Chce wrócić do pracy na etat mimo malutkiego dziecka. "Koleżanki mówią, iż jestem wyrodną matką"

gazeta.pl 2 godzin temu
Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim nie zawsze jest łatwy. Do rozłąki z dzieckiem i trudności adaptacyjnych dochodzi jeszcze nie zawsze życzliwa ocena otoczenia. "Czy jestem wyrodną matką, skoro nie chcę być matką na pełen etat? Czy naprawdę nie da się kochać dziecka i jednocześnie lubić swojej pracy?" - pyta jedna z internautek.
Autorka anonimowego postu na facebookowej grupie Mamy Mamom stoi przed ogromnym wyzwaniem. Chce skrócić swój urlop macierzyński i wrócić do pracy zawodowej. Dziecko natomiast trafiłoby pod opiekę niani, ale w grę wchodzi również żłobek. Gdzie zatem jest problem? Okazuje się, iż świeżo upieczona mama spotkała się z ostracyzmem społecznym. "Koleżanki mówią mi, iż jestem głupia, iż 'normalna matka' siedzi [w domu - przypis red.] z dzieckiem co najmniej 2 lata" - zaznacza kobieta.

REKLAMA







Zobacz wideo Lepszy urlop macierzyński niż żłobek za rogiem



Urlop macierzyński i powrót do pracy. "To nie jest decyzja z przymusu"
Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim to ogromne wyzwanie. Tym bardziej, iż w świadomości społeczeństwa panuje przekonanie, iż najlepsza jest ta matka, która zagryza zęby i jest w domu z dzieckiem najdłużej, jak to możliwe. Dla wielu kobiet sam powrót do aktywności zawodowej to sytuacja trudna, ale też konieczna, bo jak same przyznają "z jednej pensji trudno wyżyć". Jednak w dyskusji nie brakuje głosu tych kobiet, które odliczają dni do powrotu do pracy, marząc o odrobinie niezależności. Czy to oznacza, iż kochają swoje dzieci mniej od tych mam, dla których oddanie dziecka pod opiekę niani czy opiekunki ze żłobka to zło konieczne?
Bardzo kocham swoją córkę, jest dla mnie całym światem, ale jednocześnie bardzo lubię swoją pracę. Pracuję jako naczelnik wydziału w urzędzie i po prostu nie chcę, żeby mnie tam 'wygryzł' ktoś inny. Myślę o powrocie do pracy po majówce. Chciałabym skorzystać z przerw na karmienie i obniżenia etatu, więc byłabym w pracy 6 godzin dziennie. Dla córki planuję opiekunkę, a na jesieni jakiś klubik dziecięcy lub żłobek
- wyznaje jedna z mam w grupie na FB Mamy Mamom. W dalszej części swojego postu przyznaje, iż decyzja o powrocie do pracy nie jest podyktowana kwestiami finansowymi. "Nasza sytuacja finansowa jest stabilna - mamy co prawda kredyt hipoteczny, ale nasze zarobki są dobre. To nie jest decyzja 'z przymusu', tylko z wyboru. Po prostu nie jestem typem kury domowej i szczerze mówiąc nie chcę spędzić kilku lat wyłącznie na kaszkach i siedzeniu w domu" - pisze dalej.



Kobieta ma wsparcie męża, rodziców i teściów, jednak okazuje się, iż jej decyzja nie znalazła zrozumienia wśród koleżanek. Te wytykają jej egoizm i zarzucają, iż "jest głupia", bo chce zostawić dziecko pod opieką obcych osób i wrócić do pracy.


"Nie robisz nic złego"
Podczas powrotu do pracy, lub już na samym etapie decyzji o powrocie, mogą pojawiać się wyrzuty sumienia. Jednak okazuje się, iż nie brakuje ich również i wtedy, gdy mama decyduje się zostać w z dzieckiem w domu. Dlatego tak ważne jest, by zaufać własnej intuicji i wsłuchać się w swoje potrzeby. "Nikt za nas życia nie przeżyje, a mama, która spełnia się zawodowo, też jest super mamą"; "Można pracować, spełniać marzenia, być aktywną mamą i nie musieć siedzieć w domu z dzieckiem. Nie robisz nic złego" - czytamy w komentarzach pod wpisem zdezorientowanej mamy. "Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, więc idź, rób swoje i nie patrz na innych. Ludzie zawsze będą gadać" - zauważa jedna z internautek.



Pod wpisem pojawiły się także osobiste historie mam, które podobnie jak autorka wpisu, miały ten sam dylemat. "Przechodziłam przez to samo i to dwukrotnie. Po pierwszym dziecku zdecydowałam się na wychowawczy. Do pracy wróciłam dopiero po trzech latach, jak dziecko poszło do przedszkola. I słyszałam wtedy, iż jestem darmozjadem siedzącym na garnuszku męża, bo mi się pracować nie chce. Jak urodziłam drugą córkę, do firmy wróciłam, gdy mała miała siedem miesięcy. I tu też były komentarze, ale w drugą stronę. Że matka wyrodna, bo z dzieckiem w domu nie chce siedzieć. Ludziom nie dogodzisz" - czytamy.


Jednak wśród głosów dyskusji nie brakuje również i tych, które zwracają uwagę na więź i bliskość z dzieckiem oraz czas, którego już nie cofniemy. "Czas spędzony z dzieckiem jest bezcenny. I żadna niania, babcia ani ciocia w żłobku nie zastąpi dziecku mamy. Po co decydować się na dziecko jak ma się inne priorytety? (...) Pierwszy rok życia dziecka jest niepowtarzalny, rok przerwy to nie koniec kariery. Karierę, pozycję można odbudować, dzieciństwo nie wraca"; "Czas minie i nie wróci nigdy więcej. Dziś dziecko jest malutkie i nigdy więcej raz jeszcze takie nie będzie. A praca jest dziś, jutro wcale jej nie musi być. Te chwile z dzieckiem nie wrócą, a praca ta, czy inna będzie zawsze do 60-tki" - podkreślają kobiety w komentarzach.
A ty? Co sądzisz o wcześniejszym powrocie kobiet na rynek pracy? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału