We wtorek 22 września wieść o śmierci 84-letniego Alojzego Lyski, lotem błyskawicy rozniosła się po Bojszowach i całej okolicy. Ten znawca i piewca Górnego Śląska, jego kultury i historii, tak charakterystycznej dla regionu pogranicza, zmarł po długiej chorobie. Jako iż Alojzy Lysko cieszył ogromnym szacunkiem i poważaniem, podczas jego pogrzebu (24 września) bojszowski kościół pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela pękał w szwach.
Takich tłumów na pogrzebie w powiecie bieruńsko-lędzińskim jeszcze nie widzieliśmy. Mszę św. pogrzebową za zbawienie duszy śp. Alojzego Lyski koncelebrowało ośmiu księży pod przewodnictwem biskupa Marka Szkudły. Asystowało kilkanaście pocztów sztandarowych, reprezentujących różne śląskie stowarzyszenia i organizacje, starostwo bieruńsko-lędzińskie i okoliczne samorządy i szkoły.
„Mianują mie Alojz”
Homilię wygłosił bojszowski proboszcz ks. dr Jakub Dąbrowski, który parafrazował słowa zew słynnej sztuki Alojzego Lyski „Mianujom mie Hanka”:
„Mianujom mie Alojz, łojcowie nauczyli mie roboty, porządku, śląskij godki; rechtory w szkole czytanio i pisanio, a ludzie ze wsi zgodliwego życio. Po szkole doczesnego życia Pon Jezus wzion mie se za swojego i tam się dopiero rozpoczła prawdziwo historia mojigo życia”.
Obecny na pogrzebie wojewoda śląski Marek Wójcik, przemawiając podkreślił, iż rola jaką odegrał Alojzy Lysko w budzeniu i krzewieniu świadomości historycznej, etnicznej, językowej i kulturowej mieszkańców Górnego Śląska jest nie do opisania w kilku zdaniach. Z jego ogromnego dorobku czerpać będzie jeszcze wiele pokoleń Ślązaków.
Po mszy św. kondukt pogrzebowy na czele z orkiestrą dętą kopalni Ziemowit udał się na pobliski cmentarz parafialny, gdzie złożono trumnę do grobu. Obok najbliższych, w tym żony, uczestniczyli w tej ceremonii liczni przyjaciele, koleżanki i koledzy, znajomi, sąsiedzi, przedstawiciele samorządowych władz okolicznych miast oraz gmin, byli uczniowie Alojzego Lyski i dziennikarze. Obecna była również Grażyna Bułka, aktorka, która zagrała tytułową Hankę w monodramie Lyski.
Talentami się dzielił
Alojzy Lysko został obdarzony wieloma talentami i zdolnościami. Widział potrzebę dzielenia się nimi ze swoimi bliźnimi. Nawiązując do słów wojewody śląskiego należy przyznać, iż niezwykle trudno byłoby streścić w kilku czy choćby w kilkunastu zdaniach dokonania i rolę A. Lyski na niwie historii, szeroko rozumianej kultury i sztuki (zwłaszcza literatury i dziennikarstwa), edukacji czy samorządności lokalnej. Ograniczę się więc do przypomnienia tylko tych najbardziej znanych.
Był z wykształcenia prawnikiem, wieloletnim nauczycielem w szkole górniczej przy kopalni Ziemowit w Lędzinach (gdzie pełnił też obowiązki dyrektora). Był także pisarzem, regionalistą, działaczem kultury i sztuki, samorządowcem (w tym radnym gminnym i Sejmiku Śląskiego), posłem na Sejm RP, a przede wszystkim piewcą śląskości w ramach wszelkiej swojej działalności publicznej.
Napisał ponad 40 książek, tysiące artykułów i publikacji prasowych (był też redaktorem naczelnym czasopism lokalnych, np. Rodni). Zasiadał w jury konkursu „Po naszymu, czyli po śląsku”, śpiewał w Zespole Folklorystycznym Bojszowianie, którym przez pewien czas kierował. Zespół ten przedstawiał autentyczną kulturę historycznej ziemi pszczyńskiej. A. Lysko uczestniczył również w plenerach malarskich organizowanych przez KWK Ziemowit.
Na stronie internetowej parafii ewangelicko-augsburskiej Trójcy Świętej w Lędzinach Hołdunowie, w tekście Damiana Kostyry, Lysko nazwany został Strażnikiem Śląskiej Duszy.
Jako nauczyciel
Od siebie dodam tylko, iż Alojzy Lysko był też cenionym nauczycielem (o czym rzadko się wspomina). Malował również obrazy.
W dniu pogrzebu trzech byłych uczniów Szkoły Górniczej przy kopalni Ziemowit tak wspominało śp. Alojzego Lyskę, jako ich nauczyciela i dyrektora.
Teodor Kołodziej pochwalił się, iż do dzisiaj przechowuje wszystkie egzemplarze Kalendarzy Górniczych KWK Ziemowit, redagowanych przez A. Lyskę. – Dla mnie to była i przez cały czas jest kopalnia wiedzy nie tylko górniczej, ale przede wszystkim o historii Śląska, jego tradycjach, zwyczajach i obyczajach. Mam już swoje lata, więc chciałbym je niedługo przekazać Miejskiej Bibliotece publicznej w Lędzinach, żeby kolejne pokolenia Lędzinian mogły korzystać z tej skarbnicy wiedzy. Pan Alojzy pozostanie dla mnie wzorem nie tylko nauczyciela, ale także człowieka przez wielkie „C”.
Stefan Czardybon, działacz NSZZ Solidarność: – Moja klasa składała się z uczniów pochodzących z KWK Piast w Bieruniu i pan Alojzy bardzo nas lubił, bo wszyscy byliśmy rodowitymi Ślązakami. Dzięki temu przez całą lekcję godoł z nami po śląsku, używał prostego języka, ażebyśmy rozumieli tematykę lekcji jak najlepiej. Jestem mu za to dozgonnie wdzięczny, bo znakomicie nas przygotował do zawodu górnika.
Jerzy Szozda: – Potwierdzam, iż Alojzy Lysko chętnie używał godki śląskiej, ażeby uczniowie lepiej go rozumieli. Był bardzo otwartym i szczerym człowiekiem, ale jednocześnie bardzo stanowczym i wymagającym. Jak każdy Ślązak lubił ład i porządek. Często sprzątał, także jako dyrektor szkoły, resztki pożywienia zostawiane przez uczniów. Bezsprzecznie był nauczycielem z powołania, zarówno go lubiliśmy i szanowaliśmy, jak i czuliśmy przed nim ogromny respekt.
Jeśli chodzi o malowanie, to pamiętam, iż kiedyś Alojzy Lysko brał udział w wystawach poplenerowych organizowanych przez kopalnię Ziemowit. Powiedział mi kiedyś, iż w dojrzałym już wieku musi się skoncentrować na pisaniu książek, co wiąże się z poświęceniem mnóstwa czasu w poszukiwanie materiałów i ich opracowywaniu, dlatego z wielką przykrością zdecydował się zrezygnować z malowania, a zwłaszcza z ulubionego śpiewania śląskich pieśniczek w zespole. Z perspektywy czasu sądzę, iż postąpił rozsądnie, bo dzięki temu pozostawił po sobie spuściznę literacką.
Na zakończenie przytoczę słowa Zygmunta Glogera, polskiego etnografa, które chętnie powtarzał Alojzy Lysko: „Obce znać dobrze, swoje – święty obowiązek!”.
Mirosław Leszczyk
Zmarł Alojzy Lysko – „Głos Bojszów i Śląska”









