Ciąża

«Zrobiłaś się taka brzydka, iż na pewno urodzisz córkę» – mówiła moja teściowa. Jak poradziłam sobie z jej okrutnymi słowami?
Polscy słudzy Brukseli
Jaki materac w ciąży zapewni komfort i prawidłowe podparcie ciała?
Wykorzystujesz naszą babcię! Opiekuje się Twoim dzieckiem choćby w tygodniu, a mojej córki nie chce przyjąć do siebie choćby na weekend
Dowiedziałam się, iż mój syn porzucił ciężarną dziewczynę. To ja opłaciłam jej prawnika. Kiedy odkryłam, co zrobił mój syn, poczułam, jak świat wali mi się na głowę. Nie ze wstydu, ale ze współczucia dla tej biednej dziewczyny, którą kiedyś widziałam, jak rozwoziła jedzenie na skuterze w upale, zmęczona, z widocznym brzuchem. Wtedy postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. We wtorkowe popołudnie zapukałam do jej drzwi. Otworzyła mi w służbowym ubraniu, z zaokrąglonym brzuchem i z twarzą tak zmęczoną, iż łamało mi to serce. – Tak? – zapytała ostrożnie. – Jestem matką tego nieodpowiedzialnego chłopaka, który cię zostawił – powiedziałam wprost. – Przyszłam to naprawić. W oczach pojawiły się łzy. – Proszę pani, ja nie chcę kłopotów… – Nie przyniosłam kłopotów, dziewczyno. Przyniosłam rozwiązanie. Znasz dobrego adwokata od spraw rodzinnych? Już zapłaciłam jego honorarium. Jutro masz z nim spotkanie. Zaniemówiła. Dodałam jeszcze: – Ten chłopak wyszedł z mojego łona, ale nie z mojego wychowania. Będzie płacił alimenty, choćby jeżeli będzie musiał pracować na trzy zmiany. I tak było. Adwokat spisał się świetnie. Kiedy urodziła się moja wnuczka – bo jest moją wnuczką, nieważne co sądzi mój syn – pojechałam do szpitala z pieluchami, ubrankami i złożonym łóżeczkiem w bagażniku. – Proszę pani, nie trzeba… – Trzeba – przerwałam. – Jestem babcią. Mój syn, oczywiście, przestał się do mnie odzywać. Oskarżył mnie o zdradę, iż się wtrącam, iż zniszczyłam mu życie. Odpowiedziałam, iż to on zniszczył życie, a ja tylko staram się naprawić szkody. Minęły dwa lata. Młoda kobieta z córką mieszkają ze mną. Ona uczy się wieczorami, żeby zostać pielęgniarką, ja opiekuję się dzieckiem i jesteśmy najdziwniejszą, a jednocześnie najsilniej związaną rodziną na osiedlu. Syn wciąż się do mnie nie odzywa, ale alimenty płaci – adwokat jest bardzo przekonujący. Wczoraj, kiedy karmiłam małą butelką, dziewczyna przytuliła mnie od tyłu. – Dziękuję ci, mamo – wyszeptała. „Mamo”. I pytam sama siebie: czy jest większy dar niż zyskać córkę i wnuczkę, choćby jeżeli na chwilę straci się własnego syna? Czasem rodzina to nie ci, z którymi się urodziłeś, tylko ci, których wybierzesz, by ich chronić. Opowieść o odpowiedzialności, sumieniu i nieoczekiwanej miłości.
Owsiak dobroczyńca
Zrobiłaś się tak brzydka, iż na pewno urodzisz córkę” – mówiła moja teściowa.
