Była zdecydowana nie okazywać żadnych emocji, zwłaszcza w obecności swojego męża, który zawsze oczekiwał od niej chłodu i dystansu. Pragnęła spokoju, choć nie wiedziała, czego może się spodziewać. Wiele par w Polsce decyduje się na rozwód, gdy uczucia przygasają, a wizja idealnego życia z kolorowych magazynów staje się nieosiągalna. Kiedy rozwód okazał się nieunikniony, znalazła pracę na nocne zmiany w jednej z warszawskich piekarni. Jednak przyszło jej się zmierzyć z kolejnym wyzwaniem miała pod opieką kilkuletniego synka, który wymagał stałej troski. Mimo iż zapisała go do przedszkola, placówka zamykała się o godzinie 19:00, a ona nie miała nikogo, z kim mogłaby go zostawić.
W obliczu braku wyboru poprosiła byłego męża, Pawła, żeby zajął się Filipem po godzinie dziewiętnastej, kiedy ona szła do pracy. On jednak odmówił bez cienia zawahania, zachowując się tak, jakby to nie było jego zmartwienie. Zadał pytanie, dlaczego to on miałby brać odpowiedzialność za ich dziecko zamiast niej. Przez moment była zdezorientowana, ale gwałtownie się otrząsnęła. Stanęła naprzeciw niego i z mocą w głosie przypomniała, iż oboje są rodzicami, mają wobec syna te same prawa i obowiązki, a on również powinien poświęcić czas wychowaniu swojego dziecka. Podkreśliła, iż jeżeli prawdziwie nie może jej pomóc, to przynajmniej powinien regularnie płacić alimenty nie zamierzała poświęcać się kosztem siebie, dla jego wygody. Najważniejsze było, aby jej synek był przy niej.
Każdego dnia walczyła, próbując pogodzić pracę z macierzyństwem. Droga prowadziła przez liczne chwile załamania, napady paniki i fizyczne wyczerpanie, wynikające ze stresu. Po pewnym czasie zrozumiała, iż dłużej nie da rady i sięgnęła po wsparcie lekarskie. To lekarz przekazał jej, iż Paweł tłumaczy się teraz nową rodziną i nową żoną, czym zranił ją bardziej, niż była w stanie przewidzieć. On postrzegał ich wspólnego syna niemal jak przeszkodę w swoim nowym, lepszym życiu, wspierając go i łożąc na niego możliwie najmniej.
W końcu znalazła się na polu bitwy, gdzie jej były mąż, egocentryczny i pozbawiony skrupułów, wyszedł zwycięsko pozostawiając ich synka z poranionym sercem. Ich małżeństwo od zawsze było dla niej zagadką. Analizowała jego zachowanie, szczególnie jeżeli chodziło o syna. Pomimo tylu trudności nie zgodziła się na to, by jego egoizm zniszczył jej życie. Nauczyła się codziennie brać się z losem za bary, chcąc zapewnić synkowi całą czułość, miłość i wsparcie, na jakie zasługuje, a przy tym budować swoją przyszłość.











