Anka, zabierz ją stąd! Nie wytrzymam dłużej! choćby dotknąć jej jest mi obrzydliwie!

newsempire24.com 7 godzin temu

Gosiu, zabierz ją! Już nie dam rady! choćby jej dotykać nie mogę, odpycha mnie to!
Lidka trzęsła się na całym ciele. Dziecko w jej ramionach szlochało bez końca.
Gosia odebrała siostrzenicę i kiwnęła głową.
Dobrze. Ale to twoja decyzja, nie będziesz mieć potem pretensji?
Nie, jakich pretensji?! Zabierz ją, nie chcę jej!
Dziewczynka pojawiła się na świecie zaledwie miesiąc temu. Od samego początku ciąży z Lidią działo się coś dziwnego. Gosia zrzucała to na późny wiek ciążowy, na burzę hormonów, na zmęczenie. Lidka była wdową już od ponad siedmiu lat. Starsze dzieci dawno się wyprowadziły. Spontaniczny wypad nad Bałtyk, przelotna znajomość i niespodziewana ciąża były zaskoczeniem dla wszystkich. Lidka nigdy nie miała w sobie żyłki do przygód. Na początku wydawało się, iż cieszy się na dziecko. Później jednak Gosia zauważyła, iż siostra raz kupuje namiętnie ubranka, akcesoria, wybiera wózki, a potem tygodniami milczy i zamyka się w sobie jak za ceglaną ścianą.
Krótko przed porodem Lidka nagle zerwała kontakt ze wszystkimi. Przestała odbierać telefony od mamy, siostry, dzieci. Gosię zaczęło to niepokoić, aż wreszcie odnalazła Lidkę w szpitalu na porodówce gotową podpisać zrzeczenie się dziecka.
Lidka, co ty robisz? Dlaczego?
Sama nie wiem. Nic nie czuję. Ona jest obca.
Jak obca?! To twoje dziecko!
Już nie moje Lidka odwróciła się do ściany.
Gosia nie czekała ściągnęła do szpitala matkę. Po długiej rozmowie Lidka zgodziła się zabrać dziecko. Mama obstawała, żeby dziewczyna z wnuczką zamieszkały z nią, niby dla pomocy. Wszyscy tak naprawdę czuwali nad Lidią. Robiła wszystko przy córce mechanicznie, nie przesiadywała z nią dłużej niż to konieczne. Imię dała dziewczynce babcia, na rękach najczęściej nosiła ją ciotka.
Lidka, ja ją zabiorę. Wychowam jak swoją. Ale przyjdzie czas, ona będzie nazywać kogoś mamą.
Nie obchodzi mnie to. Byle nie mnie.
Po tygodniu papiery były gotowe, a Gosia oficjalnie stała się opiekunką siostrzenicy. Lidka spakowała się i wyjechała do Wrocławia.
Mała Asia wyrosła na żywiołową i rozgadaną dziewczynkę. Wcześnie zaczęła chodzić, wcześnie mówić. Mamą wołała Gosię.

Minęło dwanaście lat.

Mamo, dziś trzy piątki, a jutro idziemy ze szkołą do kina! rozlegał się wesoły głos w mieszkaniu.
To ona?
Tak, Lidka, to ona. Proszę cię tylko…
Dzień dobry! Jestem Asia. A pani?
W drzwiach kuchni pojawiła się wysoka dziewczynka o wielkich oczach; patrzyła to na kobietę za stołem, to na swoją mamę pobladłą przy oknie.
A ja… Lidia. Jestem twoją matką, Asiu.
Przecież cię prosiłam! Gosia spojrzała z oburzeniem na siostrę i, rzuciwszy się ku córce, zaczęła tłumaczyć: Asiu! Zaraz ci wszystko wyjaśnię!
Nie trzeba, mamo. Posłuchajmy. No więc co dalej? Mówi pani, iż jest moją matką i?
Przyjechałam po ciebie. Chcę żebyś zamieszkała ze mną.
Ale po co?
Bo jesteś moją córką.
Nie jestem. Mam jedną mamę, to ona tu stoi. Innej mi nie trzeba. A pani widzę dziś pierwszy i oby też ostatni raz w życiu. Asia obróciła się na pięcie i wyszła z kuchni.
Gosia opadła bez sił na krzesło.
I co zyskałaś?
Na razie nic. Ale jeszcze zobaczysz. jeżeli będzie trzeba, choćby przez sąd.
Po co to wszystko? Sama oddałaś ją, nie chciałaś na nią patrzeć. Nikt nie wiedział dlaczego. Teraz wracasz po tylu latach i oczekujesz, iż zaraz rzuci ci się na szyję? Lidka, pojedź teraz do mamy, porozmawiamy potem, muszę być z córką.
Z siostrzenicą! Lidka wstała.
Gosia tylko westchnęła. Zamknęła drzwi, po czym poszła do pokoju Asi.
Asieńko
Mamo, zanim coś powiesz, posłuchaj. Ja już wszystko wiem. Rok temu, pamiętasz, jak sprzątałyśmy u babci, to znalazłam papiery z sądu. Najpierw byłam strasznie zła, iż nic mi nie mówiłaś, potem chciałam się z nią spotkać i zapytać dlaczego. Ale później stwierdziłam, iż nie muszę nic wiedzieć. Ty jesteś moją mamą i innej nie chcę!
Asiu, moja dziewczynko! Nie oddam cię nikomu.
choćby sama siebie nie oddam rozchmurzyła się Asia. Pamiętasz mojego kolegę Kuba? Zadzwoń do jego mamy, ona jest prawnikiem od rodzinnych spraw.
Wiesz, córciu, na dorosłość jeszcze masz czas. Póki co to ja tu jestem tą dużą i mamą, proszę bardzo! zaśmiała się Gosia i objęła dziewczynkę. Zadzwonimy, wszystko rozwiążemy.
Potem były długie rozprawy i stres, ale sąd zostawił wszystko jak było. Uwzględniono zdanie Asi, która stanowczo odmówiła mieszkania z biologiczną matką.

Siostry stały przed sądem.
No i koniec, koszmar minął Gosia odetchnęła. I co teraz?
Wyjadę, Gośka. Nie będę przeszkadzać, chcę tylko pomagać. Konto dla Asi założyłam dawno, papiery są u mamy, zostawiłam.
Dlaczego to wszystko, Lidka, dlaczego ją wtedy oddałaś?
Nie było romansu, Gosi, nie było. Był ciemny, zimowy park i późny wieczór.
Gosia zamarła.
Nic nie mówiłaś?! Całe lata sama z tym byłaś?
Nie dało się cofnąć czasu. Dlatego milczałam. choćby nie rozpoznałam od razu, iż jestem w ciąży myślałam, iż to menopauza. Potem już było za późno. Asię zostaw w spokoju, nie mów jej. To nie jej historia, tylko moja. Może kiedyś mi wybaczy.
Gosia objęła siostrę i spojrzała w stronę, gdzie z babcią stała Asia.
Czasem z największego strachu rodzi się coś pięknego. Jaka ona jest śliczna! Lidia wytarła łzę, a Gosia pierwszy raz od lat zobaczyła na twarzy siostry uśmiech.

Idź do oryginalnego materiału