Mój brat powiedział mi, iż nasza mama podniosła rękę na jego żonę, a ja od razu poczułem, iż coś jest nie tak Podczas naszych wakacji mama zadzwoniła do mnie w histerii, nie mogła przestać płakać i była bardzo roztrzęsiona. Rozłączyłem się i zadzwoniłem do brata, by dowiedzieć się, co się stało. Odpowiedział mi oschle, iż powinienem zapytać mamę osobiście, bo doskonale wiem, dlaczego płacze, i iż „dostała to, na co zasłużyła”. Zdezorientowani, z mężem postanowiliśmy przerwać drogie wakacje i przyspieszyć powrót. Gdy dotarliśmy na miejsce, zobaczyliśmy, iż mama przez cały czas jest roztrzęsiona. Dałam jej walerianę, by się uspokoiła, a ona opowiedziała nam o całym zajściu. Okazało się, iż po powrocie z pracy zastała synową pokrytą siniakami — była w ciąży, więc mama bardzo się zaniepokoiła. Od razu podeszła, objęła ją i zapytała, co się stało. W tym momencie wszedł mój brat, a jego żona poderwała się i zaczęła krzyczeć, oskarżając mamę o pobicie. Mama była w szoku, nie wiedziała, o co chodzi. Brat, wierząc żonie, natychmiast wyrzucił mamę z domu. Później zabrał żonę do szpitala, gdzie niestety straciła ciążę. Odmówił rozmowy, odsuwał się od nas i obwiniał tylko mamę. Jednak intuicyjnie czułam, iż coś w tej historii się nie zgadza, ufałam mamie. Na szczęście prawda wyszła na jaw z nieoczekiwanej strony. Przyjaciółka mojej bratowej, okazała się dobrym człowiekiem i powiedziała mi, jak było naprawdę. To była intryga mojej bratowej — z premedytacją chciała skłócić syna z matką i doprowadzić do jej wyprowadzki; sama spowodowała utratę ciąży. Kiedy mój brat dowiedział się prawdy, bardzo się zdenerwował, wyrzucił żonę z domu i szczerze przeprosił mamę. Serce matki jest zawsze pełne przebaczenia — mimo tej traumatycznej sytuacji, mama przyjęła go z otwartymi ramionami.
Wiktor wrócił z pracy później niż zwykle, żona Tamara z niepokojem czekała na wiernego męża, już myślała, iż coś się stało w drodze, a Kola, synek, niespokojnie pytał: gdzie jest tata, gdzie jest tata?
Gdy z mężem byliśmy biedni, moja teściowa kupowała sobie futro, nowy telewizor i żyła jak królowa – a nam nie pomagała. Lata później wszystko się odwróciło!
Mój syn przez lata szukał żony idealnej, a ja zawsze wspierałam jego wybory. Gdy skończył 30 lat, odnalazł miłość w Agacie – była wprost wymarzona. Słuchałam codziennie, jaka jest cudowna i piękna, sama również ją polubiłam. Organizacja wesela była trudna, ale przyjaciele i rodzina Agaty okazali się wspaniali. Początki małżeństwa były szczęśliwe, ale z czasem pojawiły się kryzysy i syn coraz częściej wracał do mnie, bo synowa wyrzucała go z domu. Gdy dowiedziałam się, iż Agata jest w ciąży, próbowałam pomóc im radą, ale sytuacja tylko się pogorszyła. Coraz częstsze kłótnie, rozczarowanie w oczach syna i moje wsparcie dla rozwodu – dziś zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, bo Agata błagała o ratowanie rodziny, a moja relacja z synem i synową bardzo się pogorszyła.
