Czystka w USA przysłuży się Europie. To może być największy odpływ talentów od II wojny światowej. Epokowy błąd Donalda Trumpa

news.5v.pl 13 godzin temu

Donald Trump czyści amerykańskie instytucje badawcze z naukowców. Unia Europejska robi wszystko, by ich przejąć. „Są na wagę złota” — mówią władze uczelni i ośrodków badawczych w Europie, prześcigając się w łowieniu talentów z USA.

Powołując się na takie postacie jak fizycy Albert Einstein i Lise Meitner — oboje wyemigrowali, aby uciec przed nazistowskimi prześladowaniami w czasach III Rzeszy — naukowcy apelują, iż Europa ma teraz okazję „odwrócić drenaż mózgów” z przeszłości.

„Europa może i powinna być najlepszym miejscem do uprawiania nauki”

„Ten globalny krajobraz jest okazją do pokazania światu, iż Europa pozostanie bezpieczną przestrzenią dla nauki i badań” — powiedziała w poniedziałek 31 marca unijna komisarz ds. startupów, badań i innowacji Ekaterina Zachariewa.

„Europa może i powinna być najlepszym miejscem do uprawiania nauki… miejscem, które przyciąga i zatrzymuje naukowców, zarówno spoza z Europy, jak i europejskich” — dodała.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Powołując się na znaczące cięcia federalnych wydatków na badania w USA, a także środki przymusu wymierzone w konkretne uniwersytety i naukowców zajmujących się naukami o klimacie, szczepionkami oraz kwestiami mniejszości i płci, komisarz stwierdziła, iż UE jest w wyjątkowej pozycji, aby służyć jako schronienie dla najlepszych naukowców. Przedstawiła również szereg zachęt dla badaczy dotkniętych posunięciami Trumpa.

Aby wzmocnić europejski „czynnik przyciągający” dla największych talentów, Zachariewa powiedziała, iż Komisja wprowadzi swobodę badań naukowych do prawa UE i natychmiast zwiększy wsparcie finansowe oferowane przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych (ERC), organ publiczny UE zajmujący się badaniami naukowymi oraz technologicznymi.

Obecnie naukowcy z siedzibą w USA, którzy przenoszą się do Europy, mogą ubiegać się o 1 mln euro (ok. 4 mln 300 tys. zł, licząc po obecnym kursie walutowym) ponad zwykłą maksymalną kwotę dotacji, która zostanie zwiększona do 2 mln euro (ponad 8 mln 500 tys. zł, licząc po obecnym kursie walutowym). Oznacza to, iż w sumie naukowcy ci mogą kwalifikować się do dotacji w wysokości do 4,5 mln euro (ok. 19 mln, 200 tys. zł, licząc po obecnym kursie walutowym).

Przewodnicząca ERC, Maria Leptin, powiedziała w rozmowie z POLITICO, iż organ ten chce utrzymać „europejską tradycję otwartości i wsparcia dla niezależnych badań prowadzonych przez naukowców, niezależnie od narodowości lub aktualnej lokalizacji wnioskodawców”.

Leptin podkreśliła, iż ERC nie próbuje celowo pozyskać amerykańskich talentów, „ale chce pomóc naszym kolegom, jeżeli może”.

Otwarte drzwi, otwarte laboratoria

Powołując się na list od 13 państw członkowskich wzywający Brukselę do opracowania strategii pozyskiwania amerykańskich naukowców, Zachariewa powiedziała, iż Komisja pracuje nad specjalną wizą dla największych talentów, a także nad systemem pomagającym rządom i uniwersytetom w UE łączyć zasoby w celu przyciągnięcia amerykańskich naukowców. Odbędzie się również spotkanie w celu skoordynowania tych działań z krajami UE.

„Europa ma historyczną odpowiedzialność za obronę wolności akademickiej. Bez wolności wiedza nie może się rozwijać” — dodała komisarz, nawiązując do prześladowań naukowców pod nazistowskimi i faszystowskimi reżimami na kontynencie w latach trzydziestych i czterdziestych XX w.

Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / East News

Ekaterina Zachariewa w Warszawie na spotkaniu ministrów rozwoju w ramach polskiej prezydencji w Radzie UE, 11 marca 2025 r.

Niektóre uniwersytety gwałtownie dostrzegły okazję, uruchamiając ukierunkowane programy rekrutacyjne dla amerykańskich talentów.

