„Bez nas nie ma tej szkoły”. Mocny głos rodzica po zakazie wstępu do placówki

miastons.pl 1 godzina temu

Ograniczenia wstępu rodziców do nowosądeckich szkół wywołują coraz więcej pytań. Po interpelacji radnego Błażeja Targosza (Kontrowersje wokół bezpieczeństwa szkół w Nowym Sączu. Radny zarzuca władzom niekonsekwencję – publikacja z 16 października 2026 r.) do redakcji miastoNS.pl zgłosił się rodzic ucznia w wieku 7 lat – ze Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Piramowicza. Pan Sławomir nie kryje oburzenia nowymi zasadami. Jego zdaniem pod hasłem bezpieczeństwa utrudniono rodzicom codzienną pomoc dzieciom, podczas gdy szkolna infrastruktura sportowa pozostaje dostępna dla osób z zewnątrz. Czy wprowadzone rozwiązania są konsekwentne i proporcjonalne do zagrożenia?

Rodzic zabiera głos. „Apeluję o rozsądek”

Sprawa ograniczeń wstępu rodziców do szkół w Nowym Sączu ma dalszy ciąg. Po interpelacji radnego Błażeja Targosza do naszej redakcji napisał pan Sławomir, rodzic dziecka uczęszczającego do klasy VII Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Piramowicza.

Mężczyzna krytycznie ocenia nowe zasady funkcjonowania placówek. W jego opinii rozwiązania wprowadzone w imię bezpieczeństwa uderzają przede wszystkim w rodziców i najmłodszych uczniów.

– Apeluję o rozsądek. Szkoły pozamykane, choćby nie można pomóc dzieciom w klasach I–III – alarmuje pan Sławomir w rozmowie z miastoNS.pl.

Rodzic zwraca uwagę na sytuacje, które z pozoru mogą wydawać się drobne, ale w codziennym funkcjonowaniu szkoły mają znaczenie. Chodzi między innymi o pomoc najmłodszym uczniom w przygotowaniu się do wyjścia ze szkoły, ubraniu kurtki czy dopilnowaniu odpowiedniego stroju.

– Dzieci są źle ubrane. Teraz jeszcze jest w miarę ciepło i rodzic może na parkingu pomóc – opisuje.

Wraz z nadejściem chłodniejszych dni takie sytuacje mogą, jego zdaniem, stać się jeszcze bardziej problematyczne.

„Stworzono dziwną psychozę, iż to rodzice są zagrożeniem”

Pan Sławomir uważa, iż sposób wprowadzenia ograniczeń może niepotrzebnie budować atmosferę niepokoju wśród dzieci.

– Dzieci teraz mają traumę, boją się. Stworzono dziwną psychozę, iż to rodzice są zagrożeniem – pisze w emocjonalnej wiadomości.

To ocena rodzica, a nie potwierdzona diagnoza dotycząca uczniów nowosądeckich szkół. Pokazuje jednak, jak część rodzin odbiera zmiany w organizacji dostępu do placówek.

Nasz czytelnik pyta również, czy konieczne było tak daleko idące ograniczenie obecności rodziców.

– A gdzie tak było, iż to rodzic stwarzał problem w jakiejś szkole? Wykorzystano tę sytuację, aby odciąć nas od szkoły. Ale bez nas nie ma w tej szkole dzieci i szkoła może okazać się niepotrzebna – przekonuje.

Jego zdaniem bezpieczeństwo uczniów powinno pozostawać priorytetem, ale nie może oznaczać automatycznego ograniczania współpracy szkoły z rodzicami.

Rodzice przed wejściem, a hala sportowa dostępna?

Najwięcej kontrowersji budzi jednak kwestia dostępu do szkolnej infrastruktury.

– Założyli bramy – szok! Hipokryzja. Sala gimnastyczna dostępna dla wszystkich – zwraca uwagę pan Sławomir.

Właśnie ten problem pojawił się również w dyskusji wywołanej interpelacją radnego Błażeja Targosza.

Jeżeli rodzice nie mogą wejść do szkoły, aby pomóc dziecku, a jednocześnie osoby z zewnątrz korzystają z hali sportowej lub szkolnego parkingu, pojawia się pytanie o zasady kontroli dostępu.

Czy uczestnicy zajęć sportowych korzystają z osobnych wejść? Czy mogą przemieszczać się po korytarzach szkolnych? Kto weryfikuje ich tożsamość i nadzoruje obecność na terenie placówki? Czy obowiązują ich takie same ograniczenia jak rodziców?

Samo udostępnianie hali sportowej nie oznacza oczywiście, iż jej użytkownicy mogą swobodnie poruszać się po całym budynku. Nie wiadomo jednak, jakie dokładnie rozwiązania organizacyjne obowiązują w poszczególnych nowosądeckich szkołach.

