Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć. Jako mała dziewczynka miałam jedno wielkie marzenie chciałam zostać mamą, to zajmowało wszystkie moje myśli. Gdy dowiedziałam się, iż jestem w ciąży, liczyłam dni do momentu, kiedy wreszcie będę mogła przytulić swoje dziecko. I wiesz co, kiedy zaczęły się skurcze, pojechaliśmy prosto do szpitala w Warszawie. Urodził mi się synek! euforii nie było końca, naprawdę czułam się najszczęśliwsza na świecie.
Pod wieczór przyszła położna, przyniosła mi maluszka. Takiego malutkiego, z drobnym nosem i szarymi oczkami. Zostałyśmy same. Patrzyłam na niego przez dłuższą chwilę. Zaczęłam go owijać w kocyk uwierz mi, chyba zajęło mi to z dziesięć minut. Nigdy wcześniej nie trzymałam noworodka na rękach, miałam strasznego pietra, żeby mu nie zrobić krzywdy.
Delikatnie poprawiałam rogi kocyka, spojrzałam na jego maleńkie stópki. Wyobrażałam go sobie zupełnie inaczej! Spał tak spokojnie… Pogłaskałam go po nóżkach, rączkach i brzuszku. Potem zamknęłam oczy, przytuliłam go mocno do serca i powąchałam. Znasz ten zapach, ten jedyny i niepowtarzalny zapach własnego dziecka? Długo czekałam na tę chwilę. Ale nagle opanował mnie dziwny niepokój. Przestałam czuć tę błogość, zaczęły do mnie docierać jakieś dziwne myśli i wątpliwości. Nie pachniał tak, jak sobie wyobrażałam. Nagle miałam wrażenie, jakbym trzymała w ramionach nie swoje dziecko.
Przez moment myślałam, żeby go oddać pielęgniarce i po prostu wyjść ze szpitalnej sali, już nigdy nie wracać. Ale przecież jak mogłabym zostawić taką kruszynkę samą? Przecież czekałam na to dwa lata, pragnęłam wziąć go w ramiona…
Oddział wydawał się wtedy taki chłodny i nieprzyjemny. Zawołałam pielęgniarkę, próbowałam jeszcze raz go otulić, ale nie wychodziło mi to zupełnie. Położna mówi, iż muszę go nakarmić, a ja nie miałam pojęcia jak to zrobić. On nie chciał złapać piersi, tylko patrzył na mnie takimi wielkimi oczami zupełnie jakby próbował mnie rozpoznać po głosie. W pewnej chwili, gdy delikatnie go tuliłam, jego maleńka rączka oparła się na moim ramieniu. Poczułam wtedy taki ciepły, nieopisany spokój. W jednej chwili odeszły wszystkie lęki i obawy. Synek spokojnie zasnął w moich ramionach. I wtedy poczułam, iż naprawdę spełniło się moje największe marzenie jestem mamą.





