Dar Boży… Ponury, wiosenny poranek nad Warszawą. Ciężkie chmury snują się nisko po niebie, w oddali słychać dudnienie grzmotu – nadciąga pierwsza burza tej wiosny. Zima się skończyła, ale wiosna jakby nie miała odwagi wejść w swoje prawa: chłód, porywisty wiatr porywa zeszłoroczne liście, nieśmiała trawa przebija się przez stwardniałą ziemię, drzewa jeszcze nie budzą się do życia. Przyroda pragnie deszczu – miniona zima była sucha, ziemia spragniona oczekuje burzy, która przyniesie długo wyczekiwaną wodę i obudzi życie. W kuchennym świetle, po burzliwej rozmowie, przy kawie i jajecznicy, Sacha i Wiktoria podejmują decyzję, która odmieni ich los na zawsze. Zawiedzeni przez los, po nieudanej walce o własne dziecko, po traumie po Czarnobylu, zamiast syna z sierocińca zdecydują się zaopiekować nie pozornie zdrowym chłopcem, ale zaniedbaną, kaleką dziewczynką z Domu Dziecka na Mazurach. To historia o miłości, cierpliwości i wytrwałości – o walce o zdrowie, operacjach w gdańskiej klinice, bezsennej nocy matki przy łóżeczku dziecka i ojcu, który oddał wszystko, by uratować córkę. To również opowieść o cudzie codzienności – pierwszy uśmiech, pierwsze kroki, pierwsze sukcesy w warszawskiej szkole plastycznej, pasma olśnień i radości, która wróciła do domu wraz z Lenusią. Bo czasem największy Boży dar przychodzi niespodziewanie: jako niechciany ktoś, kto uczy, iż warto kochać, czekać, walczyć i wierzyć, iż prawdziwa wiosna – szczęście i nadzieja – naprawdę nadejdzie, jeżeli tylko otworzymy serce na drugi człowieka.

naszkraj.online 1 godzina temu
Dar Boży… Poranek był pochmurny, ciężkie chmury snuły się nisko nad Warszawą, a w oddali słychać było ciche pomruki burzy. Nadchodziła ulewa pierwsza w tym roku, choć wiosna jeszcze nieśmiało rozpościerała skrzydła nad miastem. Zima dobiegła końca, ale wiosenne ciepło nie spieszyło się z nadejściem. Wiał chłodny, szarpiący wiatr, porywając zeszłoroczne liście i unosząc je […]
Idź do oryginalnego materiału