Ciąża

‘Zrobiłaś się tak brzydka, iż na pewno urodzisz córkę’ – tak mówiła do mnie moja teściowa
Przyjaciel Żenki
Żona mojego brata, będąca w ciąży z czwartym dzieckiem, zażądała, abyśmy oddali im nasze mieszkanie, bo nie mamy jeszcze dzieci – rodzinny konflikt i nieoczekiwane konsekwencje w polskiej rzeczywistości
– Nie mogę w to uwierzyć! Mój najlepszy przyjaciel okazał się ojcem mojego syna! Przez ponad cztery lata opiekowałem się nim, nie wiedząc, iż nie jest mój!
USA. 35-letnia kobieta z Kentucky aresztowana po domowym przerwaniu ciąży
– Nic się nie martw, Sławek! Nie smuć się! Za to Nowy Rok spędziłeś wspaniale!
Dziecko dla przyjaciółki Kiedy Lila przeżywała ostatnie miesiące ciąży, jej młodszy brat opuścił dom, ojciec sięgnął po alkohol i od tego czasu życie Lili zamieniło się w koszmar. Każdego ranka Lila wietrzyła mieszkanie, wynosiła butelki spod stołu i czekała, aż ojciec się obudzi. — Tato, przecież nie możesz pić. Ledwo wróciłeś do siebie po udarze. — Chcę i piję. Kto mi zabroni? Tak łatwiej znieść ból. — Jaki ból? — Ból świadomości, iż nikomu nie jestem potrzebny. choćby tobie, jestem tylko ciężarem. Jestem straconym człowiekiem, Lilka. Na darmo przyszedłem na świat, na darmo się ożeniłem i narobiłem dzieci, które odziedziczyły po mnie tylko słabość, brak charakteru i biedę. Wszystko na darmo, córko. Lepiej się napić. Lila, już i tak w złym humorze, złościła się. — Nic nie jest na darmo, tato. Ludzie mają w życiu gorzej. — A jak może być gorzej? Ty dorastałaś bez matki. I chcesz urodzić biedaka bez ojca, który dalej będzie żył w biedzie. — Nie wszystko jest takie ciemne, tato. Nic nie jest trwałe, wszystko może się zmienić w każdej chwili. Lila ze smutkiem wspomniała, jak jeszcze niedawno była szczęśliwa, szykując się do ślubu z Ilją. Tak, świat się zachwiał, ale trzeba żyć dalej. Tego dnia ojciec znów się upił. Lila krzyknęła w nerwach: — Przepiłeś pieniądze, które odłożyłam na czarną godzinę? Jak je znalazłeś? Przerzuciłeś całe mieszkanie, grzebałeś w moich rzeczach?! — Wszystko w tym domu należy do mnie — oświadczył ojciec. — Również emerytura, którą przede mną chowasz! Moja emerytura. — I wszystko przepuściłeś? Nie pomyślałeś, za co będziemy żyć? — A dlaczego ja mam myśleć? Jestem chory. Dorosłaś, to teraz ty się mną opiekuj! Lila przeszukała wszystkie szafki. — Pamiętam, iż wczoraj były jeszcze dwa opakowania makaronu i masło. A teraz nic! Co zjemy na kolację?.. Lila była zdruzgotana. Usiadła na stołku, zakrywając twarz dłońmi. Skąd mogła wiedzieć, iż ciotka Natalia, korzystając z jej nieobecności, zaczęła spijać ojca i wykorzystywać sytuację? Cicho i podstępnie Natalia wślizgnęła się do ich domu i robiła wszystko, by rozbić rodzinę. Tę noc Lila spędziła we łzach. Leżała w łóżku załamana, głodna i bezradna. Rano zapukała do drzwi Natalia Anatolijewna. W modnym płaszczu, na obcasach, choćby nie zdjęła butów, weszła do mieszkania. — Cześć. Moja koleżanka z administracji mówiła mi, iż macie długi i niedługo za nieopłacone rachunki odetną wam prąd. Co się tu dzieje, Lila? Może zrobię herbaty? Nie czekając na odpowiedź, Natalia weszła do kuchni i zaczęła grzebać w lodówce i szafkach. — Sama zrobię herbatę, przecież jesteś w ciąży, jak moja Swietka… Słuchaj, nie macie cukru, choćby herbaty. Nic, tylko echo. Chodźmy do sklepu. Lila unikała jej wzroku. — Ciociu Natalio, nie poczęstuję was herbatą. Lepiej proszę wyjść. Natalia nie zamierzała odpuszczać. — Masz problemy? Widzę to. Pamiętasz, jak oferowałam ci pokój u mnie? Teraz już