Brawo, Franek! W nocy mąż przy mnie, a za dnia u byłej żony – czy nasza rodzina ma szansę w polskiej rzeczywistości?

newsempire24.com 3 godzin temu

No i pięknie. Wieczorem mąż przy żonie, w dzień wciąż lata do byłej.

Mam 38 lat i od dwóch lat mieszkam z facetem, który starszy jest ode mnie o pięć lat. Franek, bo tak się nazywa, był wcześniej żonaty ma dwoje dzieci oraz byłą żonę, Anetę, która nie pracuje, a codziennie wieczorem przypomina mu, iż potrzebuje albo złotówek, albo pomocy: a to żarówka się przepaliła, a to trzeba coś przykręcić, a to dzieci zwariowały i nie chce im kupować czekoladek.

Ja Zuzanna w życiu męża nie miałam i potomstwa też nie. No i zaraz się odezwą ci, co twierdzą, iż dzieci i rodzinę trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Guzik prawda, rozumiem doskonale! Rozumiem też, iż coś tu jest pokręcone: gość oficjalnie jest mój, a codziennie po pracy leci do poprzedniej, jakby dostawał punkty lojalnościowe w Lidlu.

Mam wrażenie, iż Aneta chce odzyskać Franka. Nie przepuści ani jednego dnia bez telefonu i nowej dramy a to się pralka zepsuła, a to córka się przewróciła w szkole, a to syn napisał wiersz i trzeba go skomentować. Jasne jak barszcz: Franek po pracy pakuje się w auto i sru, pod blok Anety, wraca na noc, kiedy już tylko Netflix mi się świeci w głowie.

O świętach możesz zapomnieć choćby nie możemy spędzić ich we dwoje, bo Aneta akurat wtedy pilniejszą sprawę ma: a to niezbędnik świąteczny z Biedry, a to sernik jej nie wyszedł, a to dzieci się pobiły o pierniki. Franek zrywa się, jakby ktoś rozdawał tysiąc złotych za pomoc ex-żonom.

Najlepsze, iż Aneta ma rodzinę mamę, siostrę, koleżanki z osiedla. No, wszyscy w promieniu tramwaju. Ale kto musi przyjechać, wiadomo: mój Franek. Bo kto inny będzie swapował żarówki o 22:00?

Powiem szczerze mam już tego dosyć. Ale co mam zrobić? Wziąć rozwód zanim wzięłam ślub? Gadanie z Frankiem nic nie daje. On zawsze: No wiesz, dzieci przecież. Tak więc mieszkam z facetem, który w nocy śpi ze mną, a w dzień uprawia wolontariat u byłej żony. Typowe polskie rozczarowanie z dodatkiem ironii i gratisową zupą pomidorową.

Idź do oryginalnego materiału