Bez mojej pomocy nie osiągnęłabyś niczego!

newsempire24.com 12 godzin temu

Bez mnie nic nie osiągniesz mówi Kasia, wlewając ostatnie łyki cappuccino do filiżanki w niewielkiej kawiarni przy rogu.

Wiesz, Aniu, od jakiegoś czasu przychodzi tu mało klientów przewraca nosem Anna, opadając na oparcie krzesła. Może żałuję, iż opuściłam biuro?

Wróć tam, odpowiada Kasia obojętnie, mieszając kawę. Tam czekają na ciebie otwarte ramiona.

Anna przewraca oczami.

Lepiej sama, niż pod wiecznym nadzorem szefa. Trzeba się trochę rozpędzić.

Od pół roku wkłada całą energię w rozwój swojego studia fotograficznego. Tworzy portfolio, zakłada profil w mediach społecznościowych i regularnie zamieszcza zdjęcia. Klienci przychodzą, ale nieregularnie. Jednego tygodnia jest pełno sesji, a następnego jedynie wiatr hula w kieszeniach. Anna wie, iż potrzebny jest czas, cierpliwość i mnóstwo wysiłku.

Kasia pracuje w dużym sklepie z elektroniką jako doradca sprzedaży. Żywiołowa, z łatwym uśmiechem i talentem do rozmowy, gwałtownie nawiązuje kontakt z kupującymi. Gdy rozmowy schodzą na tematy rodzinnych świąt czy nadchodzących uroczystości, Kasia niechcący wspomina znajomą fotografkę. Dzięki temu Anna od czasu do czasu dostaje zlecenia nic wielkiego, ale przyjemne.

Pamiętasz tę parę, co przyszła w zeszłym tygodniu? Kasia przygryza kawę i przyciska oczy. To ja ich skierowałam do ciebie na sesję dziecięcą.

Ah, tak kiwa głową Anna. Dzięki, naprawdę. Dzieciaki są urocze.

Nie ma sprawy macha ręką Kasia. Ale mogłabyś mi odliczyć swój procent.

Anna zatrzymuje się z filiżanką w połowie drogi do ust.

Co?

To logiczne wzrusza ramionami Kasia. Ja przyprowadzam klientów, ty je fotografujesz. To znaczy, iż jesteśmy partnerami.

Anna patrzy na przyjaciółkę, zastanawiając się, czy to żart, potem śmieje się.

Czasem mnie przeraża twój humor.

No, po prostu myślę głośno uśmiecha się Kasia.

Rozmowa schodzi na seriale, wspólnych znajomych i plany na weekend. Anna gwałtownie zapomina o dziwnym komentarzu Kasi, przekonana, iż to tylko nieudany żart.

Miesiące mijają w serii sesji rodzinnych w parkach, urodzinowych w salach zabaw i portretów biznesowych do CV. Anna zamieszcza ogłoszenia na portalach, współpracuje z organizatorami eventów i prosi klientów o opinie. Baza rośnie powoli, ale stabilnie.

Kasia od czasu do czasu przypomina o swoim wkładzie. Raz rzuca: Bez mnie nie miałabyś pracy, innym razem udaje żal: A ja tyle osób do ciebie skierowałam, a ty choćby nie podziękowałaś. Anna odpycha to jako typowy dla niej sposób podbijania się. Tak, Kasia przyprowadziła kilka zleceń, ale Ania i tak dałaby radę.

Pewnego dnia Ania wpada z wizytą do Kasi, która wygląda na zmęczoną: blada skóra, ciemne kręgi pod oczami. Przy herbacie nagle mówi:

Dość, już nie dam rady.

Co się stało? podnosi głowę od telefonu, w którym właśnie edytuje zdjęcia.

Rzucam pracę wyciera twarz dłonią. Masz dość niezadowolonych klientów, szef ciągle naciska i grafik nie ma końca.

Naprawdę? odkłada telefon. Co będziesz robić dalej?

Nie wiem jeszcze wzrusza ramionami. Chcę odpocząć, może znajdę coś lepszego, może wrócę do biura, a może się przeszkolę.

Odważna decyzja przytakuje Ania. Powodzenia, jeżeli jesteś pewna.

Po kilku tygodniach Kasia relaksuje się, spotyka przyjaciółki, przegląda sklepy i wrzuca na Instagram zdjęcia z podpisami zasłużony odpoczynek i wreszcie żyję dla siebie. Nie zamieszcza CV, nie idzie na rozmowy. Na pytania Ani odpowiada wymijająco, iż coś przygląda się rynkowi, ale nic konkretnego nie przyciąga jej uwagę.

Miesiąc później Kasia zaczyna narzekać.

Te przekleństwa kredytowe drapie ekran telefonu. Po raz trzeci dzwoni bank i przypomina o zaległościach.

Nie myślałaś o jakiejś tymczasowej robotie? proponuje Ania ostrożnie. Przynajmniej do czasu lepszej oferty.

Gdzie tu znajdę pracę, która nie płaci grosza albo ma kosmiczne wymagania? grymasi Kasia. Mam doświadczenie i wykształcenie, nie dam się zadowolić.

