Ania, zabierz ją stąd! Ja już dłużej nie wytrzymam! choćby dotykanie jej jest dla mnie obrzydliwe!

newsempire24.com 21 godzin temu

Kasia, zabierz ją, proszę! Już dłużej nie dam rady! Aż mnie odpycha, gdy muszę się do niej zbliżyć!
Lidkę całą trzęsło. Dziecko na jej rękach płakało aż do utraty tchu.
Kasia delikatnie wzięła siostrzenicę na ręce i pokiwała głową.
Dobrze. Jesteś pewna? Potem nie będziesz mieć pretensji?
Nie, jakie pretensje?! Po prostu ją zabierz, nie chcę jej!
Mała przyszła na świat zaledwie miesiąc temu. Od początku ciąży z Lidką działo się coś dziwnego. Tłumaczyłem sobie, iż to zwykłe wahania nastroju pod koniec ciąży. Moja siostra była wdową już od ponad siedmiu lat. Starsze dzieci rozjechały się po Polsce, prowadziły własne życia. Lidka nigdy nie była typem spontanicznym, dlatego krótka znajomość nad Bałtykiem i nieoczekiwana ciąża zszokowały całą rodzinę. Na początku wydawało się, iż Lidka się cieszy z zapałem kupowała wyprawkę, przeszukiwała oferty wózków, ale po jakimś czasie dzień w dzień zamykała się w sobie, jakby odgradzała się od świata grubą ścianą.
Tuż przed porodem nagle urwała z nami kontakt. Ani do mnie, ani do mamy, ani do własnych dzieci nie zadzwoniła. Zaniepokoiłem się i znalazłem ją w szpitalu, gdzie przygotowywała się, aby podpisać zrzeczenie się praw do dziecka.
Lidka, co się dzieje? Dlaczego?
Nie wiem, naprawdę nie wiem Nic nie czuję, ona jest dla mnie obca.
Jak to obca?! Przecież to twoje dziecko!
Nie będzie! odwróciła głowę do ściany.
Do akcji wkroczyła nasza mama. Ostatecznie Lidka zabrała dziecko do domu. Mama nalegała, żeby zamieszkały razem, niby z powodu pomocy przy noworodku, a tak naprawdę żebyśmy mogli lepiej nad nią czuwać. Lidka zajmowała się córeczką mechanicznie karmiła, przewijała, ale nie patrzyła na nią ani chwili dłużej niż musiała. Imię wybrała babcia, na rękach nosiła ciotka.
Lidka, ja ją zabiorę. Wychowam, ale minie trochę czasu i kogo będzie nazywać mamą?
Wszystko mi jedno. Byle nie mnie.
W tydzień załatwiłem formalności. Zostałem prawnym opiekunem mojej siostrzenicy. Lidka wyjechała do Poznania.
Mała Asia wyrosła na żywe, wesołe dziecko. gwałtownie zaczęła chodzić, jeszcze prędzej mówić, a mamą nazywała Kasię.
Minęło dwanaście lat.
Mamo, dzisiaj trzy piątki! A jutro idziemy z klasą do kina! jej radosny głos rozniósł się po mieszkaniu.
To ona?
Tak, Lidka. Proszę cię
Dzień dobry! Jestem Asia, a pani to?
W progu kuchni stanęła wysoka, szczupła dziewczynka o wielkich oczach. Zaskoczona krążyła wzrokiem między kobietą siedzącą przy stole a mamą, która przy oknie była biała jak ściana.
A ja Lidka. Jestem twoją mamą, Asiu.
Prosiłam cię! Kasia spojrzała ostro na siostrę i podeszła do córki. Asia! Ja ci wszystko wytłumaczę!
Nie trzeba, mamo. Posłuchajmy, co ma do powiedzenia. No i? Pani mówi, iż jest moją mamą. I co z tego?
Przyjechałam po ciebie, chcę, byś zamieszkała ze mną.
Po co?
Bo jesteś moją córką.
