5 błędów rodziców, przez które dziecko nie czuje się kochane. To łamie mu serce

mamotoja.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Emocje nie znikają tylko dlatego, że ktoś je unieważnił, fot. AdobeStock/Wesley JvR/peopleimages.com


Miłość do dziecka rzadko bywa problemem. Kłopot pojawia się wtedy, gdy sposób jej okazywania nie trafia w dziecięce potrzeby. Wtedy w głowie małego człowieka rodzi się myśl, której nikt z nas nie chce: „Nie jestem ważny”.

Poniżej opisuję pięć najczęstszych błędów, które do tego prowadzą, choć zwykle wynikają z pośpiechu, zmęczenia albo powielanych schematów.

Brak uważności w codziennych rozmowach z dzieckiem

To jeden z najczęściej bagatelizowanych problemów. Dziecko mówi, a dorosły słucha jednym uchem, zerka w telefon, kończy maila, myślami jest już przy kolacji. Padają półodpowiedzi, krótkie „zaraz”, „potem”, „nie teraz”. Z punktu widzenia rodzica to logistyka dnia. Z punktu widzenia dziecka sygnał jest prosty: to, co czuję i mówię, nie jest wystarczająco ważne.

Uważność nie oznacza wielogodzinnych rozmów ani spektakularnych gestów. Chodzi o kilka minut pełnej obecności, kontakt wzrokowy, odłożony telefon. Dziecko potrzebuje poczucia, iż w tej chwili jest w centrum uwagi. Gdy tego brakuje regularnie, zaczyna wycofywać się emocjonalnie albo przeciwnie, szuka uwagi w sposób, który dorosłych irytuje. W obu przypadkach w środku zostaje poczucie osamotnienia.

Warunkowanie miłości dobrym zachowaniem i wynikami

„Jestem z ciebie dumna, bo dostałeś piątkę”, „Ładnie się zachowujesz, to cię pochwalę”. Takie komunikaty brzmią niewinnie, a choćby motywująco. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko słyszy je częściej niż bezwarunkowe „Kocham cię”. Wtedy miłość zaczyna kojarzyć się z nagrodą, na którą trzeba sobie zasłużyć.

Dziecko gwałtownie uczy się, iż porażka oznacza rozczarowanie dorosłych. Zamiast wsparcia pojawia się wstyd i lęk przed błędem. To prosta droga do perfekcjonizmu albo rezygnacji. Miłość oparta na warunkach nie daje poczucia bezpieczeństwa. Dziecko potrzebuje wiedzieć, iż jest kochane również wtedy, gdy ma gorszy dzień, słabszy wynik, trudne emocje.

Bagatelizowanie emocji dziecka w imię wychowania

„Nie przesadzaj”, „To nic takiego”, „Inni mają gorzej”. Takie zdania padają bardzo często, zwykle z chęci uspokojenia sytuacji. Niestety efekt bywa odwrotny. Dziecko dostaje sygnał, iż jego emocje są nieważne albo niewłaściwe. Z czasem przestaje je pokazywać.

Emocje nie znikają tylko dlatego, iż ktoś je unieważnił. One zostają, tylko chowają się głębiej. Dziecko uczy się, iż nie warto mówić o tym, co boli, bo i tak nikt tego nie zrozumie. To jeden z najbardziej bolesnych mechanizmów, bo dotyka samego rdzenia relacji. Akceptacja emocji nie oznacza zgody na każde zachowanie. Oznacza uznanie uczuć, które za nim stoją.

Porównywanie z innymi dziećmi i rodzeństwem

Porównania pojawiają się często mimochodem. Ktoś szybciej się uczy, ktoś jest spokojniejszy, ktoś mniej marudzi. Dla dorosłych to skrót myślowy. Dla dziecka komunikat jest jasny: ktoś inny jest lepszy ode mnie. choćby jeżeli porównanie ma motywować, efekt bywa dokładnie odwrotny.

Każde dziecko buduje poczucie własnej wartości w relacji z najbliższymi dorosłymi. Gdy regularnie słyszy, iż odstaje od normy, zaczyna w to wierzyć. W relacjach rodzinnych porównania szczególnie bolą, bo uderzają w poczucie przynależności. Dziecko chce być kochane takie, jakie jest, a nie takie, jakie mogłoby być według cudzych standardów.

Brak czułości i fizycznej bliskości na co dzień

Czułość bywa mylona z rozpieszczaniem, zwłaszcza w przypadku starszych dzieci. Tymczasem potrzeba bliskości nie znika wraz z wiekiem. Zmienia się tylko jej forma. Przytulenie, dotyk ramienia, gest wsparcia w trudnej chwili są dla dziecka jasnym sygnałem miłości.

Gdy czułości brakuje, relacja staje się formalna, oparta na poleceniach i obowiązkach. Dziecko może mieć wszystko, czego potrzebuje materialnie, a mimo to czuć pustkę. Bliskość fizyczna wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i reguluje emocje. Jej brak często zostaje zapamiętany na lata jako chłód emocjonalny, którego nie da się wytłumaczyć słowami.

Na koniec warto powiedzieć jedno: każdy rodzic popełnia błędy. To nie jest tekst o winie, tylko o uważności. Relacja z dzieckiem nie wymaga doskonałości, tylko gotowości do zatrzymania się i spojrzenia na świat z jego perspektywy. Czasem wystarczy zmiana jednego nawyku, żeby dziecko poczuło to, czego najbardziej potrzebuje: iż jest kochane naprawdę.

Idź do oryginalnego materiału