Chcę wreszcie pomyśleć o sobie i się wyspać! rzucił mój mąż wychodząc z domu.
Przez trzy miesiące trwało prawdziwe szaleństwo. Trzy miesiące nieprzespanych nocy, kiedy mały Kuba płakał tak głośno, iż sąsiedzi zza ściany pukali w ściany. Trzy miesiące, odkąd Joanna chodziła po mieszkaniu jak nieprzytomna, z podkrążonymi oczami i trzęsącymi się rękoma.
A Tomek chodził po domu naburmuszony, jakby zaraz miała być burza.
Wyobrażasz sobie, jak wyglądam w pracy? rzucił kiedyś, patrząc w lustro. Worki pod oczami po samo kolano…
Joanna tylko milczała. Karmiła synka, nosiła go na rękach, znów karmiła. I tak w kółko. Tomek zamiast pomagać, tylko narzekał.
Może twoja mama posiedzi z Kubą? zaproponował raz wieczorem, rozciągając się po prysznicu, świeży, odprężony. Pomyślałem sobie, iż może pojadę na tydzień do Jurka na działkę.
Zamrzała z butelką w rękach.
Potrzebuję odpoczynku, Asia. Naprawdę. Tomek zaczął pakować rzeczy do sportowej torby. Od dawna nie śpię jak człowiek.
Ona to niby spała?! Przecież zamykała oczy na sekundę, a Kuba już płakał. I to dzisiaj czwarty raz w nocy.
Mi też jest ciężko wyszeptała Joanna.
Wiem, iż ciężko machnął ręką, wciskając w torbę ulubioną koszulę. Ale moja praca to odpowiedzialność. Nie mogę tak wyglądać przed klientami.
I nagle coś w niej pękło. Spojrzała na nich z boku: ona w znoszonym szlafroku, z rozwichrzonymi włosami, z płaczącym kubusiem na rękach. I Tomek pakujący walizkę, uciekający.
Chcę żyć dla siebie i się wyspać! rzucił nie patrząc jej w oczy.
Trzasnęły drzwi.
Joanna została sama w mieszkaniu, z płaczącym dzieckiem. Pustka. Cisza.
Minął tydzień. Potem drugi.
Tomek zadzwonił trzy razy zapytał, czy wszystko ok. Głos miał obojętny, jakby rozmawiał z daleką znajomą.
Przyjadę w weekend.
Nie przyszedł.
Jutro na pewno będę.
Znowu nie.
Asia nosiła Kubę na rękach, zmieniała pieluchy, szykowała mleko. Spała po pół godziny między karmieniami.
Co u ciebie? pytała przyjaciółka.
Świetnie, skłamała Joanna.
Sama nie wiedziała, po co. Wstyd jej było. Wstyd, iż została sama z dzieckiem.
Myślała, iż gorzej być nie może a jednak! Najdziwniejsze wydarzyło się w sklepie, gdzie spotkała koleżankę Tomka z pracy.
A Tomka nie widać? zagadywała Magda.
Dużo pracuje.
Znane Faceci, jak tylko dziecko się pojawi, to zaraz w robocie siedzą. Magda przysunęła się bliżej: Tomek ma ostatnio dużo wyjazdów służbowych?
Jakich wyjazdów?
No mówił, iż był w Poznaniu na szkoleniu. Pokazywał zdjęcia.
W Poznaniu?! Kiedy?
Asia przypomniała sobie, iż Tomek nie dzwonił przez trzy dni. Mówił, iż miał urwanie głowy.
Kłamał. Relaksował się w Poznaniu.
Tomek zjawił się w sobotę z kwiatami.
Przepraszam, iż mnie nie było. Praca, wiesz
Byłeś w Poznaniu?
Znieruchomiał z bukietem.
Skąd wiesz?
Nie ważne. Ważne, dlaczego kłamiesz?
Nie chciałem cię martwić, iż pojechałem bez ciebie.
Bez niej?! Przecież ona z niemowlakiem, nigdzie by nie pojechała.
Tomek, potrzebuję pomocy. Rozumiesz? Nie śpię całymi tygodniami.
Może zatrudnimy nianię.
Za co? Nie dajesz mi przecież pieniędzy.
Jak nie daję? Przecież płacę za mieszkanie i rachunki.
A za jedzenie? Pieluchy? Leki?
Zamilkł. Potem:
Może wrócisz do pracy? Choćby na pół etatu. Po co siedzisz w domu? Z nianią by było łatwiej.
„Siedzisz w domu” jakby odpoczywała.
