Chcą chronić małe szkoły przed niżem demograficznym. "Kierunek jest dobry". Jest jedno "ale"

gazeta.pl 2 godzin temu
Z każdym rokiem utrzymanie małych szkół, szczególnie tych na terenach wiejskich, jest coraz trudniejsze. A będzie jeszcze gorzej, bo jak się okazuje, niż demograficzny zaczyna wpływać na sytuację coraz bardziej. Stąd pomysł MEN na to, by nie zamykać placówek, a przekształcić je w obiekty służące całej lokalnej społeczności - od tych najmłodszych, po seniorów włącznie.Niż demograficzny wdziera się do szkół. To fakt i nowa rzeczywistość, z którą trzeba sobie poradzić. Widzą to również w resorcie edukacji. - Dzieci jest coraz mniej. Musimy zdawać sobie sprawę, iż jeszcze w roku 2017 urodziło się 402 tysięcy młodych Polaków. W roku 2025 mamy pierwsze dane GUS-owskie, które mówią o 238 tysiącach. I teraz w ciągu najbliższych 10 lat w polskich przedszkolach i szkołach będzie około miliona dzieci - mówiła jakiś czas temu Katarzyna Lubnauer, wiceministra edukacji w rozmowie na antenie Polskiego Radia.
REKLAMA


MEN, wychodząc naprzeciw zmianom, chce stworzyć takie rozwiązania, które będą korzystne dla dzieci, ich rodziców, nauczycieli i całej lokalnej społeczności. Samorządy chwalą ten kierunek, który ma pomóc w ratowaniu małych szkół w czasie kryzysu demograficznego. Jest jedno "ale". Otóż w przypadku zamiaru likwidacji placówki, wiążąca ma pozostać opinia kuratora.


Zobacz wideo


Tym różni się nauka w Stanach od nauki w Polsce. "Nie siedzą w sali"


Mają pomysł na ratowanie szkół? Ostatnie słowo ma kuratorZmian demograficznych nie da się zatrzymać w krótkim czasie. Jednak to nie oznacza, iż mamy zamykać szkoły, przedszkola i żłobki.W grudniu 2025 roku rząd przyjął projekt nowelizacji prawa oświatowego, w którym zaproponowano powrót do pomysłu szkół zbiorczych jako odpowiedź na walkę z nacierającym niżem demograficznym. Szkoła podstawowa będzie mogła zorganizować naukę dla klas I-III, I-IV albo IV-VIII. Oprócz tego szkoły podstawowe będą mogły tworzyć swoje filie: dla klas I-III albo I-IV. W praktyce oznacza to, iż młodsze dzieci będą chodzić do placówek blisko domu, a starsze - jeździć do szkół zbiorczych. Za transport dzieci i młodzieży zapłacą samorządy.Te najmniejsze placówki, do 70 uczniów, zorganizują świetlicę dla dzieci z oddziałów przedszkolnych. Mają powstawać tam również żłobki, planowane są zajęcia kulturalne i zajęcia dla seniorów. Dzięki temu, iż cała lokalna społeczność skorzysta z budynku, a tym samym łatwiej będzie go utrzymać.


Samorządy oceniają ten krok jako naprawdę skuteczny pomysł. "Kierunek jest dobry" - mówią przedstawiciele władz samorządowych, jednak jest jedno "ale". Są rozczarowani, iż wiążąca i najważniejsza jest tu przez cały czas decyzja kuratora. Zdaniem szefowej resortu edukacji, Barbary Nowackiej, jest to nic innego, jak "uproszczenie części procedur". W tym przypadku rzeczywiście nie zdecydowaliśmy się na zmianę. Ale, np. dzisiaj, chcąc przekształcić szkołę w szkołę filialną, trzeba ją najpierw zlikwidować, a dopiero potem drugą uchwałą powołać placówkę filialną. To w sposób oczywisty powoduje zamieszanie. Zatem zachowujemy konieczność wydania opinii przez kuratora, bo jego zadaniem jest zadbanie o warunki dla dzieci i nauczycieli. Ale okazaliśmy też zaufanie samorządom, zdejmując z nich konieczność przekształcania poprzez likwidację- powiedziała Nowacka cytowana przez portal strefaedukacji.pl."Nikt nie chce być likwidatorem"MEN chce, by o każdym pomyśle likwidacji szkoły bądź przekształcenia placówki w filie, najpierw rozmawiać. Zamiast niepotrzebnej biurokracji i wysyłania zawiłych pism, powinny być organizowane spotkania, gdzie krok po kroku zostaną omówione wszelkie plany. Dzisiaj należy poinformować rodziców o zamiarze likwidacji szkoły, wysyłając powiadomienia. To masa niepotrzebnej biurokracji, a skuteczność umiarkowana. Zaproponowany przez nas model jest o wiele bardziej partycypacyjny i pozwala na uniknięcie wielu problemów. Mówimy samorządom, by planując przekształcenie szkoły, nie wysyłały listów, tylko spotkały się z rodzicami i przedstawiły plan. Przecież nikt nie chce być likwidatorem szkoły, zarówno samorząd, jak i kurator. Ale taką współpracę mimo wszystko chcemy wymusić- podkreśla ministra edukacji.


A Ty? Co myślisz o planach MEN na walkę z kryzysem demograficznym? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału