Są takie filmy, po których nie wychodzi się z kina tylko z myślą: „to było dobrze zrobione”. Wychodzi się z czymś miękkim pod sercem. Z wzruszeniem. Z jakimś cichym przypomnieniem, iż największa siła człowieka wcale nie musi być głośna, spektakularna ani zwycięska od pierwszej sceny. Taki właśnie jest „David”, film dla całej rodziny, który zachwyca widzów na całym świecie. Z rozmachem przedstawia on historię biblijnego króla Dawida – od jego młodzieńczych lat jako pasterza, przez walkę z Goliatem, aż po drogę do władzy. Głosu głównym bohaterom tej produkcji użyczyli m.in. Kuba Szyperski, Marcin Januszkiewicz, Marcin Kwaśny, Olga Szomańska, Otar Saralidze, Adam Cywka i Grzegorz Pawlak. „David” to pierwszy efekt współpracy amerykańskiego Angel Studios oraz Galapagos Films. Animacja trafi już 27 marca do kin w całej Polsce.
Dlaczego ta animacja tak porusza nasze serca?
„David” nie mówi dzieciom: musisz być najsilniejszy. On mówi coś znacznie ważniejszego: nie musisz być największy, żeby mieć wielkie serce. To opowieść o lęku, który nie przekreśla odwagi. O słabości, która nie oznacza przegranej. O wierze – rozumianej nie tylko religijnie, ale też bardzo po ludzku: jako zaufanie, iż choćby kiedy wszystko wydaje się przeciwko nam, wciąż można zrobić krok do przodu.
Ogromne wrażenie robi sposób opowiedzenia tej historii. Jest w tej animacji widowisko, jest muzyka, która niesie emocje, ale jest też coś jeszcze — serce. Dzięki temu film nie zamienia się w lekcję ani w patetyczny biblijny pomnik. Oddycha. Wzrusza. Chwilami bawi. Chwilami ściska gardło. I co najważniejsze, naprawdę chce być blisko widza — małego i dużego.
Kim trzeba być, żeby stanąć do walki?
Twórcy nie zatrzymują się na prostym schemacie: mały pokonuje wielkiego. W tej historii ważniejsze od samego zwycięstwa jest to, kim trzeba się stać, żeby w ogóle odważyć się stanąć do walki. To piękna myśl dla dzieci, które codziennie mierzą się ze swoimi małymi Goliatami: lękiem przed odrzuceniem, brakiem wiary w siebie, poczuciem, iż są „za małe”, „za ciche”, „niewystarczające”. I równie ważna dla dorosłych, bo przecież my też mamy swoich olbrzymów.
To nie jest tylko film o biblijnym bohaterze. To film o dojrzewaniu. O odpowiedzialności. O tym, iż siła nie mieszka w mięśniach, tylko w sumieniu, łagodności i wierności sobie. W świecie, który tak często myli moc z dominacją, filmowy David przypomina o sile zupełnie innego rodzaju — tej, która rodzi się z ufności, serca i odwagi.
To dzisiaj bardzo potrzebny film, taki, po którym wraca się do domu i naprawdę rozmawia. O tym, czego się boimy. O tym, co nas przerasta. I o tym, iż czasem wystarczy jeden mały krok, żeby przestać stać po stronie własnego lęku.
„David” jest ważnym filmem nie dlatego, iż opowiada wielką historię, tylko dlatego, iż robi to z czułością dla tych, którzy sami próbują dziś znaleźć w sobie odwagę.