O czym pisać, rozmawiać z chłopakiem? Tematy do rozmowy, pisania
Ojciec dał 8-latkowi 2-stronicową listę obowiązków. Tak wyglądało wychowanie kiedyś
Grenlandzkie ludobójstwo – przymusowe sterylizacje, aborcje i kradzieże dzieci Inuitów
Sąsiedzi z kamienicy postanowili udowodnić, kto tu rządzi – bez powodu zaczęli uprzykrzać nam życie, a kulminacją była awantura z moją ciężarną żoną tuż przed narodzinami trzeciego dziecka
Szczęście czy przekleństwo? Gorzka cena rodzicielstwa: Szantaż, zdrada i nieoczekiwany dar losu – Historia Svetlany, Kristiny i kosztownego „cudu” w Warszawie
Odmówiłam bycia pełnoetatową nianią dla wnuków, a mój syn się zemścił
Moja teściowa Maria obchodzi urodziny 1 stycznia. Pojechaliśmy ją odwiedzić i nagle zapytała: „Wiktoria, czy jesteś w ciąży?” Mam świetne relacje z teściową, Marią. Od 17 lat jestem żoną, mamy z mężem dwóch synów. Pod koniec zeszłego roku dowiedziałam się, iż jestem w ciąży po raz trzeci. Chciałam powiedzieć teściowej o tym w jej urodziny, ale bardzo się denerwowałam. Nasza rodzina mieszka sama w małym, dwupokojowym mieszkaniu, w którym ledwo mieścimy się w czwórkę… A ja miałam wtedy już 38 lat, co na ciążę to niemało. Obawiałam się reakcji Marii. W dniu urodzin teściowej musiałam się jednak zebrać na odwagę. Pojechaliśmy do niej i zaraz poprosiła mnie o pomoc w kuchni. Jak się okazało, Maria jest bardzo bystra – zauważyła wszystko od razu. choćby nie musiałam jej nic tłumaczyć. Zdziwiła mnie jej przenikliwość, ale jeszcze bardziej reakcja – była zachwycona i podzieliła się ze mną, iż zawsze marzyła o upragnionej wnuczce. Tak więc za jej błogosławieństwem urodziłam latem córeczkę. Po raz trzeci babcia okazała się niezastąpiona – opiekowała się maleństwem i wspierała nas na każdym kroku. Bardzo ją za to doceniłam i traktowałam Marię jak własną mamę. Przyszła zima i znów byliśmy u Marii na urodzinach, już z naszą małą księżniczką. Ponieważ teściowa zaczęła dużo piec, postanowiliśmy podarować jej dobry piekarnik. Po świętowaniu wracaliśmy z rodziną do domu, ale Maria mnie zatrzymała. Poprosiła o chwilę uwagi, by coś ogłosić. Maria powiedziała, iż bardzo dziękuje dzieciom za wnuczkę i chce się odwdzięczyć. Przeniesie się do naszego mieszkania, a nam odda swoje dwupokojowe mieszkanie. Zaniemówiłam. Po raz kolejny przekonałam się, iż mam wyjątkową, mądrą teściową, która stała się moją przyjaciółką – tak rzadkie w życiu. Żyjemy dalej w zgodzie i szczęściu. Podziwiam moją teściową i pragnę nauczyć się od niej życiowej mądrości.
Jak spać w ciąży, żeby odciążyć kręgosłup? Co mówią badania i fizjoterapeuci?
Syn niegotowy na ojcostwo… — Ladacznica! Niewdzięczna świnia! — matka krzyczała na swoją córkę Natalię, ile sił w gardle. Zaokrąglony brzuszek córki tylko potęgował jej złość. — Wynoś się z domu i nie wracaj! Żeby cię tu więcej nie było! Rzeczywiście wyrzuciła ją wtedy z domu. Nie pierwszy raz zresztą. Tym razem za to, iż Natalia „wpadła”. Powiedziała jej, żeby choćby się nie pokazywała, chyba iż kiedyś wszystko się jakoś ułoży. Zalana łzami, z małą walizeczką szerpana Natalia dotarła do ukochanego — zagubionego Nikołaja. Okazało się, iż chłopak choćby nie wyznał rodzicom, iż Natalia nosi pod sercem jego dziecko. Matka Nikolaja zapytała od razu, czy nie jest za