
Są takie podróże, z których nie chce się wracać...
Na rozpoczęciu programu nad arenę wznosi się balon w kolorach namiotu, oraz ze złotą koroną. RiCO próbuje dołączyć do podróżującego w nim chłopca, ale niestety nie udaje mu się to. Po kilku nieudanych próbach na arenę wkraczają wszyscy artyści, znów mamy piękne suknie i dopracowaną choreografię.
W pierwszą podróż na latającym rowerze zabiera nas Ssnake, który po trzech latach wrocil do tego numeru i dobrze, bo jest on nie tylko rzadko spotykany, ale też doskonale wykonany.
Pierwszy raz od 2020 roku w Cyrku Korona możemy zachwycać się miłością między zwierzęciem, a człowiekiem. Helena Rapoli bawi się ze swoim pieskiem, nagradzając go co chwila smaczkiem. Jest to miły akcent tradycyjnego cyrku, którego w poprzednich sezonach brakowało.
Po 5 latach na polskiej arenie możemy podziwiać clowna RiCO, przy którego repryzach śmiechu i szaleństwa nie ma końca. Istny geniusz humoru, który zdobywa potężne owacje, bo u każdego wywoła uśmiech, niektórych zaprosi do wspólnej zabawy na arenie, a choćby znajdzie komuś drugą połówkę, choć ta nie zawsze jest trafiona. Nie chcę lać wody pisząc o repryzie Water Act, ale napiszę jedno zdanie: to się nigdy nie znudzi, to jest to co lubię najbardziej, totalne szaleństwo i jeszcze więcej śmiechu. Jest też coś dla wegan, czyli marchewka, a choćby wielkie marchewki, które towarzyszą króliczkowi po wyjściu z cylindra. Numer komiczny z elementami magii jest co raz lepszy, a znając RiCO jeszcze go nie raz ulepszy!
Inka Kalachevska w tym roku ponownie wykonuje gimnastykę na sztrabatach, ale tym razem przenosi nas do krainy lodu. Jednak to nie jedyna kraina, do której Inak nas zabiera. Na rzadko spotykanym rekwizycie - wielolince mamy okazję odwiedzić krainę snów. I rzeczywiście możemy poczuć się jak we śnie, bo dzieją się rzeczy niemożliwe, choć dla Inki nie ma rzeczy niemożliwych, a oba jej występy jak zawsze zdobywają ogromne uznanie publiczności i długie owacje.
Akrobaci z Kenii rozgrzeją publiczność w klimacie z Jamajki. Ich skoki, piramidy oraz przechodzenie pod płonącym limbo w połączeniu z energią i tańcem zawsze miło się ogląda.
Duo Rapolli z Czech wykonuje tempo żonglerkę w duecie. To są mistrzowie w swoim fachu, do Korony wrócili po kilkunastu latach, a ich występ wydawać by się mogło, iż pozostało lepszy. Pełen dynamizmu, arcytrudnych tricków wymagających ogromnej koordynacji ruchowej. Na takie duety czekam nie tylko ja, ale polska publika!
Kelly Fosset jako jedyna kobieta w Europie prezentuje pod samą kopułą cyrku spacer do góry nogami - Skywalk oraz linę meksykańską. Z Kelly wybieramy się do innego wymiaru, wśród laserów i elementów, które przeczą prawom grawitacji. Doskonały pomysł na urozmaicenie tych numerów!
Z Duo Fosset znajdujemy się na dzikim zachodzie, w którym bez żadnych przeszkód można celować w kobietę ostrzami, czy płonącymi rekwizytami. Można strzelać batem, kręcić lassem i z tego wszystkiego zrobić prawdziwe szalone show, których kowboje by się nie powstydzili.
Na finał Claudia Rapolli. 16 - letnia młoda artystka z Czech, która jest już siódmym pokoleniem cyrkowego rodu. I mimo młodego wieku dumnie go reprezentuje. Jest już laureatką jednego z największych festiwali sztuki cyrkowej w Europie, a jej popisowy numer na linie poziomej to poziom mistrzowski. Żeby mieć taką równowagę potrzeba wiele lat ciężkiej pracy. Claudia jest jedną z nielicznych artystek, która wykonuje na linie poziomej obrót w przód, do tego przeskakuje przez płonącą obręcz, a na linie czuje się jak ryba w wodzie. Do tego jej prezencja, kostium, uśmiech i kontakt z widownią sprawia, iż jest to numer z najwyższej półki.
Niestety każda podróż gwałtownie się kończy i tak po tym emocjonującym występie młodego pokolenia, nadchodzi czas na finał z udziałem wszystkich artystów i... koniec, ale jest też zaproszenie na nowy program 2027...
NIEBAWEM NA BLOGU FOTOGALERIA I FILMY Z PROGRAMU 2026