To kwestie, które wymagają jasnej odpowiedzi ze strony władz miasta i dyrekcji placówek.

Interpelacja radnego Błażeja Targosza. Sprawa nie jest zamknięta

Problem ograniczeń dostępu rodziców do szkół został już podniesiony przez radnego Błażeja Targosza.

W interpelacji radny zwrócił uwagę na potrzebę wyjaśnienia zasad wprowadzonych ograniczeń oraz ich praktycznych konsekwencji dla rodziców i uczniów.

Jednym z istotnych zagadnień jest możliwość pogodzenia wymagań bezpieczeństwa z codziennym funkcjonowaniem placówek. Rodzice przyprowadzają i odbierają dzieci, kontaktują się z nauczycielami, uczestniczą w życiu szkoły i wspierają jej działalność.

Pan Sławomir przypomina również o finansowym i organizacyjnym zaangażowaniu rodziców.

– Składki na fundusze wspierające chętnie by brali – zauważa, wskazując na oczekiwaną przez szkoły współpracę z rodzicami.

W ocenie naszego czytelnika obecne rozwiązania mogą prowadzić do sytuacji, w której od rodziców oczekuje się aktywnego wspierania szkoły, ale ogranicza ich obecność na jej terenie.

Bezpieczeństwo dzieci czy zbyt daleko idące ograniczenia?

Nie ma wątpliwości, iż szkoły powinny zapewniać uczniom bezpieczeństwo, a dostęp osób z zewnątrz do budynków musi podlegać odpowiedniej kontroli.

Pozostaje jednak pytanie, czy cel ten wymaga tak szerokich ograniczeń wobec rodziców, czy można go osiągnąć przez skuteczną weryfikację osób wchodzących do placówek, wyznaczenie stref dostępu oraz jasne procedury.

W szczególności warto wyjaśnić, czy przewidziano rozwiązania dla rodziców najmłodszych dzieci oraz uczniów wymagających dodatkowego wsparcia.

– Wylano dziecko z kąpielą – podsumowuje pan Sławomir.

Pytania, na które rodzice oczekują odpowiedzi

Sprawa dotyczy nie tylko Szkoły Podstawowej nr 9, ale zasad funkcjonowania miejskich placówek oświatowych.

W związku z sygnałem naszego czytelnika pozostaje kilka istotnych pytań: jakie przepisy i wytyczne stanowią podstawę ograniczeń, czy zasady są jednakowe we wszystkich szkołach, w jaki sposób kontrolowany jest dostęp użytkowników hal sportowych i parkingów oraz czy rodzice najmłodszych uczniów mogą liczyć na indywidualne rozwiązania.

Ważne jest również, czy dyrektorzy szkół mają możliwość dostosowania procedur do warunków konkretnego budynku i potrzeb uczniów.

Bezpieczeństwo dzieci i kooperacja z rodzicami nie powinny się wykluczać. Wątpliwości zgłoszone przez czytelnika oraz interpelacja radnego pokazują, iż zasady dostępu do szkół wymagają przejrzystego wyjaśnienia.

Zapytaliśmy dyrekcję SP nr 9. Dlaczego rodzice nie mogą wejść, a osoby z zewnątrz korzystają z hali?

W związku z sygnałami od rodziców redakcja miastoNS.pl zwróciła się z oficjalnymi pytaniami do dyrekcji Szkoły Podstawowej nr 9 przy ul. Piramowicza w Nowym Sączu. Chcemy wiedzieć, dlaczego rodzice, szczególnie uczniów klas I–III, mają ograniczoną możliwość wejścia do budynku i pomocy swoim dzieciom, podczas gdy szkolna hala sportowa może być udostępniana osobom z zewnątrz. Zapytaliśmy również o zasady korzystania z parkingu, kontrolę osób wchodzących na teren placówki, podstawę wprowadzenia ograniczeń oraz możliwość ich złagodzenia. Czekamy na stanowisko szkoły.

Policję pytamy o konkrety. Ile razy rodzice rzeczywiście stanowili zagrożenie w szkołach?

O wyjaśnienia zwróciliśmy się również do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu. Poprosiliśmy o dane dotyczące liczby zgłoszeń związanych z agresywnym zachowaniem rodziców i opiekunów na terenie szkół podstawowych w Nowym Sączu oraz powiecie nowosądeckim w latach 2024–2026. Chcemy ustalić, ile takich sytuacji wymagało interwencji funkcjonariuszy i wiązało się z rzeczywistym zagrożeniem dla uczniów lub pracowników szkół. Zapytaliśmy także, czy policja rekomendowała samorządom lub dyrektorom ograniczenie wstępu rodziców do placówek.

Otrzymane odpowiedzi opublikujemy na łamach miastoNS.pl.

Do sprawy będziemy wracać.

Idź do oryginalnego materiału