nie proszę, nalegam. Przeprowadzaj się do mnie. Tutaj nie ma warunków dla przyszłego dziecka, twój ojciec pije, ty choćby nie masz co jeść! O witaminach czy owocach nie wspomnę… Pakuj się, jedziesz ze mną. Lila osunęła się na krzesło – zakręciło jej się w głowie, łzy popłynęły po policzkach, Natalia ją objęła: — Posłuchaj, dziewczyno, wiem, co o mnie myślisz. Nie ma dla mnie przebaczenia – moja córka odbiła ci narzeczonego. Ale nie jestem bestią, nie mogę patrzeć, jak tu cierpisz. Chcesz czy nie chcesz – zaopiekuję się tobą. Później wszystko działo się jak we śnie: Natalia pomogła jej się spakować, zamówiła taksówkę. *** W dzień, gdy Lili zaczęły się bóle porodowe, Natalia Anatolijewna nie odchodziła od niej na krok. — Słuchaj uważnie, Lilu. Uprzedziłam personel, iż chcesz zrzec się dziecka. Więc gdy urodzisz, nie bierz go na ręce, nie przystawiaj do piersi, nie patrz… Lila cierpiała: — Ciociu Natalio, wszystko mi jedno. Byle się to skończyło. — Pamiętaj, co mówiłam — sama nie dasz rady. Znalazłam już porządnych ludzi, którzy zaraz mogą adoptować twoje dziecko. Kilka godzin później urodziła się dziewczynka. — 3,3 kilo, zdrowa, wszystko dobrze. Położna zawinęła ją w pieluszki i wyniosła, nie pokazując Lili. Jednak pediatra spojrzała surowo: — Jak to rozumieć? Zdrowa, śliczna córeczka, a pani nie chce na nią spojrzeć? Elżbieto, przynieście dziecko i przystawcie do piersi matki. Lila pokręciła głową: — Nie chcę. Nie mam z czego żyć, nie chciałam rodzić… Są ludzie, którzy bardziej jej potrzebują, napiszę zrzeczenie… — Niech się pani opamięta! Choćby tylko spójrzcie na swoją córeczkę. Lila zacisnęła oczy, ale poczuła delikatny dotyk… Położna położyła maleństwo obok niej – dziecko trącało nosem, otwierało usta, i Lila spojrzała na córkę. Malutka, bezbronna… Wpatrzona w nią, usiłowała chwycić się matki. — No i co, mamusiu? Karmimy malucha – uśmiechnęła się pediatra. Ucieszyła się widząc, jak Lila drży od wrażenia na widok córki. — Śliczna, potrzebuje pani, a nie obcych rodziców, rozumie pani? Lila zapłakała, przytuliła córkę i skinęła głową. Następne dwie godziny Lila odpoczywała przy dziecku, nie mogąc od niego oderwać wzroku. Tak obudził się w niej instynkt macierzyński. „Oto sens mojego życia — moja córka. Nieważne, iż Ilja odszedł, iż ojciec pije… Jestem potrzebna swojej córce, więc zostanę z nią.” *** Obudził ją głos Natalii. Natalia Anatolijewna w roboczym szlafroku weszła do sali i spojrzała na Lilę. — Zapomniałaś, na co się umawiałyśmy? — szepnęła. — Obiecałaś, iż urodzisz i zrzekniesz się dziecka. Mam już ludzi, którzy chcą wziąć malucha. — Pani Natalio, zmieniłam zdanie. Nie oddam jej. — Ale choćby nie masz gdzie mieszkać, jesteś adekwatnie bezdomna! — Wrócę do domu. Nie będę już nikomu przeszkadzać. Dam radę. Lila zauważyła, jak wyraz twarzy odwiedzającej zmienia się w gniew. — Oszalałaś?! Na co będziesz żyć? Liczyć na łaskę ludzi? Gwałtowny krzyk Natalii obudził córeczkę. Lila wstała i podeszła do łóżeczka. — Nie ruszaj jej! Ja ją ukołyszę i nakarmię! Powiemy lekarzom, iż nie masz mleka — stwierdziła Natalia. Lila pokręciła głową: — To moja córka. Już powiedziałam — nie zrzeknę się jej! — Nie możesz! Obiecałaś! — Natalia krzyczała bezsilnie. — Proszę wyjść. Natalia wyszła. Lila została z sąsiadką z sali. — Kto to był? — Ciocia. — Straszne. Dobrze, iż ją pogoniłaś. Ja jestem Lera. W razie czego pomogę, są jeszcze dobrzy ludzie. — Ja Lila. — Miło poznać. Wiesz, wydawało mi się, iż ta kobieta chce zabrać twoją córeczkę… Bardzo dziwna