– Co z tą Zofią? Po co ci żona jak ona? Urodziła, zrobiła się miękka, teraz chodzi jak balon. Myślis…

twojacena.pl 21 godzin temu

Hej, muszę Ci opowiedzieć, co ostatnio się przetarło w naszym kręgu. Wszystko zaczęło się w warszawskim biurze, kiedy mój kumpel Arkadiusz podszedł do mnie przy ekspresie i powiedział:

Co to za baba, co ci wpadła w życie? Po co ci małżonka, który sam się rozciągnął po porodzie? Teraz chodzi jak balon i niby ma schudnąć? Pewnie będziesz czekał, a sytuacja tylko się pogorszy!

Ale spoko, przynajmniej jest pełna odparłem, patrząc na moją żonę wcześniej była jak patyk, a teraz ma krągłości.

Uśmiechnąłem się, ale od razu Arkadiusz przycisnął mnie w ramię.

Dobra, nie kombinuj tak za bardzo. Kiedy przyjedziesz na noworoczną imprezę firmową, to będzie Ci wstyd patrzeć przyjaciołom w oczy. Ty jesteś wysoki, przystojny, a ona? Kobiety mają swoją krótką świetność, a my faceci możemy się cieszyć w każdym wieku!

Zgadywałem, czy nie siedzę za długo w tym małżeństwie. Kiedyś byłem typem, co podrywał każdą z kobiet, aż do momentu, kiedy Bogna wpadła w moje życie. Spokojna, piękna, życzliwa i tak dobra w kuchni, iż nie mogłem się od talerza odrywać. Sam przytyłem jakieś dziesięć kilo, a do tego wypadł nam mały Mateusz.

Trzeba co jakiś czas wymieniać żonę, jak opony w aucie! wybuchnął Arkadiusz, aż łzy śmiechu mu wpadły do oczu. Ja rozstałem się z żoną i teraz spotykam się z Lenką, młodą i mocną. A jak coś nie wypali, to po prostu zamienię ją na kolejną!

Po tej gadce w głowie miałem nieustannie Arkadiuszowe uwagi. Zaczynałem wierzyć, iż może naprawdę spędziłem za długo w tym związku.

Bogno, przybrałaś zaczynałem, gdy nagle żona, trzymając Mateusza przy piersi, spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

I co? odparła, nie kryjąc zmęczenia. Dorosłam pięć kilo, to jaka tragedia? Ja opiekuję się naszym maluszkiem, nie śpię, pracuję zdalnie, płacę rachunki, gotuję, robię zakupy a ty masz się wkurzać na te pięć kilo?!

Czułem, jakby w jej duszy pękł jakiś pręt. Chciała płakać, bo nie doceniono jej wysiłku. A gdyby odeszła, zostawiłbym ją samą z tym potworem obowiązków.

Dlaczego wciąż kombinujesz o tych kilogramach? Przyniosłam na świat człowieka, a Ty liczyć chcesz tylko masę?

Bogna odetchnęła, wzięła Mateusza i poszła do pokoju dziecięcego. Ja siedziałem w fotelu, myśląc, iż może kolejna żona nie będzie tak krzyczeć.

Z każdym dniem Arkadiusz wdzierał się mi w głowę coraz mocniej. Coraz częściej powtarzałem, iż może powinienem mieć plan B. W pewnym momencie zagadnął:

Patrz na Lidię z działu drugiego! Ma oczy jak ogień, jest wolna, piękna, sportowa. Idealna na płótno! A Bogna przy tobie nie ma szans!

Lidia stała przy chłodnicy wody, przysłuchując się naszym rozmowom. Nie widziałem w niej tego ognia, o którym mówił Arkadiusz, ale on zawsze miał po raz drugi w nosie.

Kiedy wrócisz do domu, czekać będzie na Ciebie taka laska! Wysokie obcasy, seksowna bielizna, wszystko, co mężczyzna lubi! A Ty, biedny, w szlafroku z plamami po karmieniu Nie ma już co liczyć lat, bo trudniej znajdziesz taką dziewczynę.

Arkadiusz poklepał mnie po ramieniu i odszedł, rzucając żartobliwe uwagi pod nosem w kierunku Lidii. Zazdrość przeszyła mnie jak szpilka. On zawsze potrafił rozkręcić rozmowę z każdą kobietą, a potem pochwalił się nowym numerem czy zdjęciem z udanej nocy.

