Cud Saszki

twojacena.pl 2 miesięcy temu

Opowiadam wam historię Jagody, małej dziewczynki, która od miesiąca mieszkała w domu dziecka w Warszawie.

Jagoda trafiła tutaj po śmierci babci Zofii, przy której spędziła całe dzieciństwo. Matki nie pamiętała. Babcia kiedyś powiedziała jej, iż mama wyjechała daleko i nie wróci, więc Jagoda zaczęła nazywać Zofię mamą i gorliwie starała się dorosnąć, by mogła pomóc babci, bo babcia powtarzała:

Jak dorośniesz, będziemy razem gospodarować.

Dziewczynka więc mocno się starała, myła naczynia, zamiatała podłogi. Miała pięć lat i czuła się już prawdziwą dużą dziewczynką.

Kiedy babcia nagle zachorowała i przyjechała karetka, przy niej zjawiła się nieznajoma ciotka, która zabrała Jagodę do domu dziecka. Na początku dziewczynka nie była zadowolona. Było tam wiele innych dzieci, miłe opiekunki, ale Jagoda tęskniła za domem, za kotkiem Wiktorem i psem Bajką, za zapachem domowych pierogów i ciepełkiem babci. Marzyła, iż otworzy się drzwi, wejdzie babcia, uśmiechnie się i powie:

No co, pomocniczko, jedźmy do domu, bo Wiktor już na ciebie czeka!

Jednak opiekunka Pani Patrycja wyjaśniła Jagodzie, iż babci już nie ma, iż odeszła na niebo. Wtedy dziewczynka zrozumiała, iż cud powrotu do babci nie nastąpi.

Mimo to Jagoda wciąż wierzyła w cuda. Babcia zawsze mawiała, iż cuda się spełniają, jeżeli naprawdę w nie wierzyć. Babcia nazywała wszystko cudem.

Często przychodziła sąsiadka ciotka Walentyna w odwiedziny i przynosiła Jagodzie cukierki, bułeczki, zabawki. Babcia potem mówiła:

Widzisz, Jagodo, to cud, kiedy ktoś po prostu podaruje ci słodkość lub bułeczkę. Ten cud to ludzka dobroć.

Jagoda zapamiętała to doskonale. Gdy Pani Patrycja wyjmowała z kieszeni małą cukierkę i podawała ją Jagodzie, dziewczynka uśmiechała się, całowała opiekunkę w policzek i mówiła:

Dziękuję, Pani Patrycjo, za cud.

Pani Patrycja odwzajemniała uśmiech i całowała Jagodę w czoło:

Ty jesteś naszym cudem!

Minęło pół roku, zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Jagoda wraz z resztą podopiecznych wycinała płatki śniegu, ubierała choinkę. Wszyscy się uśmiechali i bawili.

Pewnego dnia, podczas przygotowań, Pani Patrycja przyciągnęła Jagodę na bok i szepnęła (na półsłowo):

Nowy Rok nadchodzi, a w Nowym Roku zdarzają się różne cuda. Napisz na kartce, co bardzo pragniesz w nowym roku, połóż pod poduszką i na pewno się spełni!

Jagoda wzięła starą pocztówkę, którą zabrała z domu babci razem z zabawkami, i napisała: Chcę domu. Nie miała żadnego innego życzenia.

W domu dziecka było przyjemnie, ale brakowało jej własnego pokoju z babcią poduszką, pieca, w którym babcia piekła pyszne ciasta, i po prostu domu. Dom był jej potrzebny natychmiast.

Zwinęła pocztówkę na pół i zamiast pod poduszką włożyła ją do kieszonki swojego pluszowego misia, którego podarowała ciotka Walentyna.

Najważniejsze, powtarzała babcia, trzeba bardzo mocno chcieć i wierzyć.

I Jagoda wierzyła.

Cud jednak nie nadchodził, a ona wciąż się zdziwiona pytała, dlaczego tak mocno wierzy w coś, co się nie dzieje.

W kwietniu jednak cud się spełnił. Był słoneczny wiosenny dzień. Jagoda siedziała przy oknie i patrzyła na podwórze, gdzie dziadek Jan sprzątał chodniki. Nagle do pokoju weszła lekko zdenerwowana Pani Patrycja:

Jagodo, chodź, dyrektor nas wzywa do gabinetu.

Jagoda zeskoczyła z parapetu i podeszła do opiekunki:

Czy coś źle zrobiłam?

Nie, skarbie, nic złego, przyjechali! odparła Patrycja, poprawiając Jagodzie warkocze.

Jagoda nagle zaszokowała:

Kto?

Pójdziemy i zobaczymy powiedziała Patrycja i wzięła dziewczynkę za rękę.

W gabinecie pani Anna Kowalska, dyrektorka domu, Jagoda od razu zobaczyła ciotkę Walentynę.

Ciociu Walentyno! krzyknęła, rzucając się w jej ramiona.

Jagodo! Moje słoneczko! odpowiedziała ciotka, obejmując ją mocno.

Czy jedziemy do domu? otworzyła szeroko oczy.

Oczywiście, jedziemy! I na pewno! wycierała łzami policzki.

Ciotka Walentyna usiadła Jagodę na kanapie i usiadła obok.

Jagodo zaczęła, lekko drżąc, od dziś będziemy razem mieszkać. Twój wujek Wojciech też na ciebie czeka. Będziesz naszą córką! Czy się zgodzisz?

Jagoda natychmiast przytuliła ciotkę i przycisnęła się do jej płaszcza. Oczywiście się zgodziła zawsze kochała ciotkę Walentynę i wujka Wojciecha, traktowała ich jak rodzinę babci.

Następnego dnia Jagoda i ciotka Walentyna wyruszyły w drogę do domu. Stały na progu domu dziecka i czekały na taksówkę.

Wszyscy mieszkańcy przychodzili żegnać ich.

Pani Patrycja wycierała łzy chusteczką i uśmiechała się.

Jagoda podziękowała ciotce, wzięła misia i pobiegła do Patrycji:

Dziękuję, Pani Patrycjo, iż podpowiedziałaś mi życzenie na Nowy Rok!

Podniosła złożoną pocztówkę i podała ją Patrycji.

Patrycja rozwinęła kartkę i zobaczyła wielkimi literami: CHCĘ DOMU.

Objęła Jagodę, pocałowała w czubek głowy i rzekła:

Widzisz, mówiłam, iż cuda się zdarzają, gdy mocno w nie wierzysz!

Tym samym Jagoda spełniła swoje najgłębsze pragnienie.

Niech ludzie tworzą cuda i wierzą, iż się spełniają!

Idź do oryginalnego materiału