Joanna wtedy wzięła Kubę na ręce i spojrzała na Tomka: już wiedziała, iż on jej nie kocha.
Wcale.
Nigdy nie kochał.
Idź.
Gdzie niby?
Wynoś się. I nie wracaj, dopóki nie zdecydujesz, czy ważniejsza dla ciebie rodzina czy wolność.
Tomek zabrał klucze i wyszedł. Po dwóch dniach przysłał jej SMS: „Myślę”.
A Asia… O dziwo, nie spała. I myślała.
Wyobraź sobie, iż pierwszy raz od miesięcy możesz zastanowić się nad wszystkim.
Zadzwoniła mama:
Asiu, jak tam? Tomka w domu nie ma?
Na szkoleniu wyjechał.
Znów skłamała.
Może przyjadę, pomogę ci?
Poradzę sobie.
Ale potem mama przyjechała sama.
Jak tu? obejrzała mieszkanie. Boże, Asiu, popatrz na siebie!
Asia zerknęła w lustro. Koszmar.
Gdzie Tomek?
Pracuje.
O tej porze?!
Milczenie.
Co się dzieje?
Asia popłakała się naprawdę. Głośno, rozpaczliwie.
On odszedł. Powiedział, iż chce żyć dla siebie.
Mama milczała dłuższą chwilę. Potem:
Świnia. Prawdziwa świnia.
Asia się zdziwiła. Mama nigdy nie przeklinała.
Zawsze wiedziałam, iż Tomek jest słaby. Ale iż aż tak…
Może to ja jestem winna? Może powinnam zrozumieć?
Asiu, czy tobie nie jest ciężko?
Asia nagle pojęła: przez cały czas myślała głównie o Tomku. O jego zmęczeniu, wygodzie.
O sobie ani słowa.
Co mam robić?
Żyć. Bez niego. Lepiej być samą niż z takim.
Tomek wrócił w sobotę. Opalony. Widać „myślał” na działce.
Porozmawiamy?
Możemy.
Usiedli razem.
Asia, wiem, iż masz ciężko. Ja też nie mam łatwo. Może dojdziemy do porozumienia? Będę dawał na dziecko, czasem przyjdę. Póki co żyłbym oddzielnie.
Ile?
Co?
Ile pieniędzy?
No… dziesięć tysięcy.
Dziesięć tysięcy. Na dziecko, jedzenie, leki.
Tomek, spadaj.
Co?!
Słyszałeś. Nie przychodź więcej.
Asia, to poważna propozycja!
Propozycja czy ucieczka? Chciałeś wolności? Gdzie moja wolność?
I wtedy Tomek powiedział coś, co wszystko wyjaśniło:
Jaką ty możesz mieć wolność? Jesteś matką!
Joanna patrzyła na Tomka: oto on, prawdziwy Tomek. Egoista, który traktuje macierzyństwo jak wyrok.
Jutro składam w sądzie o alimenty. Jedna czwarta twojej pensji. Zgodnie z prawem.
Nie zrobisz tego!
Zrobię.
Wyszedł, trzaskając drzwiami. Po raz pierwszy Asia poczuła ulgę.
Kuba się rozpłakał. Ale Asia już wiedziała da radę.
Minął rok.
Tomek dwa razy próbował wrócić.
Może spróbujemy jeszcze raz?
Już za późno.
Tomek obsmarował ją do znajomych: „Joanna to zołza”. Mało przekonujące.
Asia zatrudniła nianię i wróciła do pracy jako pielęgniarka.
W pracy poznała lekarza Andrzeja.
Masz dzieci?
Synka.
A ojciec?
Żyje dla siebie.
Poznali się. Andrzej przyniósł Kubie zabawkowy samochodzik. Razem się bawili i śmiali.
Coraz częściej chodzili całą trójką na spacery po parku.
Tomek się dowiedział i zadzwonił:
Dziecko ma rok, a ty już z facetem!
A czego się spodziewałeś? Chciałeś, żebym czekała?
Ale ty jesteś matką!
I co z tego?
Nie zadzwonił więcej.
Andrzej był inny. Na każde kichnięcie Kuby od razu pędził. Jak Asia była wykończona zabierał ich na działkę, żeby odpoczęła.
Teraz Kuba ma dwa lata. Mówi na Andrzeja „wujek”. Tomka już nie pamięta.
Tomek się ożenił. Płaci alimenty.
Joanna nie czuje żalu.
Teraz naprawdę żyje dla siebie. I to jest piękne.












