Kim są tzw. gniazdownicy? To osoby w wieku 25-34 lat, które mieszkają z rodzicami. Pracują, ale nie mają współmałżonka i dzieci. Nie chcą większej niezależności i stabilizacji, a powodów tej decyzji jest wiele. "Przypisuje się im lenistwo, brak ambicji, chęć życia kosztem rodziców i pozostania dorosłymi dziećmi" - czytamy w komunikacie Centrum Badania Opinii Społecznej z badania "Młodzi dorośli w domu rodzinnym". Jednak jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku. Z najnowszych badań Eurofoundu wynika, iż w Polsce ponad połowa osób w grupie 25-34 lat chciałaby opuścić rodzinne gniazdo, ale zwyczajnie ich na to nie stać.
REKLAMA
Zobacz wideo Rodzice blokowali karierę Grabowskiej? Zdradza, czy tata jest krytykiem
Grupa "gniazdowników" się powiększa. Te dane dają do myślenia
Wnioski z raportu Eurofoundu są przygnębiające. Coraz więcej młodych Polaków w przedziale wiekowym 25-34 lat uważa, iż zdobycie mieszkania jest dziś trudniejsze niż w przeszłości. Z tego powodu niektórzy decydują się na zamieszkanie z rodzicami lub dziadkami - dziś jest to aż 53 procent tej grupy. Bardziej zależni od rodziny są tylko mieszkańcy Chorwacji, Grecji i Słowacji.
Głównym powodem pozostawania w rodzinnych domach są kwestie ekonomiczne, takie jak brak mieszkania czy niewystarczające dochody. Z raportu wynika, iż w Polsce aż 50 proc. młodych osób wskazuje koszty mieszkaniowe jako bardzo duże obciążenie dla ich budżetu.
Mam 32 lata, mieszkam przez cały czas z rodzicami. Może kiedyś jeszcze bym się tego wstydziła, ale wcale nie jest tak źle. Rodzice mają swoje sprawy, a ja swoje. Zarabiam trochę ponad najniższą krajową, więc z takiej wypłaty ciężko byłoby się utrzymać na wynajmie, a o kredycie w ogóle nie ma mowy. Dokładam się do domowych rachunków, odkładam na przyszłość. Co jest dla mnie najważniejsze, mogę pozwolić sobie na wycieczki, wyjścia do klubów, bo nie żyję od pierwszego do pierwszego. Tak jest dobrze
- opowiada w rozmowie z nami Aneta, trzydziestolatka.
Mieszkanie samodzielnie? Chętnie, ale skąd środki?
Wniosek nasuwa się sam. Młodzi nie idą na swoje, bo zwyczajnie ich na to nie stać. Kryzys dostępności mieszkań wciąż się pogłębia. Frustracja młodego pokolenia gwałtownie narasta. W takiej sytuacji jest Piotr.
- Mieszkania są horrendalnie drogie. Poszedłem do banku po kredyt, ale okazało się, iż bez konkretnego wkładu własnego i z moimi dochodami nie mam co liczyć na pieniądze. Zresztą, biorąc teraz 600 tys. na zakup mieszkania, musiałbym oddać ponad milion złotych. Przez 35 lat byłbym uwiązany ratą kredytu. To duża presja i stres, bo co zrobię, jeżeli mi się nagle noga powinie? Mieszkam z rodzicami, coś tam odkładam. Na razie nie myślę o wyprowadzce. Mam tu swój pokój, duży balkon, w zeszłym roku z części dużego przedpokoju zrobiłem dla siebie prywatną łazienkę i garderobę - zaznacza mój rozmówca. - Kiedyś wynajmowałem mieszkanie z kolegami. To była nora, za którą musiałem płacić naprawdę spore pieniądze. Po roku wróciłem do domu. Rodzice mnie sami na to namawiali - dodaje trzydziestojednolatek.
Od 2010 roku średnie ceny nieruchomości w UE wzrosły o 55,4 proc., a ceny najmu o 26,7 proc., co przewyższa wzrost dochodów wielu grup społecznych
- komentuje Marie Hyland, specjalistka ds. badań społecznych Eurofoundu. To oczywiście uśrednione stawki; jeżeli spojrzymy na poszczególne kraje, okazuje się, iż w niektórych ceny nieruchomości wzrosły ponad trzykrotnie. "W Bułgarii, Irlandii, Polsce, Portugalii i Hiszpanii, a także w niektórych częściach Austrii i Włoch koszty najmu dwupokojowego mieszkania są tak duże, iż stanowią 80 proc. mediany płac" - czytamy w raporcie.
Powody pozostawania w domach rodzinnych są zróżnicowane, ale najczęściej wskazywane są aspekty ekonomiczne. Mocno wybija się tutaj brak wystarczających dochodów, a mieszkanie z rodzicami jest po prostu bardziej opłacalne ekonomicznie. Wśród gniazdowników są także i ci, którzy w domu rodzinnym zostali z uwagi na pomoc i wsparcie rodziców w codziennych obowiązkach.
Niska dzietność? Bycie gniazdownikiem też ma na to wpływ
Polska znalazła się też w czołówce, jeżeli chodzi o przyrost gniazdowników. Jak podaje Eurofund, od 2018 do 2023 roku odsetek młodych dorosłych zamieszkałych z rodzicami wzrósł o 8 pkt proc. Większy wzrost zanotowano tylko w Irlandii. Tam w ciągu pięciu lat wzrost sięgnął 17 pkt proc.
Gniazdowanie ma swoje długofalowe konsekwencje. Opóźnia założenie rodziny i wpływa na niższą dzietność. jeżeli młodzi ludzie mieszkają z rodzicami, mogą zwlekać z założeniem rodziny, nie założyć jej wcale lub decydować się na mniejszą liczbę dzieci.
- Zegar tyka, młodsza nie będę, ale już jakoś zaczynam godzić się z tym, iż bycie rodzicem to bardzo odległa wizja. Nie jestem jeszcze stara, mam 32 lata, więc w zasadzie to idealny wiek do założenia rodziny, ale jakoś tak z tym mi nie po drodze. Nie widzę tego po prostu. Mama coś tam od czasu do czasu przebąkuje, iż chciałaby już wnuki, ale do tanga to trzeba dwojga. Trzeba własnego lokum, odpowiednich warunków, dobrej pracy. Ja tego nie mam - dodaje Aneta.
A Ty? Co o tym myślisz? Dlaczego młode, pracujące osoby nie chcą wyprowadzić się od rodziców? To wygoda? A może po prostu ograniczona dostępność mieszkań na wynajem skutkuje horrendalnie wysokimi czynszami? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.










