No cóż, aż trudno uwierzyć, jakim matkom ziemia pozwala chodzić po sobie! Oddała własnego synka do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć, a chłopiec miał zaledwie cztery lata.
Mam jedną wierną przyjaciółkę, nazywa się Grażyna. Przyjaźnimy się już od trzech dekad. Grażyna to cudowna kobieta, wyśmienita kandydatka na matkę, ale niestety, los nie dał jej i mężowi dzieci. Taka wola Boża. Mimo tego nie rozeszli się, bo miłość w ich małżeństwie jest naprawdę silna i szczera.
Sam mam dzieci dwie córki, Zuzannę i Kingę. Grażyna została ich matką chrzestną, bo jest moją bratnią duszą od lat, a do tego mieszka dwie ulice dalej. Cóż mogło być lepszego? Grażyna wielokrotnie zajmowała się moimi córkami, gdy potrzebowałem pomocy. Zawsze chętnie się z nimi bawiła, a potem oboje z żoną wiele razy płakaliśmy z nią przy herbacie w kuchni, boli ją brak własnego dziecka i boli nas jej smutek.
Wszystko zmieniło się pewnego dnia, gdy zadzwoniła do niej rodzina. Okazało się, iż jakaś daleka kuzynka ze strony ojca zdecydowała się oddać swojego kilkuletniego synka do domu dziecka. Lekarze zdiagnozowali u chłopca poważną chorobę, a rodziny nie stać było na leczenie. Matka chłopca nigdy nie była dobrą opiekunką bardziej interesowali ją kawalerowie niż własne dziecko.
Grażyna opowiedziała mi o tej sprawie, bo nie dawała jej spokoju myśl o tym chłopcu. Powiedziała, iż musi jechać i na własne oczy go zobaczyć. Pojechała z mężem. Jak mówiła potem, kiedy spojrzała maluchowi w oczy, już wiedziała on musi z nimi zamieszkać. Jej mąż bez wahania się zgodził.
Mieli przed sobą niełatwą drogę. Ponad rok spędzony na rehabilitacji, wizytach u lekarzy i setkach konsultacji. Okazało się, iż chłopiec Kacper ma spektrum autyzmu. Ale Grażyna się nie poddała. Razem z mężem zrobili wszystko, aby go wyciągnąć z tego świata zamknięcia.
Nie uwierzycie, ale dziś Kacper ma już 24 lata, jest całkowicie samodzielnym, dojrzałym mężczyzną. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, skończył studia, zdobył choćby medale w szermierce i pływaniu.
Wczoraj wróciłem z jego wesela.










