„To dziecko w czterdziestym pierwszym roku życia!” krzyczał na Kasię mąż. „W twoim wieku kobiety już są babciami. Kasia, nie rób głupstw.
Wiem, iż masz nasze zdanie gdzieś, to już zrozumiałem. A myślałaś w ogóle o tym dziecku?
Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą!
A jeżeli coś nam się stanie, kiedy ona będzie mała? Ogólnie, rozstrzygnij tę sprawę. Albo się z tobą rozwiodę!”
Kasia z mężem żyła już dwadzieścia lat. Za Wojtka wyszła bardzo młodo, jeszcze jako studentka.
Przez te wszystkie lata Katarzyna uważała, iż mąż jest jej najbliższą osobą, opoką, ochroną. Nigdy by nie pomyślała, iż Wojtek kiedyś stanie przeciwko niej.
Ostatnio w rodzinie Katarzyny wybuchł poważny skandal powodem było niespodziewane późne dziecko.
Wojciech był kategorycznie przeciwko kolejnemu dziecku:
„Kasia, oszalałaś? Na starość postanowiłaś zostać matką? Mamy trzech wspaniałych synów, Kuba już studiuje, a Tomek i Jarek kończą ósmą klasę. To ci mało?
A co dzieci o nas pomyślą?! Że rodzice zwariowali?”
„Wojtku, całe życie marzyłam o córeczce” upierała się Kasia. „Skoro Bóg dał nam dziecko, dlaczego nie miałoby się urodzić?!”
„A jeżeli znowu będzie chłopiec, to zaczniemy kombinować z piątym?” wściekł się Wojciech.
„A ja jestem pewna, iż to dziewczynka.”
Synowie też nie poparli Katarzyny. Gdy dowiedzieli się o powiększeniu rodziny, bliźniacy Tomek i Jarek stanowczo oświadczyli, iż nie będą dzielić pokoju z nikim więcej.
Najstarszy, Kuba, też wyraził swoje zdanie:
„Mamo, sama się nie boisz w twoim wieku? A co, jeżeli coś ci się stanie?”
„Wszystko będzie dobrze” uspokoiła syna Kasia. „Nie jestem jeszcze taka stara!”
Tak naprawdę podobna sytuacja już się w życiu Kasi zdarzyła. Gdy spodziewała się drugiego dziecka, mąż też nie był zachwycony.
Kuba miał wtedy trzy i pół roku, pieniędzy brakowało. Mieszkali z rodzicami Wojtka, a Kasia często kłóciła się z teściową.
Ale gdy lekarze powiedzieli, iż będą bliźnięta, wszystko się zmieniło. Teściowa dała Wojtkowi pieniądze na wkład własny do mieszkania. Mąż stał się bardziej troskliwy.
Tomek i Jarek, ku zaskoczeniu, okazali się spokojnymi niemowlętami, a Kasia choćby się wysypiała.
Kuba bardzo się ucieszył, iż będzie miał z kim się bawić, więc zajmował się braćmi, dając mamie trochę czasu w odpoczynek.
Teraz też Kasia miała nadzieję, iż jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko jakoś się ułoży.
Jednak już w trzecim tygodniu zaczęły się problemy robiło się jej niedobrze w pracy.
Kasia od ponad dziesięciu lat pracowała jako manicurzystka, więc przywykła do specyficznych zapachów lakierów i olejków.
Teraz jednak było to nie do zniesienia, mdliło ją na sam widok kolorowych flakoników.
Tabletki nie pomagały, stan się nie poprawiał, musiała zrezygnować z zarobków.
Kasia leżała całe dnie bez sił, choćby umycie naczyń było ponad jej siły. O sprzątaniu nie było mowy.
Jedzenie dla rodziny też trzeba było kupować, co bardzo nie cieszyło Wojtka i chłopaków.
Po „zwolnieniu” Kasi pieniędzy w domu było znacznie mniej.
Wojciech, pracując jako ratownik medyczny, zaczął pracować po dwie zmiany, żeby zarobić więcej.
Najstarszy syn przeniósł się na wieczorowe studia, dorabiając w dzień w sklepie z elektroniką.
Codziennie Kasia widziała potępienie w oczach rodziny. Nie wsparli jej choćby rodzice, mówiąc, iż w jej wieku rodzenie dziecka jest już spóźnione i niebezpieczne.
Sąsiadki szeptały za jej plecami, gdy wychodziła do sklepu. Kobieta czuła się bardzo niepewnie.
Nadszedł drugi trymestr, Kasia musiała przejść kolejne badanie.
Lekarz na USG wpatrywał się poważnie w monitor, mówiąc pielęgniarce jakieś liczby. Kasia leżała nieruchomo, bała się choćby oddychać.
Po pół godzinie nie wytrzymała i zapytała:
„Panie doktorze, kto tam jest, chłopiec czy dziewczynka?”
„Płód żeński. Ale jest pewien problem.”
„Co się stało?” przestraszyła się Kasia.
„Proszę się nie martwić, ale muszę powiedzieć. Dziecko ma wadę cewy nerwowej, to poważna patologia.”
„W 23. tygodniu cewa powinna być zamknięta, a u pani córki jest otwarta. Dziecko może być niepełnosprawne.”
Kasia rozpłakała się:
„Naprawdę nie da się pomóc mojemu dziecku? Może są jakieś leki?”
Lekarz odwrócił wzrok i milczał.
Kasia wyszła z gabinetu i powoli wlokła się korytarzem. Czas jakby stanął w miejscu, kobieta nic nie widziała, nic nie słyszała.
Jak we śnie dojechała do domu, ale nie chciało jej się wysiadać z samochodu. Rozpłakała się na cały głos.
Otrząsnąwszy się i ocierając łzy, weszła do mieszkania. Wojtek był w domu, podgrzewał kolację w mikrofalówce i oglądał wiadomości w kuchni.
Dzieci nie było.
„Teraz będzie najlepszy moment, żeby porozmawiać” pomyślała Kasia.
„Byłam dziś na USG” zaczęła. „Lekarz powiedział, iż to dziewczynka. Ale dziecko ma problemy zdrowotne.”
„Jakie problemy?” zaniepokoił się Wojtek.
„Wada cewy nerwowej.”
„I co powiedział doktor Nowak?”
„Nic Ale lekarz zaproponował usunięcie ciąży, nie zgodziłam się i nie wzięłam skierowania. Nie mogę się na to zdecydować! To przecież moja córka!”
„Oszalałaś! W ogóle wiesz, co to znaczy? Dziecko będzie niepełnosprawne, jeżeli w ogóle przeżyje. Jutro pójdziemy razem do lekarza, sam wezmę dla ciebie skierowanie.”
„Nigdzie nie pójdę, Wojtek. I nie próbuj mnie namawiać”
„W takim razie nie licz na mnie! Nie zniosę patrzenia, jak ty się męczysz i jak to dziecko będzie się męczyć!”
Wojtek poderwał się od stołu i poszedł do sypialni. Wyciągnął dużą torbę sportową i zaczął pakować swoje rzeczy.
„Wojtku, co ty robisz?” zaszlochała Kasia. „Zostawiasz mnie? Uciekasz od problemów? Córka to nie tylko moja, ale i twoja! Jak możesz być tak obojętny?”
„Nie zamierzam tego znosić! Zgodziłem się, gdy postanowiłaś zostawić dziecko, myślałem, iż wszystko będzie dobrze














