Ania, zabierz ją ode mnie! Nie wytrzymam dłużej! choćby dotknąć jej jest dla mnie obrzydliwe!

twojacena.pl 18 godzin temu

Kasia, zabierz ją! Już nie mogę! choćby dotykać jej nie chcę!
Lidii trzęsły się ręce, a niemowlę na jej ramionach zanosiło się płaczem.
Kasia ujęła bratanicę, uspokajając siostrę skinieniem głowy.
Dobrze. Ale to twoja decyzja, pamiętaj nie będziesz potem żałować?
Nie, nie będę miała żadnych pretensji! Weź ją, nie potrzebuję jej!
Mała przyszła na świat dopiero miesiąc temu. Już podczas ciąży z Lidią działo się coś niepokojącego. Kasia tłumaczyła to sobie późną ciążą i hormonami. Siostra od ponad siedmiu lat była wdową, starsze dzieci wyprowadziły się i mieszkały osobno. Wyjazd nad Bałtyk, szybka znajomość i nagła ciąża były zaskoczeniem dla wszystkich. Lidia nigdy wcześniej nie była impulsywna. Wydawało się, iż na początku cieszy się z dziecka, ale potem Kasia zauważyła, jak raz wynajduje dla niego ubranka czy wózek, a za chwilę całe tygodnie milczy i zamyka się w sobie.
Tuż przed rozwiązaniem Lidia nagle odcięła się od rodziny. Nie dzwoniła do mamy ani do siostry, nie szukała kontaktu z dziećmi. Zaniepokojona Kasia znalazła ją w szpitalu, gdzie Lidia właśnie miała podpisywać zrzeknięcie się praw rodzicielskich.
Lidia, co się dzieje? Dlaczego tak?
Sama nie wiem. Nic do niej nie czuję. Jest mi obca.
Jak obca?! Przecież to twoje dziecko!
Nie będzie moje! Lidia odsunęła się, wpatrując się w ścianę.
Kasia zdecydowała się sprowadzić mamę. Lidia zgodziła się zabrać dziecko do domu. Mama wymogła na niej, by na początku zamieszkała z nimi, niby żeby pomóc przy noworodku, a tak naprawdę, aby mieć Lidię na oku. Lidia dbała o córkę mechanicznie, nie zatrzymując się przy niej ani chwili dłużej, niż było trzeba. Imię małej nadała babcia, a na rękach nosiła ją ciotka.
Lidia, zabiorę ją do siebie. Będę ją wychowywać, ale za jakiś czas do kogo będzie mówiła mamo?
Wszystko mi jedno. Najważniejsze, by nie do mnie.
Po tygodniu formalności Kasia została prawną opiekunką bratanicy. Lidia wyjechała do innego miasta.
Mała Ania rosła na ciekawską i radosną dziewczynkę. Wcześnie nauczyła się chodzić i mówić. Do Kasi wołała mamo.
Minęło dwanaście lat.
Mamo, dostałam dziś trzy piątki! A jutro idziemy z klasą do kina jej głos niósł się po całym mieszkaniu.
To ona?
Tak, Lidio, to ona. Proszę cię…
Dzień dobry! Jestem Ania, a pani kto?
W drzwiach kuchni stanęła wysoka, szczupła dziewczynka o dużych oczach i uważnie przyglądała się raz kobiecie przy stole, raz Kasi, która nagle pobladła.
A ja Lidia. Jestem twoją matką, Aniu.
Prosiłam cię! Kasia zirytowana podeszła do córki Aniu! Zaraz wszystko wyjaśnię!
Nie trzeba, mamo. Wysłuchajmy jej. I co? Twierdzi pani, iż jest moją matką. No to co dalej?
Przyjechałam po ciebie. Chcę, żebyś zamieszkała ze mną.
Dlaczego?
Bo jesteś moją córką.
Nie, nie jestem. Mam jedną mamę i to jest ona. Innej nie chcę! A pani widzę po raz pierwszy i, mam nadzieję, ostatni. Ania wyszła z kuchni.
Kasia opadła ciężko na krzesło.
I co osiągnęłaś?
Na razie nic, ale jeszcze zobaczysz. jeżeli trzeba, pójdę aż do sądu.
Po co ci to wszystko? Sama nie chciałaś jej znać, nikt nie rozumiał, po co to zrobiłaś. A teraz, po tylu latach, liczysz, iż rzuci ci się na szyję? Lidia, jedź teraz do mamy, później pogadamy, muszę być z córką.
Z bratanicą! poprawiła ją Lidia, podnosząc się.
Kasia westchnęła tylko i, zamykając drzwi, poszła do pokoju Ani.
Aniu…
Mamo, poczekaj. Zanim coś powiesz, ja też chcę powiedzieć. Wszystko wiem. Rok temu, jak robiłyśmy porządki u babci, znalazłam papiery o opiece. Najpierw byłam bardzo zła, iż nic mi nie powiedziałyście. Potem chciałam ją spotkać i spytać: dlaczego? Ale potem uznałam, iż nie muszę tego wiedzieć. Ty jesteś moją mamą! Innej mamy nie potrzebuję!
Aniu, kochanie! Nigdy cię nikomu nie oddam.
Ja siebie też nikomu nie oddam zaśmiała się Ania. Pamiętasz mojego kolegę z klasy, Kacpra? Jego mama jest adwokatem, od spraw rodzinnych. Zadzwoń do niej.
Oj, córko, nie musisz tak gwałtownie dorastać. Ty już wszystko wiesz najlepiej. Ale pamiętaj, tu jeszcze ja jestem tą dużą i mamą Kasia też się roześmiała, przytuliła córkę. No jasne, zadzwonimy. Damy radę.
Później było sporo nerwów, sprawy sądowe i wyjaśnienia. Sąd wziął pod uwagę wolę Ani, która kategorycznie odmówiła zamieszkania z biologiczną matką i uznania jej za bliską.
Siostry stanęły przed gmachem sądu.
To już koniec, wreszcie koszmar za nami Kasia odetchnęła z ulgą. Co teraz zrobisz?
Wyjadę, Kasia. Nie chcę przeszkadzać. Pomagać będę, nie odtrącaj tego. Dla Ani już dawno jest założone konto, dokumenty zostawiłam mamie.
Po co ci to wszystko było, Lidia? I dlaczego wtedy ją zostawiłaś?
Nie było żadnej miłostki, Kasiu, nic z tych rzeczy. Był ciemny park i późny wieczór.
Kasia wstrzymała oddech.
I milczałaś?! Przez tyle lat tłumiłaś to w sobie?
Nic nie można było naprawić. Dlatego milczałam. choćby nie od razu wiedziałam, iż jestem w ciąży myślałam, iż to menopauza. Później było już za późno. Ani nie mów prawdy. Niech nie wie. To moja historia, nie jej. Może kiedyś mi wybaczy.
Kasia objęła siostrę i razem spojrzały w stronę, gdzie Ania stała z babcią.
Najgorsze czasem zamienia się w coś pięknego. Zobacz, jaka ona śliczna! Lidia otarła łzy, a Kasia pierwszy raz od lat zobaczyła na jej twarzy uśmiech.

Idź do oryginalnego materiału