Anastazja, zabierz ją stąd! Nie wytrzymam dłużej! choćby dotknięcie jej mnie odpycha!

polregion.pl 20 godzin temu

Zosiu, zabierz ją, proszę! Ja już nie mogę! choćby jej dotknąć nie potrafię!
Lidka trzęsła się cała. Dziecko w jej ramionach spazmatycznie płakało.
Zosia wzięła na ręce swoją siostrzenicę i skinęła głową.
Dobrze. Ale to twoja decyzja, nie będziesz mieć później pretensji?
Nie, żadnych! Zabierz ją, nie potrzebuję jej!
Mała pojawiła się na świecie zaledwie miesiąc temu. Od samego początku ciąży z Lidią działo się coś dziwnego. Zosia tłumaczyła jej zmiany nastroju późną ciążą. Siostra była wdową od ponad siedmiu lat. Starsze dzieci były już dorosłe, żyły własnym życiem. Wyjazd nad Bałtyk, krótki romans i nagła ciąża to wszystko było zaskoczeniem. Lidia nigdy nie była spontaniczna. Początkowo wyglądało na to, iż cieszy się na nowego malucha. Ale z upływem czasu Zosia zauważyła, iż raz siostra rzuca się, żeby kupować ubranka, szuka wózka, a potem przez tygodnie milczy i zamyka się w sobie.
Tuż przed porodem Lidia zerwała kontakt z rodziną. Nie odbierała telefonów od mamy, siostry, dzieci. Zosia zaniepokoiła się i odnalazła ją w szpitalu, gdzie ta zamierzała podpisać zrzeczenie się praw do dziecka.
Lidia, dlaczego? Co się dzieje?
Sama nie wiem. Nic nie czuję. Jest dla mnie obca.
Jak to obca?! To twoje dziecko!
Ale nie będzie moje! Lidia odwróciła się do ściany.
Zosia sprowadziła ciężkie działa i przywiozła mamę. Lidia zgodziła się zabrać dziecko do domu. Mama nalegała, by zamieszkała z nią na początku, pod pretekstem pomocy przy malutkiej. W rzeczywistości wszyscy starali się pilnować Lidii. Zajmowała się córką, wszystko robiła mechanicznie, ale nie okazywała jej uczuć. Imię nadała jej babcia, na rękach częściej nosiła ciotka.
Lidia, zabiorę ją. Wychowam jak swoje, ale pomyśl: minie trochę czasu i kogo będzie nazywać mamą?
Wszystko mi jedno. Oby nie mnie.
Po tygodniu załatwiono formalności i Zosia została oficjalną opiekunką siostrzenicy. Lidia wyjechała do innego miasta.
Mała Aniela okazała się wulkanem energii, zawsze roześmiana. Wcześnie zaczęła chodzić i mówić. Mamą nazywała Zosię.
Minęło dwanaście lat.
Mamo, dostałam dziś trzy piątki, a jutro idziemy z klasą do kina! radosny głos wypełnił mieszkanie.
To ona?
Tak, Lidio. Proszę cię jednak
Dzień dobry! Jestem Aniela, a pani?
W drzwiach kuchni stała wysoka, ciemnooka dziewczyna i zaskoczona patrzyła to na kobietę siedzącą przy stole, to na mamę, która blada jak ściana stała przy oknie.
A ja… Lidia. Jestem twoją matką, Anielo.
Przecież prosiłam! Zosia zirytowana spojrzała na siostrę i podeszła do córki. Anielko! Zaraz ci wszystko wyjaśnię!
Nie trzeba, mamo. Posłuchajmy. No i co? Mówi pani, iż jest moją mamą. I?
Przyjechałam po ciebie. Chcę, żebyś zamieszkała ze mną.
Po co?
Jesteś moją córką.
Nie, nie pani. Mam jedną mamę, tu stoi. Innej nie potrzebuję! A panią widzę pierwszy i mam nadzieję ostatni raz w życiu. Aniela odwróciła się i wyszła z kuchni.
Zosia bez sił opadła na krzesło.
I co osiągnęłaś?
Na razie nic. Ale osiągnę, zobaczysz. jeżeli trzeba, choćby przez sąd.
Po co ci to wszystko? Sama ją oddałaś, nie chciałaś jej widzieć. Nikt nie rozumiał, dlaczego i po co to zrobiłaś. Teraz, po tylu latach przychodzisz i chcesz, żeby rzuciła ci się na szyję? Wybacz, Lidia, może jedź dziś do mamy, potem pogadamy. Muszę być przy córce.
Przy siostrzenicy! Lidia podniosła głowę.
Zosia tylko westchnęła. Zamknęła drzwi i poszła do pokoju Anieli.
Anyś
Mamo, zaczekaj. Zanim zaczniesz wyjaśniać, chcę ci coś powiedzieć. Ja już wszystko wiem. Rok temu, pamiętasz, jak sprzątałyśmy u babci, znalazłam papiery o opiece. Najpierw byłam zła, iż nic mi nie mówiłyście, później chciałam się z nią spotkać i zapytać: dlaczego? Ale zrozumiałam, iż to mi niepotrzebne. Ty jesteś moją mamą! I nikogo więcej mieć nie chcę!
Anielko, córeczko! Nigdy cię nie oddam!
Ja też się nie oddam zaśmiała się Aniela. Pamiętasz mojego kolegę Michała? Zadzwoń do jego mamy, jest prawniczką, zna się na prawie rodzinnym.
Wiesz, córciu, nie musisz tak gwałtownie dorastać. Wszystko ustalimy razem, jeszcze ja jestem tutaj najważniejsza i mama, proszę cię bardzo Zosia roześmiała się i przytuliła dziewczynkę. Oczywiście, zadzwonimy, wszystko się ułoży.
Potem było jeszcze sporo stresu i spraw w sądzie, ale decyzja pozostała bez zmian. Wzięto pod uwagę zdanie Anieli, która stanowczo odmówiła życia z biologiczną matką.
Siostry stały przed budynkiem sądu.
No, to koniec. Wreszcie koszmar się skończył Zosia odetchnęła z ulgą. Co teraz zamierzasz?
Wyjadę, Zosiu. Nie będę przeszkadzać. Pomagać zamierzam, nie odmawiaj. Dla Anieli od dawna jest założone konto, dokumenty są u mamy, zostawiłam.
Po co to wszystko, Lidia? I dlaczego wtedy ją zostawiłaś?
Nie było żadnego romansu, Zosiu, nic z tych rzeczy. Był ciemny park, późny wieczór.
Zosi zabrakło tchu.
I milczałaś tyle lat? Wszystko w sobie trzymałaś?
Tego nie dało się naprawić. Dlatego milczałam. Na początku choćby nie wiedziałam, iż jestem w ciąży, myślałam, iż to wczesna menopauza, a potem było za późno. Anieli nie mów. Nie musi wiedzieć. To nie jej życie, to moje. Może kiedyś mi wybaczy.
Zosia objęła siostrę i obie spojrzały na stojącą z babcią Anielę.
Czasem coś strasznego może się zamienić w coś najpiękniejszego. Jaka ona jest piękna! Lidia otarła łzy i po raz pierwszy od lat Zosia zobaczyła uśmiech na jej twarzy.
Życie często pisze bolesne scenariusze ale choćby z największej ciemności może narodzić się światło. Najważniejsze, by miłość i dobro zwyciężyły wtedy, gdy po ludzku trudno wybaczyć.

Idź do oryginalnego materiału