„Anna jest młoda, jeszcze urodzi!” – tak obiecała. Ostatecznie nikt nie chciał jej dziecka. Anna i …

newsempire24.com 6 godzin temu

Aniela jest młoda, jeszcze urodzi kolejne dziecko! obiecała przez łzy. Ostatecznie nikt nie potrzebował tej dziewczynki.

Aniela i Robert dorastali razem w prowincjonalnym miasteczku na Dolnym Śląsku. Chodzili do tej samej klasy, potem razem zdawali maturę i wyjechali do Warszawy na studia. Wynajęli nieduże mieszkanie na Pradze, złapali pierwsze dorywcze prace i żyli razem, bez ślubu. Gdy Aniela zaszła w ciążę, Robert po prostu odszedł. Nie miał żadnych planów związanych z byciem ojcem.

Rozbita tym wszystkim, dziewczyna postanowiła wrócić do rodzinnego miasteczka i wychować dziecko w domu. Matka Roberta była urzędniczką miejską, człowiekiem o dużym wpływie, i gwałtownie rozpuściła po sąsiadach plotkę, iż to nie jej syn jest ojcem dziecka. Na domiar złego obie rodziny mieszkały na tej samej ulicy. Rozpoczęło się swoiste rodzinne polowanie na czarownicę.

Wielu przyjaciół znało całą historię. Aniela urodziła śliczną córeczkę, Magdę. Nie miała żalu do rodziny Roberta, chciała jedynie spokojnie wychować córkę. Jednak matka Roberta z uporem wszystkim powtarzała, iż “to nie nasze dziecko”.

Zobaczcie tylko na nią! wyjaśniała sąsiadkom na klatce schodowej. Dziecko ma jasne włosy, a my wszyscy kruczoczarni! Nos też nie nasz. My piękni, a dziecko wiadomo. Próbuje się wkręcić do naszej rodziny! Jakaś oszustka!

Anielę ogromnie męczyła ta atmosfera podejrzeń i upokorzeń, więc zaproponowała test na ojcostwo, by usunąć wszelkie wątpliwości. Wynik był natychmiastowy. Matka Roberta zmieniła ton zaprosiła Anielę i wnuczkę w odwiedziny, a Magda dostała drogie ubranka i zabawki z ekskluzywnych sklepów dziecięcych z Wrocławia. Aniela, której matka była na emeryturze i ledwo wiązały koniec z końcem z miesięcznej renty, bardzo doceniła tę nową pomoc.

Z czasem “odmieniona” babcia zapragnęła zabierać Magdę do siebie na weekendy. Aniela odmówiła, mówiąc, iż dziewczynka ma dopiero rok i nie powinna jeszcze rozstawać się z matką. Wtedy babcia obraziła się.

W szlachecko-urzędniczym stylu, zapowiedziała Anieli proces o kontakty z wnuczką. Zaczęła ją szantażować: iż Magdzie lepiej będzie pod jej opieką, iż mieszkanie Roberta jest wygodne, iż on łoży na dziecko (przedstawi zaświadczenie), a Aniela to bezrobotna samotna dziewczyna bez perspektyw. Babcia twierdziła, iż Aniela pozostało młoda, z pewnością zostanie matką kolejnych dzieci, więc lepiej by odpuściła Magdę. Przecież każdy sędzia w powiecie zna matkę Roberta. Anieli nie pozostało nic innego jak walczyć w sądzie o swoją córkę. Lata procesów.

Dziewczynka, której wcześniej nikt nie chciał uznać, stała się nagle “ukochaną wnuczką” i oczkiem w głowie wpływowej rodziny. Krewni wyciągali świadków, tropili młodą matkę, wypytywali sąsiadów, robili zdjęcia. W końcu Aniela zdecydowała się wyjechać i zniknąć na jakiś czas. To był czas wielkich napięć. W końcu sytuacja nieco się uspokoiła. Robert się ożenił z inną kobietą i doczekał się syna. Teściowa przerzuciła swoje zainteresowanie na noworodka. Córka Anieli poszła do pierwszej klasy. Aniela znów opuściła rodzinne strony i wróciła do Warszawy. Musiała jednak często wracać do matki i do córki. Wtedy poznała młodego mężczyznę. Mama namawiała Anielę, by ułożyła sobie życie obiecała, iż zajmie się wnuczką. Aniela miała zabrać Magdę do siebie, gdy urządzą się na dobre.

Aniela wyszła za mąż. Z nowym mężem wynajęli ładne mieszkanie na Woli i spodziewali się dziecka. Wszystko wydawało się iść ku dobremu, ale Aniela nie spieszyła się z zabraniem córki ze sobą. Nie miała warunków, mąż nie był zainteresowany cudzym dzieckiem. Aniela uznała, iż Magda lepiej czuje się z babcią: zna osiedle, ma przyjaciół, chodzi do szkoły pod domem. Po narodzinach drugiego dziecka nie byłoby nikogo, kto by się Magdą zajął. W tej sytuacji matka Anieli nie była sama, a dziewczynka miała zapewnioną opiekę. Tylko iż starsza pani zaczęła poważnie chorować. Pogotowie zabierało ją kilka razy, spędziła tygodnie w szpitalu. Wnuczka trafiła pod skrzydła sąsiadów-emerytów. W tym czasie wpływowa babcia Magdy już nie interesowała się losem byłej ukochanej wnuczki. Spotykając matkę Anieli na targu, uśmiechała się z przekąsem:

Trzeba mnie było wtedy posłuchać! Gdybyście mi oddały dziewczynkę, zaopiekowałabym się nią jak należy! Teraz chodziłaby do szkoły językowej, grałaby na fortepianie, mówiła płynnie po angielsku. A tak matka ją porzuciła. Co z niej wyrośnie? Teraz to mojemu wnukowi dam wszystko! Najlepszą edukację, zajęcia dodatkowe i podróże!

Ojciec nigdy nie interesował się losem córki. Dziewczynka, o którą walczono latami po sądach, stała się w końcu niepotrzebna nikomu. Co ją czeka? Nie wiadomo…

Idź do oryginalnego materiału