późno, żeby coś z tym zrobić. Oczywiście było już za późno. Brzuch był wyraźnie widoczny. Natalia była w totalnym szoku, gotowa na wszystko, byle ktoś, ktokolwiek jej pomógł. Choć jeszcze miesiąc temu protestowała przeciw pomysłowi matki, dzisiaj przepełniało ją tylko rozpacz i lęk o przyszłość. — Mój syn nie jest gotowy na bycie ojcem — powiedziała zdecydowanie matka Nikołaja. — Jest młody, zniszczysz mu całe życie. Oczywiście pomożemy ci, jak tylko zdołamy. Poszukałam ci miejsca w ośrodku dla takich jak ty, niechcianych ciężarnych dziewczyn. W ośrodku Natalii przydzielono pokoik. Tam wreszcie mogła odetchnąć, uspokoić się i nabrać sił przed porodem. Pracowała z nią psycholożka. I kiedy przyszła ta chwila, a maleńka córeczka wylądowała w jej ramionach — Natalia się przestraszyła. Wpadła w panikę. Kiedy już ochłonęła, zaczęła się przyglądać cudem swojej córeczce — co to za istota? Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, ale zamiast dobrej nowiny, Natalię poinformowano: musisz szukać sobie dachu nad głową, bo na twoje miejsce już czeka kolejna osoba. Z małą Ewą na ręku, miesięczną córeczką, Natalia siedziała w pokoju i nie wiedziała, co dalej — gdzie znaleźć pieniądze, do kogo udać się po nocleg. Serce jej mamy nie zmiękło choćby na chwilę — nie chciała zobaczyć wnuczki, wykreśliła z życia i Natalię, i dziecko. — Popatrz, maleńka, jaki mamy smutny ten nasz Wigilijny Wieczór… — szepnęła Natalia do córki. Tak bardzo kochała to święto. Od dzieciństwa chodziła z kolędą, znała wszystkie kolędy i zawsze dobrze zarabiała, biegając z podwórkowymi dziećmi po całej dzielnicy. Marzyła, by choć trochę odzyskać ten klimat — odwiedzać domy, śpiewać kolędy, wtopić się w radosną atmosferę. „A czemu nie?” — pomyślała młoda mama. — Dziecko ciche i spokojne, owinę ją ciepło i pójdę pokolędować. A kto mi nie otworzy, temu Bóg zapłać. Następnego dnia po Wigilii Natalia wybrała cichą dzielnicę domków. Przeczuwała, iż ludzie będą oporni — wszyscy oczekiwali kolędników chłopaków. Ale tu i ówdzie udawało jej się wejść. Śpiewała tak pięknie i szczerze, iż ludzie hojnie ją obdarowywali — pieniędzmi i smakołykami. Wszyscy rozczulali się na widok jej maleństwa. Rozumieli, iż kobieta z dzieckiem nie chodzi po domach z dobrego życia. Chodzenie od drzwi do drzwi było trudne. „Jeszcze zajrzę do tej willi i koniec. Może bogaci, dostanę coś specjalnego” — pomyślała zadowolona Natalia. W kieszeni już miała niezłą sumę, co napawało ją choćby drobnym poczuciem bezpieczeństwa. — Pozwolicie zakolędować? — odezwała się, gdy pan domu ją zaprosił. Ale zachowanie mężczyzny ją zaskoczyło. Wpuścił ją, wpatrywał się w twarz, potem na dziecko. Zbladł, zatoczył się na kanapę. — Nadzieja? — szepnął. — Proszę? Nie, mam na imię Natalia… Chyba mnie pan z kimś pomylił. — Natalia? Jesteś taka podobna do mojej żony… I to dziecko. Też była córka… Ale one zginęły… Wypadek samochodowy. A tu, przed paroma dniami, śniło mi się, iż wracają… A tu pani… czy to możliwe? — Ja… nie wiem, co powiedzieć… — Proszę, niech pani usiądzie, nie wstydzi się. Niech mi pani opowie swoją historię… Natalia poczuła lęk wobec nieznajomego, ale i tak nie miała już gdzie pójść. Weszła do obszernego salonu samotnego mężczyzny. Od razu zobaczyła na ścianie zdjęcie kobiety z dzieckiem — żona faktycznie bardzo przypominała ją samą… I tak zaczęła opowiadać swoją historię. Mówiła i mówiła, opisywała każdy szczegół. Wreszcie ktoś jej wysłuchał. Mężczyzna słuchał uważnie, łapał każde słowo, zerkał na maleńką dziewczynkę, która śniła spokojnie i uśmiechała się przez sen. Czuła już, iż wróciła do domu, który niedługo stanie się jej prawdziwym miejscem na ziemi…