osoba. *** Przed wypisem Lila miała jeszcze jedną wizytę. Nie wpuszczono jej do sali, więc Lila wyszła na korytarz. Swietlana, była przyjaciółka, czekała na nią, również w ciąży. — Cześć. Lila usiadła ostrożnie na ławce. Swieta usiadła obok. — Słyszałam, iż urodziłaś. — Tak. Mam córeczkę. Swieta zaczęła mówić nerwowo: — Mama już znalazła ludzi, którzy wezmą twoje dziecko, a oni są porządni i bogaci. Dają za twoją córkę milion. Za tę kwotę można kupić kawalerkę albo włożyć w mieszkanie. — Milion? — Lila przytaknęła głową. — Jak się tak martwisz, to oddaj im swoje dziecko. Swieta nadąsała się, ale dalej łapała Lilę za rękaw. — Poczekaj, Lila. Oddaj dziecko mnie! Zaopiekuję się nią, to przecież córka Ilji. — Dasz radę z dwójką? — Nic nie rozumiesz! Moje małżeństwo się sypie! Lila wstała, chcąc odejść, Swieta mocno ścisnęła jej rękaw, oczy przestraszone: — Potrzebuję tego dziecka, Lila! — Puść mnie. …Kilka godzin później do sali wpadł Ilja, były narzeczony. — Urodziłaś? Mogę zobaczyć? — Nie, nie możesz! Niedługo Swietka ci urodzi, tam oglądaj! — Musimy pogadać, Lila. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Chcę zabrać córkę do siebie. Zrzeknij się jej, a zaraz ją adoptuję. Lila pokręciła głową: — Nie jestem taka jak ty. Nigdy nie porzucę kogoś, kto mnie potrzebuje. Daremnie przyjechałeś, nie oddam ci córki! Ilja nie chciał odejść. — Oddaj dziecko! Nie miałaś prawa rodzić beze mnie! I tak je zabiorę, to moje! — Ty? Synuś mamusi? Najpierw spytaj matki o pozwolenie! Lila wzięła córkę na ręce i udała się na dyżurkę: — Proszę nikogo do mnie nie wpuszczać. Nie chcę nikogo widzieć! Epilog W dzień wypisu Lila wyszła ze szpitala, trzymając córkę przy sercu. Nie była sama, wychodziła też Lera, którą odebrał mąż i teściowa. Lila zatrzymała się na schodach, gdy zobaczyła samochód rodziny Reżnik. Z auta wysiadła matka Ilji, pani Walentyna Jakubowa, a jej ostry wzrok śledził Lilę jak wilk. Lera zauważyła, iż Lila się przestraszyła, i podeszła do niej. — Kto to jest, Lila? — Rodzice Ilji. — Patrzy na ciebie, jakby cię osaczyła. To wszystko jest niesamowicie podejrzane, wszyscy tak na ciebie naciskają… Mówiłam ci, iż mama przygotowała u nas pokój dla ciebie, chodź ze mną. Lila przytaknęła. Sama czuła niepokój. *** Zamieszkawszy u nowych przyjaciół, Lila nieoczekiwanie znalazła miłość — brat Lery, zatwardziały kawaler Jan, zaczął się nią opiekować. Jan okazał się człowiekiem serdecznym, dobrym. Ożenił się z Lilą, przysposobił jej córkę i pomógł jej ojcu. A co ze Swietą i Ilją? Ich małżeństwo się rozpadło. Okazało się, iż Swieta udawała ciążę, nosząc pod ubraniem poduszkę i oszukując rodzinę Reżników. Matka Swiety, Natalia Anatolijewna, próbując ratować córkę, wyznała zięciowi, iż Swieta poroniła na wczesnym etapie. Natychmiast zaproponowała „rozwiązanie”: — Ilku, zięciu, nie złość się na moją córkę. Straciła ciążę, ale ty także masz coś na sumieniu. Urodzi ci się niedługo dziecko u innej. Pomyślałam, może zabierzecie dziecko, które urodzi Lila, do siebie? Usynowicie je, jest wam bliskie. Rodzicom Ilji nic nie powiemy o poronieniu, będziemy udawać, iż Swieta ciągle jest w ciąży, a jak Lila urodzi, zabierzemy dziecko i powiemy wszystkim, iż to Swietka urodziła. Ilji spodobał się teściowy plan. Ale wszystko runęło, gdy Lila odmówiła zostawienia swojej nowo narodzonej córki w szpitalu, czym wpędziła byłą przyjaciółkę i jej matkę w beznadziejną sytuację. Mama Ilji, Walentyna Jakubowa, była rozczarowana oszustwem synowej, wyrzuciła ją i zmusiła syna do rozwodu.
