Na progu stał nieznajomy: Historia niespełnionej miłości ze szkolnych lat, trudnych wyborów w dorosł…

polregion.pl 2 godzin temu

Na progu stał nieznajomy.

Wojtek podkochiwał się w Jagodzie już od czasów podstawówki. Pisał jej liściki, starał się wszelkimi sposobami przyciągnąć jej uwagę.

Ale Jagodzie podobał się Damian wysoki blondyn, z którym grała w siatkówkę w szkolnej drużynie.

Na niezdarnego Wojtka, który miał też trudności w nauce, w ogóle nie patrzyła.

Wkrótce Damian zaczął chodzić z Olą, dziewczyną z równoległej klasy.

Po maturze Wojtek jeszcze raz próbował wzbudzić zainteresowanie Jagody.

Nawet oświadczył się jej na studniówce

Jednak dziewczyna odpowiedziała krótko i stanowczo Nie!. choćby nie brała pod uwagę, by z nim być.

Po studiach Jagoda zaczęła pracować jako księgowa w jednym z krakowskich biur. Jej szef, przystojny brunet, starszy o dziesięć lat, zrobił na niej wrażenie.

Podziwiała jego profesjonalizm, urok osobisty, inteligencję.

Uczucie rodziło się powoli, Jagodzie nie przeszkadzało nawet, iż był żonaty i miał małego synka.

Pan Marek obiecywał rozwód, przysięgał, iż kocha tylko Jagodę.

Minęło kilka lat. Jagoda przyzwyczaiła się do samotnych weekendów i świąt, ciągle żyła nadzieją, iż jej wybranek w końcu odejdzie od żony i będą razem.

Aż pewnego dnia spotkała Marka z żoną w sklepie.

Żona była w ciąży, a on troskliwie trzymał ją za rękę. Potem wziął torby i razem wsiedli do samochodu.

Jagoda z łzami w oczach patrzyła na tę sielankę.

Następnego dnia zrezygnowała z pracy

Zbliżał się sylwester, a ona wcale nie miała ochoty robić zakupów, przystrajać mieszkania ani myśleć o świętowaniu.

Któregoś dnia, wróciwszy do domu, poczuła jednak chłód. Okazało się, iż nie działał piec gazowy. Mieszkała w niewielkim domu jednorodzinnym na obrzeżach Krakowa.

Próbowała wezwać fachowca, ale przed świętami każdy żądał fortuny zwłaszcza kiedy słyszał, iż trzeba jechać na przedmieścia.

Jagoda była już załamana i w końcu zadzwoniła do przyjaciółki. Jej mąż pracował w branży i może mógłby pomóc.

Basia obiecała od razu zadzwonić do męża.

Dwie godziny później ktoś zadzwonił do drzwi.

Na progu stał nieznajomy, ale kiedy przyjrzała się bliżej, rozpoznała Wojtka, kolegę z klasy.

Cześć, Jagoda. Co się tu u ciebie stało?

Aaa Skąd wiedziałeś?

Szef zadzwonił, kazał przyjechać na ten adres, bo zimno u ciebie. Odpompowałaś wodę z instalacji, żeby nie zamarzła?

Nie, nie mam pojęcia, jak to zrobić.

No, zobacz, można zostać bez ogrzewania. Dobrze, iż nie ma mocnego mrozu.

Wojtek gwałtownie spuścił wodę z systemu, pogrzebał przy piecu, a potem na chwilę odjechał.

Po godzinie wrócił już z potrzebnymi częściami.

Wkrótce w domu Jagody zrobiło się ciepło. Wojtek umył ręce i zapytał:

Jagoda, masz cieknący kran i mrugającą żarówkę Twój mąż nie może tego naprawić?

Nie mam żadnego męża

No jak to? Wciąż czekasz na ideał?

Jaki tam ideał Nikogo nie mam przyznała cicho.

To czemu wtedy mi odmówiłaś? uśmiechnął się Wojtek.

Jagoda nie odpowiedziała…

Po wymianie żarówki i naprawie kranu Wojtek wrócił do domu.

A Jagoda przypomniała sobie dzieciństwo, licealne lata, pulchnego chłopaka, który był w niej zakochany.

Wojtek bardzo się zmienił wyrósł na szczupłego, wysokiego mężczyznę o piwnych oczach. Ale uśmiech miał ciągle ten sam.

Nawet nie zdążyła zapytać, czy jest żonaty.

Gdy przyszedł 31 grudnia, ktoś nagle zadzwonił do drzwi.

Jagoda zaskoczona poszła otworzyć nie spodziewała się nikogo.

Na progu stał Wojtek. Ubrany w nowy garnitur, w ręku miał bukiet kwiatów.

Jagoda! Spytam jeszcze raz. Wyjdziesz za mnie, czy zamierzasz czekać na księcia do emerytury?

Rozpłakała się ze szczęścia i pokiwała głową.

Za drugim razem, oświadczyny zostały przyjęteOboje roześmiali się przez łzy. Wojtek wszedł do środka, a ona wreszcie poczuła, iż dom jest nie tylko ciepły, ale wypełniony euforią i nadzieją.

Wieczorem siedzieli razem przy kuchennym stole, patrząc przez okno na rozświetlone światłami miasto. O północy, gdy za oknami rozbrzmiały fajerwerki, Wojtek delikatnie ujął jej dłoń.

Nigdy nie przestawałem wierzyć, iż jeszcze się spotkamy, Jagoda szepnął.

Spojrzała na niego z uśmiechem, w którym była cała jej nowa, niespodziewana pewność. Wiedziała już, iż nie warto szukać szczęścia tam, gdzie ktoś tylko rzuca obietnicami. Prawdziwe szczęście czekało tuż za progiem i w końcu pozwoliła sobie je wpuścić.

Idź do oryginalnego materiału