Dowiedziałam się, iż mój syn porzucił ciężarną dziewczynę. To ja opłaciłam jej adwokata. Gdy dotarło do mnie, co zrobił mój syn, poczułam się, jakby świat zawalił mi się na głowę. Nie ze wstydu, ale z troski o tę biedną dziewczynę, którą kiedyś zobaczyłam, jak na motorku rozwozi jedzenie po mieście w upalny dzień, ze zmęczeniem w oczach i widoczną ciążą. Postanowiłam wtedy wziąć sprawy w swoje ręce. We wtorkowe popołudnie zapukałam do jej drzwi. Otworzyła mi w roboczym uniformie, z zaokrąglonym już brzuchem i twarzą tak zmęczoną, iż aż ścisnęło mi serce. — Tak? — zapytała ostrożnie. — Jestem matką tego nieodpowiedzialnego chłopaka, który cię zostawił — powiedziałam wprost. — Przyszłam to naprawić. Jej oczy zaszkliły się łzami. — Proszę pani, nie chcę żadnych kłopotów… — Nie przyszłam z kłopotami, tylko z rozwiązaniem. Znasz najlepszego adwokata od spraw rodzinnych? Już opłaciłam jego honorarium. Jutro masz z nim spotkanie. Zaniemówiła. Dodałam: — To chłopak z mojego łona, ale nie z mojego wychowania. Będzie płacił alimenty na to dziecko, choćby jeżeli będzie musiał pracować na trzy zmiany. I tak się stało. Adwokat spisał się na medal. Gdy urodziła się moja wnuczka — bo jest moją wnuczką, bez względu na to, czy mój syn chce to przyznać — przyszłam do szpitala z pieluchami, ubrankami i rozłożonym łóżeczkiem w bagażniku. — Proszę pani, nie trzeba… — Trzeba — przerwałam jej. — Jestem babcią. Syn oczywiście przestał się do mnie odzywać. Oskarżył mnie o zdradę, wtrącanie się i zrujnowanie mu życia. Odpowiedziałam, iż to on zrujnował komuś życie, a ja tylko naprawiam zło. Minęły dwa lata. Dziewczyna i wnuczka mieszkają ze mną. Ona uczy się wieczorowo, żeby zostać pielęgniarką, ja pilnuję dziecka, i stanowimy najbardziej nietypową, ale także najbardziej zżytą rodzinę na osiedlu. Syn wciąż się do mnie nie odzywa, ale alimenty płaci regularnie — adwokat jest bardzo skuteczny. Wczoraj, gdy karmiłam wnuczkę butelką, dziewczyna objęła mnie od tyłu. — Dziękuję ci, mamo — szepnęła. „Mamo”. I zastanawiam się: czy można dostać większy prezent od tego, by zyskać córkę i wnuczkę, choćby jeżeli tymczasowo tracisz syna? Czasem rodzina to nie ci, z którymi się rodzisz, ale ci, których postanawiasz chronić. Opowieść o odpowiedzialności, sumieniu i nieoczekiwanej miłości.
Z życia wzięte. "Mój mąż nazwał mnie straszną i okropną": Zarzucił mi, iż po porodzie nie dbam o siebie
Tragiczna śmierć ciężarnej kobiety w warszawskim szpitalu. Nowe ustalenia
Zofia Domalik jest w ciąży. Aktorka pokazała urocze kadry z mężem. To uczestnik "Afryka Express"!
Wizyta ciotki, łzy żony – czyli jak jedna noc zmieniła życie Roberta i jego małżeństwo na test rodzinnej cierpliwości
Mój brat powiedział mi, iż nasza mama skrzywdziła jego żonę – od razu poczułem, iż coś tu nie gra. Prawda o dramacie w naszej rodzinie wyszła na jaw dzięki niespodziewanemu świadkowi.