Julia zaszła w ciążę. Jej mąż Jerzy przez całą ciążę nie odstępował żony na krok. Spełniał wszystkie jej zachcianki i kaprysy. Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany moment i Jerzy zawiózł Julię do szpitala na poród.
Pierwszy ślub w wieku 55 lat…
Żona i ojciec Karina tylko udawała, iż chce poznać rodziców Władka. Po co jej to w ogóle? Przecież nie zamierza z nimi mieszkać, a od jego ojca, który podobno jest zamożny, można się spodziewać raczej kłopotów niż korzyści. Ale skoro już zdecydowała się na ślub, trzeba grać rolę do końca. Przygotowała się schludnie, żeby wypaść na sympatyczną, zwyczajną dziewczynę. Spotkanie z rodzicami narzeczonego to zawsze wydarzenie pełne pułapek, a z inteligentnymi rodzicami to już prawdziwy test wytrzymałości. Władek uznał, iż trzeba ją pocieszać: – Nie przejmuj się, Karina. Tata bywa ponury, ale jest do dogadania. Nie powiedzą ci niczego strasznego. Polubią cię. A mama… mama to dusza towarzystwa – zapewniał ją przed wejściem do rodzinnego domu. Karina tylko się uśmiechnęła. Ojciec – ponury, a mama – dusza towarzystwa. interesujące zestawienie, pomyślała ze śmiechem. Domu nie była pod wrażeniem. Bywała w lepszych. Przyjęto ich od razu. Karina wcale nie przejmowała się spotkaniem. Czego się bać? Ludzie jak ludzie. Pani Nina, jak już słyszała od Władka, od lat gospodyni domowa, czasem wyjeżdża z koleżankami na wycieczki, ale nic szczególnego. Ojciec, pan Aleksander, podobno nie bardzo wesoły, ale za to małomówny. Imię brzmiało znajomo… Przyjęto ich… I Karina zamarła w progu. To koniec… Przyszłej teściowej nie znała, ale przyszłego teścia rozpoznała natychmiast. Spotkali się trzy lata wcześniej. Nie często, ale z wzajemną korzyścią. Bary, hotele, restauracje. Oczywiście nikt z jego rodziny o tym nie wiedział. No to się zaczęło. Aleksander poznał ją od razu. W jego oczach pojawił się błysk, którego nie umiała rozczytać – może zdziwienie, a może coś groźniejszego, już planował intrygę – ale milczał. Władek, niczego nieświadomy, uroczyście przedstawił Karinie rodziców. – Mamo, tato, poznajcie Karinę. To moja narzeczona. Powinienem ją przyprowadzić już wcześniej, ale była taka nieśmiała. Oj… Aleksander wyciągnął rękę. Uścisk był pewny, aż twardy. – Bardzo mi miło, Karino – powiedział z nutką… czegoś. Karina nie była pewna, czego. Gniewu? Ostrzeżenia? Zapowiadał się wieczór pełen napięcia. Ale… nic się nie wydarzyło. Aleksander, przybierając coś na kształt uśmiechu, sam podsunał jej krzesło przy stole. Pewnie poczeka z kompromitacją do później… Ale przez cały czas nic się nie działo. Wtedy Karina zrozumiała – on nic nie powie. Bo gdyby ją zdradził, zdradziłby też siebie przed żoną. Po tej myśli atmosfera się rozluźniła. Pani Nina opowiadała śmieszne historie z dzieciństwa Władka, a pan Aleksander, niby to z zainteresowaniem, zadawał Karinie pytania o pracę. Dobrze wiedział, czym się zajmowała. Jego ironia już jej nie dotykała. choćby parę razy zażartował – i, ku swojemu zaskoczeniu, Karina się zaśmiała. Ale ironiczne aluzje przeznaczone były tylko dla nich dwojga. Na przykład, patrząc na Karinę, rzucił: – Wie pani, Karino, przypomina mi pani pewną moją dawną… koleżankę. Była bardzo bystra. Zawsze potrafiła znaleźć sposób na ludzi. Na różnych ludzi. Karina odparła: – Talenty bywają przeróżne, panie Aleksandrze. Władek, zakochany jak przystało, rozmarzony rzucał jej pełne miłości spojrzenia, nie dostrzegając podtekstów. Naprawdę ją kochał. To było dla niego najważniejsze. I najgorsze jednocześnie. Później, przy rozmowie o podróżach, Aleksander, patrząc na Karinę, zagadnął: – Ja lubię odludne miejsca, bez zgiełku, żebym