Bitwa o syna lub przeciwko synowi – walka między rodzicami. Kto otrzyma niewinne dziecko?

newskey24.com 2 godzin temu

Słuchaj, opowiem Ci coś, bo muszę z siebie to zrzucić. Wiesz, ona była tak bardzo zdeterminowana, żeby nie okazywać żadnych emocji, zwłaszcza przy swoim mężu, który zawsze oczekiwał, iż będzie chłodna i opanowana. Marzyła tylko o odrobinie spokoju, ale nie miała pojęcia, czego się spodziewać po jutrze. Ile to już par się rozstaje, gdy uczucia gdzieś się rozmyją, a ta idealna wizja życia z kolorowych magazynów staje się po prostu nierealna?

Jak już rozwód stał się nieunikniony, znalazła sobie pracę na nocne zmiany coś trzeba było robić. Ale pojawił się kolejny problem przecież jest mama i jej synek pozostało mały, wymaga ciągłej opieki. Przedszkole, do którego go zapisała, działało tylko do godziny 19:00, a potem już nie miała go z kim zostawić.

No i wyobraź sobie, musiała poprosić byłego męża, żeby zajął się małym po tej siódmej, kiedy ona szła do pracy. I co? Były mąż, oczywiście, zimny jak lód, odpowiedział, jakby to w ogóle nie była jego sprawa, jakby miał do tego dystans, i jeszcze się pyta, czemu on miałby zostać z synem, skoro to nie on jest od takich rzeczy. Najpierw była zszokowana, ale gwałtownie się pozbierała i powiedziała mu prosto, iż przecież są równoprawnymi rodzicami, oboje mają zarówno prawa, jak i obowiązki wobec dziecka i on też powinien się angażować w wychowanie syna. Owszem, alimenty to jedno, ale ona nie zamierza poświęcać dla niego swojego czasu. Najważniejsze było dla niej, żeby mały był z nią.

Przeszła przez ten trudny okres, próbując jakoś pogodzić pracę z byciem mamą. Nie było łatwo upadki się zdarzały, miewała ataki paniki i zdrowie psychiczne też siadało. W końcu zrozumiała, iż tak dłużej nie da rady i poszła po pomoc do lekarza. A tu nagle słyszy od lekarza, iż były mąż zaniedbuje syna, bo układa sobie życie od nowa, z nową żoną. To było przykre jej własne dziecko stało się dla byłego po prostu przeszkodą w nowym życiu, dawał od siebie minimum wsparcia, minimum zainteresowania.

Ostatecznie znalazła się w czymś na kształt małej wojny, w której jej były, zapatrzony w siebie facet bez kręgosłupa moralnego, de facto wygrał, a ich synek na tym najbardziej ucierpiał. Ta cała ich relacja małżeńska zawsze była dla niej zagadką, próbowała zrozumieć, co nim kierowało zwłaszcza w kwestiach dotyczących syna. Jednak, mimo tego wszystkiego, choćby przez chwilę nie pozwoliła sobie wejść w rolę ofiary. Postanowiła, iż nie da się zdefiniować przez egoizm byłego, nauczyła się walczyć z trudnościami i za wszelką cenę chce zapewnić swojemu synkowi miłość oraz tyle opieki, ile sama potrafi, po prostu budując od nowa swoje życie po swojemu, w swoim rytmie.

Idź do oryginalnego materiału