9 czerwca
Dziś długo siedziałem na parapecie i patrzyłem przez okno. Czekałem na tatę, a w głowie kotłowały się myśli. Już dwa lata minęły, odkąd mama od nas odeszła. Ułożyła sobie życie na nowo, znalazła inną rodzinę tata powiedział mi to kiedyś ze smutkiem w głosie. Dlaczego mnie zostawiła? Sam nie wiem. Powoli coraz mniej o niej myślę.
Tata stara się jak może zastąpić mi oboje rodziców. Skończyłem już dziesięć lat, coraz więcej rozumiem, nie trzeba niczego przede mną ukrywać. I tak wszystko widzę. Sam sobie radzę nauczyłem się zmywać naczynia, układam rzeczy na półkach, nie bawię się już zabawkami. W końcu jestem prawie dorosły. Ale czuję się bardzo samotny. Marzę, by mieć psa, ale tata się nie zgadza.
A kto się będzie nim zajmował? Ja ciągle w pracy, a ty uczysz się i jesteś jeszcze za mały mówi stanowczo.
W końcu tata nie przyprowadził do domu psa, tylko kobietę. Miała na imię Renata. Zamieszkała z nami. Starałem się w ogóle z nią nie rozmawiać była mi obca i niepotrzebna. Ale tata przedstawiał ją jako żonę i bardzo chciał, żebym miał mamę.
Nie potrzebuję jej! odpowiedziałem ostro. Tak mijaliśmy kolejne dni. Widziałem, iż tata przy niej promienieje, byli dla siebie mili, często się śmiali i przytulali. A ja czułem tylko żal i jakąś dziwną pustkę.
Tato, ja chcę, żeby ona sobie poszła.
Adam, ale ja chcę, żeby została. Samotnemu mężczyźnie i rosnącemu chłopakowi trudno żyć bez kobiety żony i matki.
Nadeszło lato. Biegałem po podwórku z chłopakami. Nowi koledzy zaczęli mnie straszyć, iż tata z nową żoną oddadzą mnie do domu dziecka. Przeraziłem się. Przecież mama już mnie zostawiła, może oni też postanowią się mnie pozbyć? Może będą chcieli mieć własne dziecko, a ja tylko przeszkadzam?
Przypadkiem usłyszałem kiedyś fragment rozmowy: Dobrze mu tam będzie, powinniśmy go tam wysłać.
To był koniec. Nie zmrużyłem oka całą noc, a rano postanowiłem pozbyć się Renaty. Specjalnie sprawiałem jej przykrość zasoliłem herbatę, zostawiłem gaz pod pustą patelnią, byłem niegrzeczny. Domyśliła się, kto za tym stoi, więc poprosiła mnie na rozmowę.
Musimy porozmawiać. Widzę, iż jesteś zły.
Nie jestem na nic zły próbowałem się wymigać.
Adam, nie chcę cię skrzywdzić, kochanie…
Wtedy powiedziała mi, iż wynajęli dla nas na wakacje domek nad jeziorem. Chcieli zrobić mi niespodziankę, ale uznała, iż nadszedł czas, by być szczerym. Tata znalazł psa i jedziemy go dziś odebrać. Mogę pojechać razem z nimi.
Naprawdę? byłem zszokowany i szczęśliwy. Zaraz potem rzuciłem się Renacie na szyję.
Ona prawie się popłakała. No już, ciesz się. Wszystko się ułoży, nie ma po co płakać głaskała mnie po głowie.
Kiedy tata wrócił z pracy, pojechaliśmy wszyscy po szczeniaka. Cały gniew stopniał. Zacząłem znowu lubić Renatę już nie była wrogiem. W końcu się pogodziliśmy. Piesek od razu zasnął mi w ramionach. A ja poczułem się naprawdę szczęśliwy.













