Ania, zabierz ją ode mnie! Nie mogę już dłużej! choćby dotykać jej jest mi obrzydliwe!

polregion.pl 20 godzin temu

Aniu, zabierz ją! Nie wytrzymam dłużej! Nie mogę już choćby jej dotknąć!
Liza była cała roztrzęsiona. Na jej rękach maleństwo zanosiło się od płaczu.
Ania delikatnie wzięła bratanicę i tylko skinęła głową.
Dobrze. Ale potem nie będziesz mieć do mnie pretensji?
Nie, skąd! Zabierz ją, nie chcę jej!
Maleńka Nikola przyszła na świat zaledwie miesiąc temu. Już od początku ciąży z Lizą działo się coś złego. Ania próbowała zwalać wachania nastrojów siostry na późną ciążę. Liza była wdową od ponad siedmiu lat. Starsze dzieci założyły własne rodziny, mieszkały osobno. Nagle, po spontanicznym wyjeździe do Kołobrzegu, przelotnym zauroczeniu, zaszła w ciążę wszyscy byli tym zaskoczeni. Liza nigdy nie robiła nic bez planu. Na początku wydawało się, iż cieszy się na myśl o nowym dziecku, ale później Ania zauważała huśtawki raz kupowała ubranka i szukała wózka, raz tygodniami nie odzywała się do nikogo, zamknięta w sobie jak w bunkrze.
Tuż przed porodem urwała wszelki kontakt z rodziną. Nie odbierała telefonów od mamy, Ani, choćby od swoich dzieci. Ania zaniepokojona odnalazła ją w szpitalu, właśnie na etapie wypisywania zgody na oddanie dziecka do adopcji.
Liza, co się z tobą dzieje? Czemu tak?
Nie wiem Nic nie czuję. Ona jest obca.
Jak obca?! Przecież to twoje dziecko!
Nie będzie moje! Liza odwróciła się do ściany.
Ania sięgnęła po ostatni argument przywiozła mamę. Namówiona przez matkę Liza zgodziła się zabrać dziecko do domu. Pod pretekstem pomocy Liza zamieszkała z matką, tak naprawdę cała rodzina miała na nią oko. Liza zajmowała się dzieckiem automatycznie, jakby w ogóle jej nie było pieluchy, karmienie, kąpiel, ale ani sekundy więcej, niż musiała. Imię wybrała babcia, nosiła na rękach ciotka.
Liza, zabiorę ją. Wychowam ją. Ale za jakiś czas kto będzie dla niej mamą?
Wszystko mi jedno. Najważniejsze byle nie ja.
Po tygodniu podpisy były gotowe Ania została oficjalnym opiekunem prawnych Nikoli. Liza wyjechała do Poznania.
Mała Nikola rosła żywą i wesołą dziewczynką. gwałtownie zaczęła chodzić, niedługo gadała jak najęta. Do Ani zawsze mówiła „mamo”.
Minęło dwanaście lat.
Mamo, dostałam dziś trzy szóstki, a jutro całą klasą idziemy do kina! jej radosny głos wypełnił mieszkanie.
To ona?
Tak, Liza, to ona. Proszę cię
Dzień dobry! Jestem Nikola, a pani?
W kuchennych drzwiach stanęła wysoka, szczupła dziewczynka o wielkich oczach; zaskoczona patrzyła raz na nieznajomą przy stole, raz na swoją mamę, która pobladła i wcisnęła się pod okno.
A ja Liza. Jestem twoją matką, Nikola.
Prosiłam cię! Ania z oburzeniem spojrzała na siostrę, gwałtownie podeszła do córki. Nikola! Wszystko ci wytłumaczę!
Nie trzeba, mamo. Posłuchajmy. I co? Pani mówi, iż jest moją matką. I?
Przyjechałam po ciebie. Chcę, żebyś mieszkała ze mną.
Po co?
Jesteś moją córką.
Nie, nie jestem pańska. Mam jedną mamę i tu stoi. Innej nie potrzebuję. A pani mam nadzieję widzę pierwszy i ostatni raz w życiu. Nikola odwróciła się na pięcie i wyszła z kuchni.
Ania bez sił opadła na krzesło.
Po co to wszystko było?
Jeszcze niczego nie osiągnęłam. Ale dopnę swego zobaczysz. jeżeli będzie trzeba, pójdę do sądu.
Liza, dlaczego? Sama ją oddałaś, nie chciałaś jej znać. Nie rozumieliśmy dlaczego. Po tylu latach wracasz i żądasz, żeby cię przyjęła jakby nic. Wybacz, Liza pojedziesz teraz do mamy, potem pogadamy. Muszę być z córką.
Z siostrzenicą! Liza podniosła głowę.
Ania westchnęła ciężko. Zamknęła za siostrą drzwi i poszła do pokoju Nikoli.
Nicoleczko
Mamo, zaczekaj. Zanim coś powiesz, ja też chcę coś powiedzieć. Rok temu, pamiętasz jak sprzątałyśmy u babci? Znalazłam dokumenty o opiece. Najpierw się wściekłam, iż nic mi nie powiedziałaś, potem chciałam się z nią spotkać i zapytać dlaczego? Ale przeszło mi. Jesteś moją mamą. Innej nie chcę!
Nikola, córeczko! Nigdy cię nikomu nie oddam.
Ja siebie też nie oddam! roześmiała się Nikola. Pamiętasz mojego kolegę z klasy, Michała? Jego mama jest prawniczką, od prawa rodzinnego, to zadzwoń do niej.
Córciu, nie spiesz się tak do dorosłości. Wszystko załatwimy. Pamiętaj, iż jestem tu jeszcze mamą. Ania się roześmiała i objęła mocno córkę. Zadzwonimy, oczywiście. Damy radę.
Później było dużo nerwów, rozprawy, ale sąd zdecydował zostawić wszystko, jak jest. Liczyło się zdanie Nikoli nie chciała mieszkać z biologiczną matką i żadnych więzi z nią nie uznała.
Siostry stały razem przed sądem.
Wreszcie koniec tego koszmaru Ania odetchnęła ciężko. Co teraz, Liza?
Wyjadę, Aniu. Nie chcę przeszkadzać. Pomogę wam, nie odmawiaj, na Nikole założyłam konto, dokumenty są u mamy, wszystko zostawiłam.
Dlaczego to wszystko, Liza? Czemu ją zostawiłaś?
Nie było żadnego romansu, Aniu. Nic z tych rzeczy. Był tylko ciemny park, późny wieczór.
Ania aż zaniemówiła.
I milczałaś tyle lat? W sobie to nosiłaś?
Nie dało się już nic zrobić. Więc milczałam. choćby się nie zorientowałam od razu, iż jestem w ciąży myślałam, iż to menopauza. A potem było za późno. Nikoli o tym nie mów. To nie jej historia, a moja. Może kiedyś mi wybaczy.
Ania objęła siostrę. Obie spojrzały przez okno, tam gdzie stała Nikola z babcią.
Czasem z największego cierpienia rodzi się coś pięknego. Jest śliczna! Liza otarła łzy, a na jej twarzy po raz pierwszy od lat pojawił się uśmiech.

Idź do oryginalnego materiału