Ania milczy. Nie ma sensu prowadzić sporu, bo Kasia i tak znajdzie wymówkę. Podpowiedź, iż może pojawi się idealna oferta z nieba, albo pieniądze same spadną z nieba.

W międzyczasie Ania ma ręce pełne roboty. Fotografuje przepiękny ślub. Młoda para jest przyjazna i otwarta na sugestie. Sesja trwa cały dzień: przygotowania, ceremonia, bankiet. Ania wraca zmęczona, ale usatysfakcjonowana. Obróbka zdjęć zajmuje kilka dni, a para zamawia także krótki montaż wideo. Otrzymuje solidną zapłatę, która wystarcza na wydatki na najbliższy miesiąc.

Wieczorem telefon wibruje. Dzwoni Kasia.

Cześć mówi profesjonalnym tonem. Musimy pogadać.

O co chodzi? kontynuuje Ania, wciąż edytując sesję.

Wiesz, iż ostatnio fotografowałaś tę parę?

Tak, właśnie. Co z nimi?

To ja im kiedyś poleciłam twoje usługi. Kupili u nas sprzęt pięć miesięcy temu, a ja im wspomniałam o tobie.

Ania marszczy brwi. Wiedziała, iż para znalazła ją w mediach społecznościowych, bo same wspominały, iż szukała fotografa.

Kasia, znalazły mnie w sieci.

No i? irrituje się Kasia. Mówiłam im o tobie, więc zasługuję na część wypłaty. Przelicz dziesięć tysięcy złotych.

Ania zatrzaskuje się.

Żartujesz?

Nie żartuję. Pomogłam, więc chcę swoją część.

Kasia, jesteś w porządku? próbuje zachować spokój Ania. Wspomniałaś mnie kilka miesięcy temu, to nie czyni cię partnerem biznesowym.

Czyni upiera się Kasia. Bez mojej rekomendacji nie znalazłaby mnie.

Bez twojej rekomendacji wybrałaby innego fotografa odpowiada Ania, coraz bardziej gniewna. Moje zarobki zależą od mojej pracy, umiejętności i wysiłku. Ty nie masz z tym nic wspólnego.

A więc teraz nie jestem potrzebna? głos Kasi staje się lodowaty. Kiedy brakowało ci klientów, narzekałaś na mnie. Kiedy ich przywiodłam, byłaś zadowolona. A teraz, gdy pieniądze płyną, nagle przestaję być przydatna?

To nonsens pstryka Ania. Masz problemy finansowe, rozumiem, ale nie masz prawa wymagać ode mnie pieniędzy za zwykłe wspomnienie mojego nazwiska.

Prawdziwa przyjaciółka by pomogła ton Kasi zmienia się w pretensję. Nie proszę cię o utrzymanie, po prostu chcę to, na co zasługuję.

Nic nie zasłużyłaś odpowiada Ania surowo. Twoje jedyne wkłady to parę wzmiankowań. Ja inwestuję w sprzęt, uczę się, pracuję po nocach. Ty siedzisz na kanapie i oglądasz seriale.

Myślisz, iż jesteś taka sukcesu? Kasia prawie syczy w słuchawkę. Bez mnie nic nie udałoby ci się.

Wiesz co, Kasiu wydycha Ania. Mam dość tego słuchania. Rozwiąż swoje kredyty sama, znajdź pracę, zachowuj się jak dorosła osoba i nie wymuszaj od innych tego, co nie twoje.

Nie jesteś już moją przyjaciółką wykrzykuje Kasia i rozłącza się.

Ania siedzi chwilę z telefonem w ręku, próbując przetrawić całą sytuację. Absurd, iż ktoś żąda pieniędzy za jedynie wspomnienie nazwiska? Czy to szantaż, manipulacja, a może po prostu bezczelność?

Otwiera komunikator i blokuje Kasię. Następnie w mediach społecznościowych robi to samo, wpisuje numer telefonu na czarną listę. Bez słów pożegnania, po prostu wycina tę osobę ze swojego życia jednym ruchem.

Ania odchyla się na podłokietniku kanapy i zamyka oczy. Ile czasu wytrzymywała te aluzje, te dziwne deklaracje o wspólnym zarobku? Ile razy ignorowała toksyczne uwagi, usprawiedliwiając je charakterem przyjaciółki? Czerwone flagi wiały się od samego początku trzeba było po prostu zwrócić na nie uwagę.

Prawdziwi przyjaciele nie żądają zapłaty za pomoc. Nie wywołują poczucia winy, by wyciągać pieniądze. Nie deklarują się partnerami biznesowymi, gdy nie wnoszą realnego wkładu. Prawdziwi przyjaciele cieszą się z twoich sukcesów, wspierają w porażkach i nie liczą się za materialne podziękowania.

Ania otwiera oczy i patrzy na ekran laptopa, gdzie czeka nieedytowane zdjęcie. Trzeba iść dalej, rozwijać firmę, szukać nowych klientów, doskonalić umiejętności. Najważniejsze otaczać się ludźmi, którzy nie mierzą przyjaźń pieniędzmi.

Idź do oryginalnego materiału