Nie, nie jestem. Ja mam jedną mamę, właśnie tę tutaj, i mi to w zupełności wystarczy. Panią widzę pierwszy i mam nadzieję ostatni raz w życiu. Asia odwróciła się i wyszła z kuchni.
Kasia z opadniętymi ramionami usiadła na krzesło.
I po co ci to było?
Na razie nic nie osiągnęłam. Ale osiągnę, możesz być tego pewna. jeżeli trzeba, choćby przez sąd.
Po co ci to wszystko, Lidka? Sama ją oddałaś, nie chciałaś choćby na nią patrzeć. Nikt nie rozumiał dlaczego. A teraz, po tylu latach, to się zjawiasz i chcesz, żeby rzuciła ci się na szyję? Wybacz, pojedziesz teraz do mamy, potem pogadamy. Muszę być z córką.
Z siostrzenicą! Lidka się podniosła.
Kasia tylko westchnęła. Zamknęła drzwi i poszła do pokoju do Asi.
Asieńko
Mamo, poczekaj. Zanim zaczniesz cokolwiek tłumaczyć, muszę ci coś powiedzieć. Wszystko wiem. Pamiętasz, jak byłyśmy u babci sprzątać rok temu? Znalazłam wtedy dokumenty o twojej opiece. Najpierw byłam na ciebie strasznie zła, iż nic nie powiedziałaś, potem chciałam ją zobaczyć, zapytać dlaczego? Ale w końcu zrozumiałam, iż nie chcę tego wiedzieć. Ty jesteś moją mamą! Innej mamy nie potrzebuję!
Asiu, moja dziewczyno! Nigdy cię nikomu nie oddam.
Ja sama siebie też nie oddam roześmiała się Asia. Pamiętasz mojego kolegę Jarka? Jego mama to adwokat, specjalizuje się w prawie rodzinnym. Zadzwoń do niej, dobrze?
No wiesz, córciu, nie spiesz się tak z dorastaniem. Wszystko już zaplanowane. Ale chwila, tu jeszcze ja jestem tą dorosłą, i mamą, prawda? Kasia uśmiechnęła się przez łzy i przytuliła dziewczynę. Zadzwonimy, oczywiście, wszystko się ułoży.
Potem było dużo nerwów, rozprawy, ale sąd zostawił wszystko tak, jak było. Wziął pod uwagę wolę Asi, która kategorycznie odmówiła zamieszkania z biologiczną matką.
Staliśmy z Lidką pod sądem.
No i to by było na tyle. Nareszcie koniec tego koszmaru odetchnęła Kasia z ulgą. Co teraz zrobisz?
Wyjadę, Kasia. Nie będę wam przeszkadzać. Będę pomagać, proszę nie odmawiaj. Na Asię od dawna mam założone konto w banku, dokumenty zostawiłam mamie.
Po co to wszystko, Lidka? Dlaczego ją zostawiłaś?
Nie było żadnego romansu, Kasiu, nic takiego się nie wydarzyło. Był tylko ciemny park, późny wieczór
Kasia zamarła.
I nic nie mówiłaś?! Tyle lat, wszystko nosiłaś w sobie?
Nie dało się nic naprawić. Dlatego milczałam. choćby długo nie wiedziałam, iż jestem w ciąży, myślałam, iż to menopauza, a później było już za późno. Asi nie mów. To nie jest jej życie, tylko moje. Może kiedyś mi wybaczy.
Kasia mocno objęła siostrę i spojrzeliśmy razem w stronę, gdzie z babcią stała Asia.
Czasem największy koszmar może się zamienić w coś pięknego. Taka z niej śliczna dziewczyna! Lidka otarła łzy, a ja po raz pierwszy od lat zobaczyłem na jej twarzy uśmiech.
Dziś wiem, iż życie potrafi nas zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Najważniejsze, by mieć odwagę przyjąć to, co nam się przydarza, i nie bać się miłości, choćby jeżeli przyszła nieproszona.

Idź do oryginalnego materiału