mógł usiąść z książką. A pani, Karino, jakie miejsca preferuje? Chciał ją złapać na słowie. – Ja wolę, gdy wszędzie dużo ludzi i gwar. Chociaż czasem za dużo uszu może zaszkodzić – odpowiedziała i nie dała się sprowokować. Chyba tylko przez chwilę, ale pani Nina coś zauważyła. Karina wyłapała, iż teściowa skrzywiła się nieco, ale zaraz odsunęła od siebie niepokojące myśli. Aleksander wiedział, iż Karina nie lubi ciszy – i wiedział dlaczego. Na koniec wieczoru Aleksander przytulił Władka. – Synu, dbaj o nią. Jest… wyjątkowa. Brzmiało to jak komplement i szyderstwo zarazem. Ale tylko Karina mogła to odczytać. Karina poczuła, iż w pokoju nagle zrobiło się chłodno. „Wyjątkowa”. To słowo wybrał. *** W nocy, gdy dom zasnął, Karina nie mogła zmrużyć oka. Przemyślała nagłe spotkanie i zaczęła rozważać, jak żyć dalej z tą nagłą prawdą. Przyszłość nie wyglądała różowo. Domyślała się, iż Aleksander, podobnie jak ona, raczej nie śpi. On – przez spotkanie, ona – przez rozmowę, która dopiero ma się odbyć. Cicho wyszła z pokoju. Narzuciła na siebie domową bluzę, zeszła ostrożnie na dół, starając się, by ci, którzy nie śpią, jej nie przeoczyli. Ruszyła na werandę – tam spodziewała się spotkać Aleksandra. Nie musiała długo czekać. – Nie śpisz? – odezwał się za jej plecami. – Jakoś sen nie przychodzi – odparła spokojnie. Poczuła dobrze znany zapach jego perfum. Patrzył na nią przenikliwie. – Po co ci mój syn, Karina? – zapytał bez ogródek. – Wiem, na co cię stać. Wiem, ilu takich jak ja było u ciebie. Wiem, iż zawsze chodziło ci tylko o pieniądze. Nie ukrywałaś tego. Cenę podawałaś jasno. Po co ci Władek? jeżeli nie chce wracać do przeszłości, to ona też nie zamierza udawać. – Kocham go, panie Aleksandrze – odparła przeciągle. – Czemu nie mogę? Nie przekonała go. – Miłość? Ty? To śmieszne. Ja wiem, kim jesteś, Karina. Powiem Władkowi całą prawdę. O tym, czym się zajmowałaś. Zobaczymy, czy wtedy się z tobą ożeni. Karina zbliżyła się, tak iż dzieliła ich tylko wyciągnięta ręka. – Opowiadaj, panie Aleksandrze – wypowiedziała przeciągle – Ale wtedy i twoja żona dowie się o naszej przeszłości. – To… – To nie szantaż. To wzajemność. Opowiesz, jak się poznaliśmy, nie ukryjesz, co robiliśmy. Uzupełnię każdy szczegół twojej narracji. – To nie to samo… – Naprawdę? Opowiesz to swojej żonie? Aleksander zamarł. Groźba nie podziałała; zrozumiał, iż oboje są w tej samej pułapce. – I co jej powiesz? – Nie tylko jej. Władkowi też. Opowiem, jaki z ciebie przykładny mąż i na jakich „delegacjach” bywałeś. Wszystko. Nie będę miała nic do stracenia. Chcesz ratować syna, ratuj. Niełatwy wybór. Namówić syna do zerwania – to zgodzić się na własny rozwód. – Nie odważysz się. – Nie odważę? Ty się odważysz, a ja nie? – Karina parsknęła śmiechem. – Uważaj, bo twój materiał do szantażu może cię kosztować więcej niż mnie. Nina bardzo ceni wierność. Kiedyś, bardzo pijany, wyznał jej, jak żona by go nie wybaczyła, gdyby się dowiedziała o zdradzie. Nie wybaczyłaby. Naprawdę go nie blefowała. – Dobrze – wycedził. – Nic nie powiem. Ty też milczysz. Zapominamy o przeszłości. Dlatego Karina się nie denerwowała. On miał więcej do stracenia. – Jak pan każe, panie Aleksandrze. Nazajutrz opuścili dom rodziców Władka. Pod niechętnym wzrokiem przyszłego teścia Karina żegnała się z jego żoną, która już nazywała ją „córeczką”. Aleksandrowi aż drgnęła powieka. Udławiony żalem, nie mógł ostrzec syna przed jego narzeczoną – bał się stracić wszystko. Straciwszy żonę, traciłby nie tylko rodzinę, ale i większość majątku. Nie licząc już syna… Przy kolejnej wizycie u rodziców zostali z Władkiem na dwa tygodnie. Wakacje w pełni. Aleksander