Poszedłem do mamy, Haliny Nikolewnej, i opowiedziałem jej, iż Bogna już nie pasuje do mnie. Mama, która zawsze stała po mojej stronie, tym razem nie dała się przekonać.

Ty mały łobuzie! Żona dała ci dziecko, pracuje, prowadzi dom, jest piękna, a ty podnosisz nos? Faceci zawsze gonią po lesie jak wilki, nie dostrzegając tego, co mają pod nosem. I skończycie sami na księżycu, wyjąc w nocy!

Jej słowa przelatywały nad moją głową, a ja wciąż łapałem spojrzenia Lidii w biurze, licząc, iż Arkadiusz ma rację. Czas mijał, a ja nie miałem szans na taką młodą dziewczynę w przyszłości choćby wróżka nie musiałaby tego przepowiadać.

Pewnego wieczoru, po kolejnej nieprzespanej nocy, siedzieliśmy przy kołysce. Bogna wyglądała zmęczona, cienie pod oczami, skóra nie taka jak dawniej. Zrozumiałem, iż kocham ją, ale jednocześnie drżałem, iż tracę wszystkie męskie szanse.

Bogno, chyba powinniśmy się rozejść. Po porodzie zmieniłaś się, zrozumiałem wiele i może naprawdę nadszedł czas

Słowa były niejasne, kręciłem się w poszukiwaniu łagodniejszej formy, czułem się jak głupi facet, który wpadł w pułapkę telefonowych oszustów i teraz nie chce przyznać się do tego przed nikim.

Bogna nie odpowiedziała od razu. Spojrzała w moje oczy, w nich tylko zmęczenie, nie gniew. Wzięła Mateusza, spakowała dwa walizki i podeszła do drzwi.

Wiesz co, Fryc Może lepiej będziesz żył sam przez jakiś czas, bez mnie i bez naszego synka. Kiedy miałem wypadek i leżałem w łóżku, opiekowałam się mną cały rok. Pracowałam, płaciłam kredyty, szukałam lekarzy, brałam pożyczki i spłacałam je. Nie rzucałam słów o rozwodzie, a ty wyrzuciłeś mnie z dzieckiem w ramionach przez te pięć kilo.

Słysząc to, poczułem, iż popełniłem nieodwracalny błąd. Następnego dnia w biurze szukałem wymówek, a Arkadiusz podskakiwał wokół mnie, gratulując i łapiąc mnie za rękę jak kiedyś w szkole na podwórku.

No to już koniec! Idź podrywać Lidię, piękna laska! A ja cię ochraniać będę!

Śmiał się, ja już nic nie rozumiałem. Odpowiedziałem mu:

Przyznaję, iż byłem głupi, wierzyłem w twoje bajki. Miałem żonę, z którą każdy facet by się zazdrościł, syna, dobrą rodzinę! Nie potrzebuję twoich młodych dziewczyn!

Jesteś jak kobieciarz, nie mężczyzna! wtrącił Arkadiusz. A mężczyzna w twojej książce to facet, który porzuca żonę i dziecko? Albo ten, co nie potrafi trzymać się jednej kobiety i skacze jak pies przy każdej sukience?

Kłótnia wybuchła jak petarda, a ja postanowiłem, iż jeżeli nic się nie zmieni, nie będę już przyjacielem Arkadiusza. Przy takim najlepszym przyjacielu nie potrzebujesz wrogów.

Tego samego dnia podszedłem do Bogny z ogromnym bukietem róż, ukląkłem i poprosiłem o wybaczenie, przyznając, iż wszystko winię sobie. Przebaczyła mi, wróciliśmy do naszego mieszkania i zaczęliśmy żyć w zgodzie. Zaczęło mi się wydawać, iż kocham ją jeszcze bardziej, nie patrząc na te kilogramy, na zmęczone spojrzenie. Zaczęłyśmy razem dzielić obowiązki: ja zajmuję się dzieckiem nocą, odkurzam, gotuję, a Bogna choćby zapisała się na siłownię.

Krok po kroku wracaliśmy na adekwatny tor. Obiecałem sobie, iż już nigdy nie pozwolę sobie na takie pomysły. Cała sytuacja nauczyła mnie, iż trzeba używać własnego rozumu i doceniać to, co się ma.

Idź do oryginalnego materiału