Dziś rano, gdy jechałem samochodem do pracy, zatrzymałem się na stacji benzynowej, żeby zatankować do pełna. Przed wejściem do budynku zauważyłem młodą dziewczynę o imieniu Bogumiła, która wyraźnie była w ciąży i miała może dziewiętnaście lat. Siedziała na ławce z dość smutną miną, prosząc przechodniów o wsparcie. Poprosiła mnie o pomoc, ale musiałem jej odmówić, tłumacząc się brakiem drobnych złotych. Wsiadłem do samochodu, gotów ruszyć dalej, ale w ostatniej chwili coś mnie zatrzymało.
Wysiadłem raz jeszcze i podszedłem do Bogumiły. Zapytałem ją, jak to się stało, iż znalazła się w tak trudnej sytuacji. Opowiedziała mi swoją historię sprzeczka z rodzicami, którzy nie mogli zaakceptować jej życiowych decyzji. Okazało się, iż zaszła w ciążę poza małżeństwem i została wyrzucona z domu. Zapytałem, czy ma pracę lub jakiekolwiek wsparcie finansowe. Odpowiedziała, iż nie.
Po krótkiej rozmowie zdecydowałem się coś z tym zrobić. Dałem Bogumile moją wizytówkę i zaprosiłem do kontaktu następnego dnia. Zadzwoniła, jak się umówiliśmy, a potem spotkała się ze mną w biurze na rozmowę kwalifikacyjną. Po tygodniu zaczęła pracę najpierw wykonywała proste zadania, odbierała telefony, zajmowała się drobnymi sprawami. Z czasem okazała się bardzo ambitną osobą. Dziś Bogumiła jest jednym z moich zastępców i zbudowała własną małą rodzinę, radząc sobie doskonale.
Nauczyłem się, iż czasem warto się zatrzymać, wysłuchać drugiego człowieka i podjąć odważną decyzję. Nigdy nie wiadomo, jak jedno dobre uczynienie może odmienić czyjeś życie.