unikał Kariny, zasłaniając się pracą. Raz jednak ciekawość zwyciężyła – postanowił przeszukać jej torbę. Może coś znajdzie, co da mu przewagę. Przeszukał wszystko – kosmetyczkę, organizer, notesik. I wtedy zobaczył biało-niebieski przedmiot. Test ciążowy. Dwie wyraźne kreski. – Myślałem, iż katastrofa to to, iż mój syn się z nią żeni… A tu dopiero katastrofa! – odłożył test, nie zdążył jednak zamknąć torby. Karina już stała w drzwiach. – Ładnie tak grzebać w cudzych rzeczach? – sarknęła, jakby bez złości. Aleksander nie zamierzał się tłumaczyć. – Jesteś w ciąży z Władkiem? Karina wolno podeszła, zabrała torbę i spojrzała mu w oczy: – Wyszło na jaw, Aleksandrze. Zepsuł pan niespodziankę. Aleksander był wściekły. Teraz Karina na pewno się od jego syna nie odczepi. Teraz, jeżeli wyzna prawdę, to… zniszczy wszystkich. Milczenie było jedyną drogą. Ale jak milczeć, wiedząc, iż syn pakuje się w pułapkę? *** Minęło dziewięć miesięcy… i jeszcze pół roku. Władek i Karina wychowywali córeczkę Alicję. Aleksander unikał ich jak ognia. Nie mógł patrzeć na Karinę. Unikał kontaktu z wnuczką – nie czuł jej za swoją. Karina go przerażała: jej obojętność wobec Władka i mroczna przeszłość. I znów. Nina wybierała się do Władka i Kariny. – Aleksander, jedziesz ze mną? – Nie, boli mnie głowa. – Znowu? Coraz częściej ostatnio… – Tylko się źle czuję. Jedź sama. Zawsze miał wymówkę. choćby wziął tabletki dla przekonania. Nie znosił widoku Kariny. Ale nie mógł też niczego ujawnić. Wieczór mijał nudno, tylko myśli nie dawały spokoju. Poleżał. Poczytał. Zauważył, iż Nina bardzo długo nie wraca. Jedenasta, a żony nie ma. Telefon nie odpowiada. Zadzwonił do Władka. – Wszystko u was dobrze? Mama już wyjechała? Nie ma jej w domu… – Tata, ostatni z kim chcę teraz rozmawiać, to ty. Trzasnął słuchawką… Aleksander już miał jechać do syna, gdy przed domem stanął samochód. Karina. Mało nie dostał zawału. – Co tu robisz? Co się stało? – niemal krzyczał. Karina wydawała się niewzruszona. Nalała sobie wina, usiadła wygodnie. – Stała się katastrofa. – Jaka katastrofa? – Nasza. Władek znalazł na stronie jednej knajpy nasze stare zdjęcia, sprzed czterech lat. Z imprezy w „Edenie”, pamiętasz? Chciał zrobić rezerwację na rocznicę, poszedł na stronę… A tam my. We własnej osobie. Fotograf, do cholery… zamieścił wszystko! Teraz Władek szaleje, Nina chce się rozwodzić. Ja z twoim synem pewnie też się rozwiodę, jak chciałeś. Aleksander zaniemówił. Przebiegła mu przez głowę cała lawina wydarzeń. Strona, tamta impreza… Przecież wtedy prosił, by nie robić zdjęć… Kto by pomyślał, iż wszystko tak się złoży! Osiadł na podłodze obok niej. – To po co przyszłaś? – Uciec na wieczór – uśmiechnęła się Karina – W domu sajgon. Alicja z nianią. Wina chcesz? Podała mu jego własnego wina. Siedzieli na werandzie, otoczeni ciszą przerywaną tylko brzęczeniem świerszczy. – To wszystko przez ciebie – powiedział Aleksander. Karina pokiwała głową, patrząc w kieliszek. – Mhm. – Jesteś nie do wytrzymania. – To prawda. – choćby nie jest ci żal Władka. – Żal, ale siebie bardziej. – Kochasz tylko siebie. – Nie będę się kłócić. Nagle wziął ją za podbródek i spojrzał w oczy. – Przecież wiesz, iż nigdy cię nie kochałem – wyszeptał. – Wierzę bez wahania. *** Rano, gdy pani Nina wróciła pogodzić się z mężem, gotowa wybaczyć choćby za cenę połowy swoich nerwów, znalazła Karinę z Aleksandrem razem. Jeszcze śpiących. – Kto tam? – podniosła się Karina. – Ja – odpowiedziała Nina, patrząc na rozpadające się szczątki swojego życia. Karina spojrzała na nią tylko z lekkim uśmiechem. Aleksander obudził się chwilę później. Ale za żoną nie pojechał.