W zeszłym miesiącu prowansalski Uniwersytet Aix Marseille (AMU) trafił na pierwsze strony gazet po obu stronach Atlantyku, przedstawiając program Safe Space for Science (z ang. Bezpieczna Przestrzeń dla Nauki), inicjatywę o wartości 16 mln dol. (blisko 63 mln zł, licząc po obecnym kursie walutowym) mającą na celu rekrutację do 15 amerykańskich naukowców, których badania są „zagrożone lub utrudniane” przez nową administrację prezydenta USA Donalda Trumpa.

Prezes AMU Eric Berton powiedział w rozmowie POLITICO, iż program — który „zrodził się z oburzenia tym, co dzieje się z naszymi amerykańskimi kolegami” — został zalany wnioskami od prawie 150 naukowców pochodzących z najlepszych uniwersytetów, w tym Yale, Kolumbii i Stanford, a także z amerykańskich agencji rządowych, takich jak National Institutes of Health, National Oceanic and Atmospheric Administration i NASA.

Większość wnioskodawców bada takie tematy, jak zmiany klimatu, immunologia i choroby zakaźne lub nauki społeczne obejmujące płeć, różnorodność i migrację. Dziedziny te są celem wojny administracji Trumpa z nauką i kwestiami różnorodności, równości i integracji (angielski skrót DEI). Berton dodał, iż do programu zgłosili się choćby historycy.

W ostatnich tygodniach podobne programy zostały wdrożone na innych uniwersytetach. Belgijski Vrije Universiteit Brussel (VUB) przeznaczył fundusze i uruchomił specjalne centrum powitalne z informacjami wizowymi dla naukowców po doktoracie, którzy są „ofiarami politycznej i ideologicznej ingerencji” w Stanach Zjednoczonych.

W Szwecji prestiżowy Karolinska Institute, słynący z pracy nad lekami i chorobami zakaźnymi, stwierdził, iż zwiększa swoją zdolność do odpowiadania na zapytania dotyczące relokacji do Szwecji oraz współpracuje z innymi uniwersytetami w zakresie najlepszego sposobu wspierania emigrantów akademickich z USA.

Intelektualna gorączka złota

Europejskie miasta oraz rządy regionalne i krajowe również starają się przyciągnąć największe talenty, które do tej pory zwykle trafiały do wybitnych i lepiej finansowanych instytucji badawczych po drugiej stronie Atlantyku.

Aby wzmocnić status Berlina jako „lokalizacji dla międzynarodowych, nowatorskich badań w dziedzinie medycyny i nauk społecznych”, miasto utworzyło specjalny fundusz mający na celu przyciągnięcie naukowców z USA.

Tymczasem prezydent Katalonii Salvador Illa zaprezentował w tym tygodniu regionalny program rekrutacyjny Catalonian Talent Bridge o wartości 30 mln euro (ok. 117 mln 580 tys. zł, licząc po obecnym kursie walutowym), który sfinansuje stanowiska dla 78 amerykańskich naukowców na lokalnych uniwersytetach i w zaawansowanych technologicznie instytucjach badawczych, takich jak Barcelona Supercomputing Center i National Centre for Genome Analysis.

Wybitni naukowcy domagają się, aby rządy krajowe również zmobilizowały fundusze. Ośmiu naukowców i profesorów z Niemiec opublikowało artykuł w gazecie „Der Spiegel”, w którym wzywają przywódców tego kraju, by w ramach skoordynowanej rekrutacji wybrali „100 bystrych umysłów dla Niemiec”.

Pomimo cięć budżetowych w Holandii, minister edukacji, kultury i nauki Eppo Bruins powiedział niedawno, iż kraj będzie priorytetowo przydzielał fundusze na rekrutację zagranicznych naukowców, którzy są „na wagę złota dla Europy i Holandii”.

Hiszpania korzysta już z Atrae, programu pierwotnie uruchomionego w celu pomocy w repatriacji hiszpańskich naukowców wysokiego szczebla, którzy wyemigrowali z powodów ekonomicznych, aby zabiegać o amerykańskich naukowców. Podobnie, belgijski program Brains for Brussels — który finansuje zagranicznych naukowców zajmujących się badaniami nad sztuczną inteligencją, zapłodnieniem in vitro i innymi dziedzinami — ma zostać wykorzystany do przyciągnięcia amerykańskich kandydatów.

Prezydent AMU Berton powiedział, iż europejskie instytucje akademickie, takie jak jego własna, „wolałyby nie uruchamiać” tych inicjatyw, ale przyciągane przez nie talenty pomogą uniwersytetom w UE „rozwijać nowe badania i wzmacniać ich działalność”.

Co najważniejsze, dodał, ich obecność na kampusach na kontynencie będzie stanowić „odpowiedź Europy wiedzy na formę obskurantyzmu, która zyskuje na popularności w Stanach Zjednoczonych”.

Idź do oryginalnego materiału