Choć Lucja była wspaniałą synową i żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale również siebie samą

newsempire24.com 3 godzin temu

Joanna była sierotą i wychowywała się w domu dziecka. Gdy skończyła osiemnaście lat, wyszła za mąż, choć nie miała pojęcia, co oznacza bycie żoną ani jak wygląda życie rodzinne nie znała żadnych zamężnych koleżanek. Kiedy zamieszkała w mieszkaniu męża w Warszawie, chłonęła każdą informację o tym, jak powinna zachowywać się idealna żona. Głównym źródłem rad była dla niej teściowa.

Joanna wiele razy słyszała historie o złośliwości teściowych, ale wierzyła, iż skoro sama nie ma matki, teściowa stanie się dla niej jak mama i będzie życzyła jej dobrze. I faktycznie, trochę miała racji teściowa nie życzyła jej źle, ale jakoś wszystko wyszło inaczej Teściowa zaczęła z zapałem przekazywać Joannie zasady życia rodzinnego, mówiąc między innymi: To żona jest winna zdradzie męża.

Dlaczego? Joanna zawsze ufała, iż winny jest ten, kto postanawia zdradzić. Okazało się jednak, iż w praktyce bywa inaczej. Teściowa tłumaczyła jej, iż żona jest winna, bo pewnie zaniedbała siebie i przestała być atrakcyjna dla męża. Doradziła jej, by zawsze miała wąską talię, choćby na starość Joanna zapisała w notesie: Nie przytyć i zapisała się do klubu fitness.

Joanna była szczupła i proporcjonalna, ale z obawy przed nadwagą, zaczęła mocno się odchudzać. Gdy ukończyła pierwszy życiowy kurs, teściowa przekazała jej kolejną mądrość: W normalnej rodzinie pracują oboje.

Joanna się nie sprzeciwiała sama pragnęła pracować. Była gotowa podjąć każdą pracę. Zapytawszy teściową, jak powinna funkcjonować młoda mama podczas urlopu macierzyńskiego, usłyszała: Urlop macierzyński to twój problem sama musisz sobie poradzić!.

Tego Joanna już nie zapisała, ale gdy kilka lat później przeszła na urlop macierzyński, zaczęła pracować na pół etatu i jako opiekunka do dzieci. Była szczęśliwa, jednak teściowa i mąż narzekali, iż zarabia bardzo mało złotych.

Joanna postanowiła, iż nie będzie problemu, jeżeli pieniądze przeznaczy na fryzjera, ale wtedy nadeszła kolejna rada: Podczas urlopu macierzyńskiego nie masz po co się stroić! Gdy wrócisz do pracy, będziesz się czesać i malować, teraz musisz oszczędzać!.

Joanna oddawała wszystkie zarobki mężowi. Wyraźnie przez wszystkie lata przewijała się jedna rada teściowej: Dobra żona sama ogarnia dom!.

Tak więc Joanna robiła wszystko sama. Bywało, iż zasypiała z wyczerpania, ale radziła sobie ze wszystkim. Omdlenia stały się jej codziennością. Często, gdy kładła ostatnie dziecko spać o dziewiątej wieczorem, szła sprzątać i przygotowywać jedzenie na kolejny dzień. W tym czasie jej mąż spał już po raz dziesiąty, bo przecież zarabiał pieniądze i był zmęczony.

Fakt, iż Joanna trafiła do szpitala był całkiem przewidywalny. Nie miała czasu zwracać uwagi na sygnały ciała i przeoczyła początek poważnej choroby. Spędziła tam ponad dwa tygodnie, a mąż i teściowa choćby raz jej nie odwiedzili. Szczęśliwym trafem miała przy sobie telefon zadzwoniła do swojej przyjaciółki, która przyniosła wszystko, czego potrzebowała. Kiedy wyszła ze szpitala, natychmiast złożyła pozew o rozwód.

Idź do oryginalnego materiału