno nie słyszała swojego imienia, tylko „mama”, „babcia”, czasem „pani Nino”. No, chyba iż Irka. A zwykłe „Nina” brzmiało tak cudownie, tak wiosennie, jakby nie było tych wszystkich lat. – Nina, jak się masz? Tak się cieszę, iż cię słyszę – te słowa naprawdę ją ucieszyły. Bała się, iż jej nie pozna, albo iż nie wypada. – Pamiętasz dziesiątą klasę? Jak z Witkiem Wasiakiem na łódce wiosłowałem i potem lody na deptaku? – Sławek mówił cicho, marzycielsko. – Jasne, iż pamiętam – zaśmiała się szczęśliwie Nina – a wycieczkę z klasą do lasu z nocowaniem? Jak nie mogliśmy otworzyć konserw, a głodni byliśmy okropnie! – A pamiętasz śpiewanie przy gitarze przy ognisku? Po tym nauczyłem się grać – podchwycił śmiech Sławek. – I co, nauczyłeś się? – Głos Niny brzmiał młodo, ożyła wspomnieniami. Sławek przywracał pewien świat. – A jak u ciebie teraz? – spytał Sławek, a zaraz sam odpowiedział: – Ale co pytam, po głosie słychać, iż jesteś szczęśliwa. Dzieci, wnuki? No i wciąż piszesz wiersze? Pamiętam: „Roztopić się w nocy, odrodzić się o świcie!” To było pełne życia! Zawsze byłaś takim promykiem! Przy tobie i dusza się ogrzeje, nie zmarznie. Dla bliskich jesteś skarbem, taka mama i babcia to prawdziwy dar. – Oj, Sławek, przesadzasz. Moje czasy już minęły… Przerwał jej: – Daj spokój! Od ciebie bije taka energia, aż słuchawka gorąca! Żartuję. Nie wierzę, iż straciłaś smak do życia, nie podobna do ciebie. Twoje czasy słońcem stoją dalej! Nina, żyj i bądź szczęśliwa. Słońce świeci dla ciebie. I wietrzyk goni chmurki po niebie dla ciebie. I ptaki śpiewają dla ciebie! – Sławek, ciągle jesteś romantykiem! A ty jak? Bo ja tylko o sobie… – ale w telefonie nagle coś zaszumiało, klik i połączenie się urwało. Nina chwilę trzymała telefon w dłoni, chciała oddzwonić, ale pomyślała, iż już późno, nie wypada. Innym razem. Jak dobrze jej się z nim rozmawiało, ile wspomnień! Telefon zadzwonił, aż podskoczyła – wnuczka. – Tak, Dasiu, nie śpię. Co powiedziała mama? Nie, mam dobry humor. Idziemy z mamą na koncert. Wpadniesz jutro? Super, czekam, pa. W świetnym nastroju położyła się spać. Tyle planów! Zasypiając, układała wiersze… Rano pani Nina postanowiła odwiedzić Irkę. Kilka przystanków tramwajem – w końcu nie taka jeszcze stara. Irena bardzo się ucieszyła: – No, wreszcie! Dawno miałaś przyjść. Wow, kupiłaś mój ukochany torcik morelowy! Opowiadaj – Irena zakasłała, ale zaraz machnęła ręką. – Wszystko dobrze, mam nowy inhalator, czuję się lepiej. Chodź na herbatę. Nina, promieniejesz! Wyglądasz na młodą. Coś się stało? – Nie wiem, może piąta młodość. Wyobraź sobie, wczoraj zupełnie przypadkowo zadzwoniłam do Sławka Malinowskiego. Pamiętasz, twoja miłość z liceum? Zaczął wspominać, ja już o tym wszystkim zapomniałam… Ej, co taka milcząca, znowu duszności? Irena zrobiła się blada i spojrzała na przyjaciółkę, po czym szepnęła: – Nina, ty nie wiesz, iż Sławka już od roku nie ma z nami? I on mieszkał w innym rejonie, już dawno się stamtąd wyprowadził… – Co ty mówisz? To z kim rozmawiałam? Przecież pamiętał każdy szczegół z naszej młodości. Przed rozmową byłam przygnębiona. A później… zrozumiałam, iż życie może jeszcze wiele dać… Jak to możliwe? – Ale on mówił twoim Sławkowym stylem. On bardzo cię kochał. Może chciał cię pocieszyć stamtąd. Wyglądasz dziś najszczęśliwsza od lat. Kiedyś ktoś zbierze twoje potargane serce w całość. I przypomnisz sobie, iż jesteś… po prostu szczęśliwa.
Po dwóch latach za granicą wróciłem do domu i odkryłem, iż mój syn przeżył niespodziankę!
Bogaty Syn Zepchnął Sparaliżowaną Matkę Ze Skarpy, Ale Zapomniał O Jej Lojalnym Psie I Zakończenie Było… –