Zostałam dwukrotną matką na wynajem: Teraz moje dzieci i ja mamy wszystko, co potrzebne, aby żyć dobrze
Mądra Żona: Sekrety Mocy Kobiecej Mądrości
Pierwsza wizyta u ginekologa. Jak pomóc nastolatce?
List do przyjaciół: Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi
Urodziny mojej teściowej przypadają na 1 stycznia, więc wybraliśmy się do niej w odwiedziny. Nagle zapytała: Wiktorio, czy jesteś w ciąży? Mam bardzo dobrą relację z moją teściową, Marią. Jesteśmy z mężem małżeństwem od 17 lat, mamy dwóch synów, a pod koniec zeszłego roku dowiedziałam się, iż jestem w trzeciej ciąży. Chciałam powiedzieć o tym teściowej w jej urodziny, ale bardzo się stresowałam. Nasza rodzina mieszka w dwupokojowym mieszkaniu, w którym ledwo mieścimy się we czwórkę. Miałam już 38 lat, co jest poważnym wiekiem na kolejną ciążę. Bałam się, iż Maria mnie skrytykuje. Ale w dniu jej urodzin musiałam się zebrać na odwagę. Pojechaliśmy do niej, a ona prawie od razu poprosiła mnie do kuchni, by pomóc. Okazało się, iż Maria to bardzo mądra kobieta i od razu wszystko zauważyła. choćby nie musiałam nic tłumaczyć. Zaskoczyła mnie jej przenikliwość, ale jeszcze bardziej reakcja – była zachwycona i zdradziła, iż od dawna marzyła o wnuczce. Z błogosławieństwem teściowej, urodziłam latem córeczkę. Po raz trzeci babcia stała się nieocenionym wsparciem, opiekowała się maleństwem i pomagała we wszystkim. Bardzo ją za to doceniałam i traktowałam jak własną mamę. gwałtownie przyszła zima, a my znów udaliśmy się do Marii na urodziny – już z malutką „księżniczką”. Teściowa zaczęła dużo piec, więc postanowiliśmy kupić jej porządny piekarnik. Po przyjęciu, kiedy już się żegnaliśmy, Maria zatrzymała mnie, prosząc o chwilę uwagi na ważne ogłoszenie. Powiedziała, iż jest wdzięczna za ukochaną wnuczkę i chce nam podziękować – zamierza wprowadzić się do naszego mieszkania, a nam przekazać swoje dwupokojowe mieszkanie. Zaniemówiłam. Jeszcze raz przekonałam się, jak wspaniałą i mądrą mam teściową, która stała się moją przyjaciółką – a to przecież takie rzadkie w życiu. Żyjemy teraz razem szczęśliwie i w doskonałej zgodzie. Podziwiam moją teściową i marzę, by kiedyś stać się równie mądrą jak ona.
Poród Andziaks zachwycił internet, ale to "luksus" za ponad 20 tys. Nie każda z nas tak urodzi
Ochrona WOŚP napadła Martę! Wykręcony bark i 50 minut na ziemi
"Na Wspólnej", odc. 4151. Beata w ciąży z Emilem?! Paweł nie ma wątpliwości  [PRZED EMISJĄ w TV]
Rzęsy stają się ciemniejsze z dnia na dzień. Wystarczy 1 składnik. Nie jest to henna
Odmówił ślubu z ciężarną dziewczyną. Matka go wsparła, ale ojciec stanął w obronie przyszłego dziecka.
Czego uczy nas nawrócenie świętego Pawła?