– Nie mogę w to uwierzyć! Mój najlepszy przyjaciel jest ojcem Aleksa! Przez ponad cztery lata niańczyłem syna i nie miałem pojęcia, iż nie jest mój!
Wykorzystujesz naszą babcię – opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego choćby na weekend nie chce wziąć!
Wkrótce urodzi dziecko. Tak potraktowały ją starsze kobiety w przychodni
Pamiętam dzień, gdy Mateusz przekroczył próg naszego domu. Miał pięć lat – chudy, z nieufnymi oczami, które wydawały się zbyt duże jak na jego twarz. W dłoniach ściskał zniszczony plecak – jedyne, co posiadał. Z Laurą czekaliśmy na tę chwilę trzy lata.
– Nie mogę w to uwierzyć! Mój najlepszy przyjaciel okazał się ojcem Aleksandra! Przez ponad cztery lata opiekowałem się jego synem, nie wiedząc, iż to nie moje dziecko!
– jeżeli dzieciak będzie podobny do byłego – zrezygnuję… oddam życie i zrezygnuję! – Bezbarwnym głosem powiedziała Lera
Wyobrażenia o byciu mamą kontra rzeczywistość. "Bałam się bardziej o siebie niż o dziecko"
Przeczucie: Tajemnice i Przeznaczenie w Polskim Kulcie
Pamiętam dzień, gdy Mateusz przekroczył próg naszego domu. Miał pięć lat — chuderlawy, z czujnymi oczami, które wydawały się zbyt duże jak na jego twarz. W dłoniach ściskał wytarty plecak — jedyne, co posiadał. Z Laurą czekaliśmy na tę chwilę trzy lata.
Jak rozkładać nogi, to potraficie. Ale wziąć odpowiedzialność za dziecko? Lepiej zrezygnować.
– jeżeli dzieciak będzie podobny do byłego – odmówię… Dam mu życie i odmówię! – Bezbarwnym głosem powiedziała Lera
– Jaka dziecko w wieku czterdziestu jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku to już babciami się zostaje. Nastko, nie rób głupot. Książki dla dzieci
Mój były poprosił mnie, żebym opiekowała się jego ciężarną żoną
– Nie mogę w to uwierzyć! Mój najlepszy przyjaciel okazał się ojcem Aleksa! Przez ponad cztery lata opiekowałem się jego synem, nie podejrzewając, iż to nie moje dziecko!
Zrobiłem test na ojcostwo ze zwykłej ciekawości i straciłem wszystko – historia, która rozbiła moją polską rodzinę na zawsze
Jak rozkładać nogi potraficie, a brać odpowiedzialność za siebie – to lepiej zrezygnujcie z dziecka
Byłam w środku cała posiniaczona po tym, co mówił. Dopóki tego nie przeżyjesz, nie wiesz, jak to krzywdzące
Odkryłam pamiętnik mojej matki. Po jego przeczytaniu zrozumiałam, dlaczego przez całe życie traktowała mnie inaczej niż moje rodzeństwo.
– Jaka to dziecko w wieku czterdziestu jeden lat! – krzyczał na Nastę mąż. – W twoim wieku kobiety już babciami zostają. Nastko, nie rób głupstw. Książki dla dzieci
Jak nogi rozkładać, to potraficie. Ale wziąć odpowiedzialność? Wtedy lepiej zrezygnować z dziecka.
Kosmiczna wiadomość. Sławosz Uznański-Wiśniewski zostanie ojcem
100 tys. matek szuka swoich dzieci. "Urodziłam zdrowego chłopca, potem usłyszałam, iż nie żyje"
Dziewczynko, do kogo ty idziesz?” – zapytałam.
Aleksandra Uznańska-Wiśniewska i Sławosz Uznański-Wiśniewski przekazali wieści. Lawina komentarzy
Mądra Żona: Opowieść o miłości, mądrości i tradycji
– jeżeli dziecko będzie podobne do byłego – odmówię… dam życie i odmówię! – Bezbarwnym głosem powiedziała Lera
Sala porodowa w centrum medycznym była niezwykle zatłoczona. Mimo iż wszystkie wskaźniki wskazywały na całkowicie normalny poród, zgromadziło się tam dwunastu lekarzy, trzy starsze pielęgniarki, a choćby dwóch kardiologów dziecięcych.
Mój były poprosił mnie, żebym zajęła się jego ciężarną żoną
List do przyjaciół: Jaki sens ma walka w obronie dzieci?
Godzina w kolejce u ginekologa: młodzi przyszli rodzice prosto po liceum, głośne żarty o imionach, głodzie i wychowaniu – czy ich dziecko ma szansę na lepszy start?
