Polski system edukacji – a szczególnie szkolnictwo wyższe – znalazł się w punkcie, który trudno nazwać inaczej niż momentem przesilenia. Z jednej strony mamy do czynienia z rosnącą aktywnością naukową, większą obecnością w międzynarodowym obiegu badań i stopniową profesjonalizacją instytucji. Z drugiej – coraz bardziej widoczne jest rozjechanie się świata akademii z rzeczywistością gospodarczą, w której funkcjonują startupy i technologie.