Ciocia Renata Mam 47 lat. Jestem zwyczajną kobietą — można powiedzieć, szarą myszką. Nie wyróżniam się urodą, nie mam zgrabnej figury. Samotna. Nigdy nie byłam mężatką i nie chcę, bo uważam, iż wszyscy mężczyźni są tacy sami — liczy się dla nich tylko pełny brzuch i kanapa. Zresztą nigdy nikt mi się nie oświadczył, choćby nie chciał się spotykać. Moi rodzice są już w podeszłym wieku i mieszkają w Olsztynie. Jestem jedynaczką — bez rodzeństwa, a z kuzynostwem nie mam kontaktu i nie zamierzam go nawiązywać. Od 15 lat mieszkam i pracuję w Warszawie. Pracuję w biurze, każdy dzień wygląda tak samo: praca-dom. Mieszkam w zwykłym bloku na typowym osiedlu. Jestem zgryźliwa, cyniczna, nie lubię ludzi. Zwłaszcza dzieci. Na Święta Bożego Narodzenia pojechałam do Olsztyna odwiedzić rodziców — jeden raz do roku wracam do domu. Tak też zrobiłam w tym roku. Gdy wróciłam, postanowiłam umyć lodówkę i wyrzucić stare mrożonki — pierogi, kotlety, kupowałam, ale nie smakowały mi, więc leżały. Zgarnęłam wszystko do pudełka i poszłam wyrzucić. W windzie był chłopiec, na oko siedem lat — kilka razy widziałam go z mamą i malutkim dzieckiem. Pomyślałam: „No tak, kolejna młoda matka”. Patrzył na moje pudełko. Wysiedliśmy, szłam do śmietnika, a on za mną. Cichutko zapytał: „Czy mogę wziąć?” Powiedziałam, iż to stare. Ale w końcu wzruszyłam ramionami: skoro chce, niech bierze, przecież nie jest zepsute. Odchodziłam od śmietnika, kiedy spojrzałam za siebie. On delikatnie układał woreczki i tulił je do siebie. Zapytalam, gdzie jest jego mama – powiedzial, iż jest chora, siostrzyczka też. „Mama nie może wstać” — dodał. Weszłam z powrotem do mieszkania, wstawiłam obiad. Siedziałam, myśląc tylko o nim. Coś mnie poruszyło — nie byłam nigdy wrażliwa, nie miałam potrzeby pomagać. Ale zebrałam, co miałam w domu — kiełbasę, ser, mleko, ciastka, ziemniaki, cebulę, a choćby kawałek mięsa z zamrażarki. Wyszłam, ale zorientowałam się, iż nie wiem, gdzie mieszkają. Tylko iż wyżej niż ja. Zaczęłam chodzić po piętrach — po dwóch otworzył mi ten chłopiec. Z początku nie rozumiał, potem cicho cofnął się, przepuszczając mnie do środka. W mieszkaniu było bardzo skromnie, ale czyściutko. Ona leżała z podkurczonymi nogami przy dziecku. Na stole misa wody i szmatki — zbijanie gorączki. Dziewczynka spała, oddychała ciężko. „Macie jakieś leki?” — zapytałam chłopca. Pokazał stare, przeterminowane tabletki, które już dawno powinny być wyrzucone. Podeszłam do dziewczyny i dotknęłam czoła — gorące. Otworzyła oczy, spojrzała nieprzytomnie. „Gdzie jest Antek?” Wyjaśniłam, iż jestem sąsiadką. Zapytałam o objawy ich choroby, zadzwoniłam po karetkę. Zanim przyjechali lekarze, napoiłam ją herbatą z kiełbasą. Jadła łapczywie, musiała być głodna. A jeszcze karmiła piersią! Lekarze zapisali masę leków dla małej, choćby zastrzyki. Kupiłam wszystko w aptece, a w sklepie mleko, dania dla dzieci, a choćby maskotkę — jakąś absurdalną, cytrynową małpę. Nigdy nie kupowałam prezentów dla dzieci. Ma na imię Ania, ma 26 lat. Pochodzi spod Olsztyna, z jakiejś wsi. Matka i babcia były warszawiankami, ale mama wyjechała za mąż pod Olsztyn. Gdy Ania się urodziła, ojciec zginął porażony