Czaruś w Rytmie Sztuki: Jak Tworzyć Magiczne Płaszcze w Wiatrze
„Nie chcę być mamą! Chcę wychodzić z domu i się bawić!” – usłyszałam od dorastającej córki po tym, jak urodziła dziecko w wieku 15 lat. Przez miesiące ukrywała ciążę, nie znała dobrze ojca dziecka, a ja i mąż – zszokowani sytuacją – przejęliśmy opiekę i wychowanie wnuka, gdy córka nie chciała być matką. Jednak po latach wszystko się zmieniło: dziś córka kocha synka nad życie, a w naszej rodzinie w końcu zapanował spokój.
Dziecko dla przyjaciółki Gdy Lilia dobiegała końca ciąży, jej młodszy brat wyjechał z domu, ojciec popadł w alkoholizm, a jej życie zamieniło się w koszmar. Każdy dzień zaczynała od wietrzenia mieszkania, sprzątania pustych butelek i czekania, aż ojciec wstanie z łóżka. Z żalem wspominała czasy, kiedy była jeszcze szczęśliwa i szykowała się do ślubu z Ilją. Teraz, zostawiona sama sobie, musiała walczyć o byt, szczególnie gdy okazało się, iż ciotka Natalia zaczęła regularnie odwiedzać ich mieszkanie, upijać ojca i okradać dom z resztek żywności. Lilia była coraz bardziej zrozpaczona, aż pewnego dnia ciotka przyszła z „propozycją nie do odrzucenia” – zabrać ciężarną do siebie, gdzie będzie „lepiej dla dziecka”. W dniu porodu Natalia nie odstępowała jej na krok, próbując przekonać Lilię, by od razu po porodzie zrzekła się praw do córki. Obiecywała, iż już znalazła dobrą i bogatą rodzinę gotową zaadoptować dziewczynkę. Lilia, mimo bólu i rozpaczy, chwilowo zgodziła się pod wpływem nacisku, ale kiedy na moment przytuliła noworodka, zrozumiała, iż nie potrafi oddać własnego dziecka. Stanęła przeciwko ciotce, która nie zamierzała łatwo odpuścić, a choćby była gotowa wyciągnąć dziewczynkę ze szpitalnego łóżeczka i zabrać do domu. Po wyjściu ze szpitala na Lilię czekała kolejna niespodzianka – pojawiła się jej była przyjaciółka, ciężarna z Ilją, która za wszelką cenę chciała uzyskać opiekę nad dzieckiem, oferując choćby milion złotych. Kiedy Lilia odmówiła, Ilja również próbował odzyskać córkę, tłumacząc, iż to jego prawo. Lilia, mając po swojej stronie nowo poznaną sąsiadkę z sali porodowej i jej rodzinę, zdecydowała się odejść z córką i rozpocząć nowe życie, z pomocą ludzi o wielkich sercach. W końcu w rodzinie Lery, Lilia przypadkiem spotkała prawdziwą miłość – kuzyna swojej nowej przyjaciółki, który pokochał ją i jej dziecko. Tymczasem prawda o fałszywej ciąży byłej przyjaciółki wyszła na jaw, jej małżeństwo z Ilją się rozpadło, a cała intryga została zdemaskowana i obrócona przeciwko knującym. „Dziecko dla przyjaciółki” – poruszająca opowieść o matczynej miłości, sile do walki o siebie i swoje dziecko, a także o polskich realiach, w których rodzinne intrygi i codzienna walka o lepsze jutro często idą ze sobą w parze.
Podsumowanie roku na Śląsku
Czekając na Cud: Magia Kolejki w Polskim Stylu
Nie podzielę się spadkiem po mojej macosze z przyrodnim rodzeństwem. Nie jestem organizacją charytatywną
2. odcinek serialu "Niebo. Rok w piekle" dostępny w HBO Max. Co się wydarzy?
Szwagierka całe lato odpoczywała w luksusowych kurortach, gdy my harowaliśmy przy remoncie domu po babci – teraz chce się wprowadzić do naszej wyremontowanej części i mieszkać wygodnie, chociaż wcześniej nie chciała dołożyć się do kosztów
Pewnego dnia mój mąż wrócił od matki, westchnął i zaproponował test na ojcostwo dla naszej dwuletniej córeczki: Nie dla mnie, dla matki
– To nie jest twoja córka, czyś ty całkiem oślepł? Szokujące podejrzenia teściowej podważają narodziny wnuczki – historia rodzinnych konfliktów, testu na ojcostwo i żartów o kochanku, które zmieniły wszystko w polskiej rodzinie