Na Facebooku, na profilu @CzyPrzesadzam? pojawił się wpis, który zaskoczył internautki. Kobieta opisuje swoją sytuację po trudnym porodzie. Wspomina o jednoosobowej sali, która była dla niej jak wygrana w lotka. Dodaje, iż jest osobą wstydliwą i nie zwykła otwierać się przed nieznajomymi.
REKLAMA
Zobacz wideo Można mieć rozstęp mięśnia brzucha i o tym nie wiedzieć? Jak to zbadać?
Ksiądz na oddziale poporodowym
"Leżałam z dzieckiem po pierwszej nieprzespanej nocy i starałam się je przystawić do piersi" - opisuje. Młoda mama czekała na męża, który miał jej przynieść jedzenie. W końcu drzwi do sali otworzyły się.
Siedziałam dosłownie z cyckami na wierzchu, a do środka wpakował się... ksiądz! Nerwowo szukałam pieluszki, żeby się okryć, dziecko się obudziło, a on delikatnie skrępowany zapytał, czy chcę się wyspowiadać albo przyjąć komunię
- czytamy.
Kobieta była tak zawstydzona, iż wykrzyknęła tylko "nie". Teraz zastanawia się, czy odwiedziny duchownych na oddziale poporodowym są czymś stosownym.
"Chyba bym napisała skargę na szpital"
Komentarzy i opinii pod wpisem, nie brakowało. Jedna z kobiet napisała: "Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Chyba bym napisała skargę na szpital. Sama urodziłam dziecko i jedyne, czego potrzebowałam w tym czasie, to potwierdzenie personelu medycznego, iż wszystko jest okej, i obecność partnera. Wszyscy obcy mi przeszkadzali".
Kolejna internautka zwróciła uwagę na jeszcze inną, ale jakże istotną kwestię. "Nie powinni wchodzić. Po pierwsze nie wszystkie kobiety są katoliczkami, a po drugie, świeżo po porodzie ksiądz raczej nie jest potrzebny."
Są też kobiety, które nie rozumieją oburzenia i traumy związanej z wizytą księdza po porodzie. "O ludzie! Leżałam po bardzo trudnym porodzie w sali czterosobowej. Cztery matki i cztery noworodki. Odwiedziny na sali. Zero prywatności. Jedna dziewczyna niepełnosprawna umysłowo, więc całe dnie była u niej mama albo tata, nocami jej pomagałyśmy, a jej 'chłopak' przyprowadzał kolegów i kuzynów, żeby pochwalić się synem. Ksiądz pewnie też był, ale w tym tramwaju zniknął w tłumie. Na szczęście przy kolejnych porodach zasady w szpitalu były bardziej rozsądne, choć sale przez cały czas czteroosobowe" - wyznała.
"Zawsze można pójść do kaplicy"
Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się z portalem eDziecko też pani Ania, mama dwulatka. - Nigdy w życiu o czymś takim nie słyszałam ani się z tym nie spotkałam. Pamiętam mój poród i pierwsze dni w szpitalu - wszystko mnie bolało, byłam niewyspana, a maluszek na początku nie chciał współpracować. Gdyby ksiądz wszedł na salę, chyba bym go gwałtownie wyprosiła. jeżeli ktoś chce się pomodlić, zawsze może pójść do kaplicy w szpitalu, a takie wizyty na sali poporodowej chyba nie są nikomu potrzebne - wyznała.
A Ty co o takich odwiedzinach sądzisz? Masz ochotę dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.