prądem. Matka została sama, gwałtownie się stoczyła. Sąsiedzi znaleźli babcię w Warszawie, ta zabrała dziewczynkę. Babcia była surowa, skąpa, dużo paliła. W wieku 16 lat Ania poszła do sklepu do pracy, najpierw jako pomoc, potem kasjerka. Rok później babcia umarła, Ania została sama. W wieku 18 lat poznała chłopaka, obiecał ślub, ale gdy zaszła w ciążę — znikł. Pracowała do końca ciąży, po porodzie zostawiała dziecko samo i sprzątała klatki schodowe. Dziewczynkę miała w tragicznych okolicznościach: właściciel sklepu zgwałcił ją, potem zrobił to jeszcze kilka razy, grożąc wyrzuceniem z pracy. Gdy dowiedział się, iż jest w ciąży, rzucił jej 1000 zł i kazał zniknąć. Tę historię usłyszałam tamtego wieczora. Dziękowała za wszystko, powiedziała, iż się odwdzięczy sprzątaniem, gotowaniem. Przerwałam jej i wyszłam. Nie spałam całą noc, myśląc po raz pierwszy, po co żyję i jaka jestem. Dlaczego nie dbam o rodziców, nie dzwonię, nie kocham, nie żałuję. Oszczędzam pieniądze, które leżą – dla kogo? A ktoś inny nie ma na chleb, nie ma za co się leczyć. Rano Antek przyniósł mi talerz z placuszkami — i uciekł. Stałam z tym talerzem w rękach, a ciepło puszystych placków jakby mnie ożywiało. Chciałam płakać, śmiać się i jeść jednocześnie… Niedaleko bloku jest małe centrum handlowe. W sklepie dziecięcym właścicielka, nie wiedząc, jakie rozmiary kupić, zgodziła się pójść ze mną — może liczyła na większy zarobek, może przejęła się moją historią? Po godzinie cztery wielkie torby z ubrankami stały u nich, kupiłam też kołdry, poduszki, pościel. choćby witaminy. Chciałam kupić wszystko. Poczułam, iż jestem komuś potrzebna. Minęło już 10 dni. Dzieciaki wołają na mnie ciocia Renata. Ania jest niesamowitą złotą rączką, a moje mieszkanie stało się przytulne. Dzwonię do rodziców, wysyłam SMS-y o treści „POMAGAM” dla chorych dzieci. Nie rozumiem, jak mogłam wcześniej tak żyć. Teraz po pracy biegnę do domu, bo wiem, iż ktoś na mnie czeka. I jeszcze jedno — wiosną jedziemy razem do Olsztyna. Bilety na pociąg już kupione.
Leno, zastanów się sto razy, zanim napiszesz odmowę dotycząca dziecka! Później może być za późno.
Syn odmówił ślubu z ciężarną dziewczyną. Matka go wsparła, ale ojciec stanął w obronie nienarodzonego dziecka.
Z życia wzięte. "Przez 10 lat teściowa oskarżała mnie, iż nie daję jej wnuków": Gdy w końcu urodziłam dziecko, stwierdziła, iż nie jest ono syna
Syn odmówił ślubu z ciężarną dziewczyną. Matka go wsparła, ale ojciec stanął w obronie przyszłego dziecka.
Wbrew woli żony zaprosił matkę do domu, aby zobaczyła swoją nowonarodzoną wnuczkę.
Przez cały rok wspierać dzieci finansowo, aby spłacić kredyt! Nie dam już ani grosza!
Moja matka zmusiła mnie do porzucenia dziecka, a teraz wiem, iż już nigdy nie zostanę matką
Spędziłem dwa lata za granicą, a po powrocie odkryłem, iż mój syn przeżył niezwykłą “niespodziankę”.
Netflix prezentuje kulisy 3. sezonu 1670!
Australia nie pomoże choremu w chorobie, ale chętnie przyjmie zgłoszenie na eutanazję
„Małżonek pierwszy i małżonek drugi” – Konstytucja idzie w odstawkę
Moja synowa była oburzona, gdy powiedziałem jej, iż w naszej rodzinie tradycją jest nazywanie dziecka imieniem dziadka.