Nasza babcia, pani Halina Kowalczyk, skończyła właśnie osiemdziesiąt lat. Tydzień temu zdecydowała wyrzucić mojego starszego brata Marka i jego żonę Justynę z mieszkania. Od tamtej pory prawie z nikim nie rozmawia. Gdy dzwonię z informacją, iż wpadnę z wizytą, natychmiast się rozłącza. Nikomu też nie otwiera drzwi.
Marek, mój brat, nie chce powiedzieć, dlaczego przeprowadził się teraz do wynajętej kawalerki. Szczerze powiem, nie dziwię się tej sytuacji. Babcia nie raz żaliła się, iż Marek jest nieodpowiedzialny i myśli tylko o sobie.
Kiedy tylko babcia zaczęła mieszkać sama i zrobiło się trochę miejsca, rodzina zebrała się na naradę. Babci na niej nie było. Wszyscy drapali się po głowach, zastanawiając się, jak poradzi sobie sama, mając już tyle lat.
Ciocia Grażyna, siostra taty, zaproponowała, żeby jej trzydziestoletnia córka Bożena, pozostająca w tej chwili bez pracy, zamieszkała z babcią dla opieki. Cała rodzina jednak pamiętała, iż Bożena była raczej lekkomyślna i niezbyt przejmowała się domowymi sprawami.
Druga ciocia, Elżbieta, wpadła na genialny pomysł przeniesienia babci do małej kawalerki, żeby, jak sama mówiła, zaoszczędzić na czynszu. Młodzi już tam zamieszkali, a babcia nie potrzebuje trzech pokoi! stwierdziła.
Wujek Zbigniew natomiast zaproponował, żeby zabrać babcię do siebie, a do jej mieszkania wprowadziłby syna bo przecież mieszkać samotnie w takim wieku nie jest łatwo. Wszystkie te propozycje były rzekomo wyrazem głębokiej troski o dobro babci.
Ja się tylko martwię o mamę. U mnie miałaby spokój i opiekę! przekonywał wujek Zbyszek wszystkich.
Mój tata, Andrzej, miał jednak inny pomysł żeby babcia sama zdecydowała o swoim losie. Ta sugestia wywołała jednak gwałtowne protesty.
Ostatecznie przeważył głos cioci Grażyny i postanowiono, iż Bożena ma zamieszkać z babcią. Sama zainteresowana z entuzjazmem zaczęła już planować remont babcinego mieszkania, widząc nowe możliwości. Po podjęciu decyzji zadzwoniono do babci, by ją powiadomić.
Babcia doskonale zrozumiała przekaz i po prostu odłożyła słuchawkę. Gdy Bożena przyjechała na inspekcję, babcia choćby nie otworzyła drzwi. Zamiast tego postawiła pod drzwiami słoik własnych pomidorów na znak, iż nie życzy sobie gości.
Jak ona sobie wyobraża życie w samotności?! oburzyła się Bożena. Sama mówiła, iż przez osiemdziesiąt lat zawsze było wokół niej pełno ludzi, a teraz nagle chce wolności! A jeżeli coś jej się stanie? Przecież samotność w tym wieku jest niebezpieczna!
Ale babcia Halina miała własne zdanie. Pragnęła chwili spokoju i życia na własnych warunkach. Przez tyle lat jej mieszkanie pełne było gwaru, dzieci, wnuków, rodzinnych konfliktów, a teraz wreszcie zapragnęła zwykłej ciszy.
W tej sytuacji, jedyną osobą, która zachowała zdrowy rozsądek, był mój tata. Jemu również nie podobał się pomysł przeprowadzki babci. Zaproponował innowacyjne, kompromisowe rozwiązanie zamontowanie kamery przy drzwiach mieszkania. Dzięki temu wszyscy zainteresowani mogli na bieżąco upewniać się, iż babcia ma się dobrze. Babcia, przechodząc koło kamery, czasem się choćby do niej śmiała lub pokazywała miny.
Opłaty za mieszkanie i media opłacała sama rachunki były niewielkie, bo żyła skromnie. Żadnej pomocy nie chciała, byleby tylko nikt jej nie przeszkadzał. Rodzina w końcu pogodziła się z nową sytuacją, a babcia zyskała upragniony spokój. Nowoczesna technika pozwoliła jej zachować niezależność.
Wszystko ułożyło się pomyślnie, choć babcia przez cały czas nie wpuszcza nikogo choćby na herbatę. Wczoraj zostawiła mi na korytarzu słoik konfitur. Myślę, iż w głębi duszy boi się utraty swojej wolności i niezależności, które po tylu latach wspólnego życia z rodziną mają dla niej ogromne znaczenie. Mam tylko nadzieję, iż z czasem, nie tracąc niezależności, otworzy serce na nasze odwiedziny.
Z tej historii płynie lekcja: choćby w podeszłym wieku każdy ma prawo do szacunku dla swoich wyborów i do decydowania, jak chce żyć. Czasem warto zaufać bliskiej osobie i pozwolić jej przeżyć życie na własnych zasadach.







