Dlaczego nie chcesz nam dać swojego mieszkania, skoro niedługo rodzę dziecko, a ty i tak mieszkasz sama?

newsempire24.com 7 godzin temu

Połowę dzieciństwa spędziłam wraz z moją siostrą bliźniaczką w polskich domach dziecka. Gdy nasza ciocia Maria, młodsza siostra mamy, skończyła osiemnaście lat, zaopiekowała się nami i przygarnęła do siebie. Zarówno ona, jak i jej późniejszy mąż, pan Andrzej, stali się dla nas prawdziwą rodziną. Kocham ich z całego serca i jestem ogromnie wdzięczna za cały trud, opiekę i miłość, które nam ofiarowali.
W dniu naszych osiemnastych urodzin zabrali nas do kamienicy w centrum Krakowa, gdzie przekazali nam mieszkanie należące niegdyś do naszych rodziców. Przez lata je wynajmowali, ale teraz postanowili przekazać nam pełne prawo do decydowania o tym miejscu. Sugerowali, żebyśmy sprzedały mieszkanie, a uzyskane pieniądze podzieliły równo, aby każda z nas mogła znaleźć swój własny kąt. Pomysł bardzo nam się spodobał. Za sprzedaż trzypokojowego mieszkania uzyskałyśmy całkiem pokaźną sumę w złotówkach. Dzięki temu mogłam sobie pozwolić na zakup dwupokojowego mieszkania, wspomagając się kredytem, z którym gwałtownie się uporałam w ciągu roku. Potem z zapałem zabrałam się za remonty oraz kupno nowych mebli.
Moja ciocia i wujek cieszyli się, iż zaczynam dorosłe życie na własnych zasadach. Jednak ciągle martwili się o moją siostrę i próbowali jej tłumaczyć, co znaczy odpowiedzialność. Moja siostra Alicja nie spieszyła się z kupnem mieszkania pieniądze wydawała na nowinki elektroniczne, częste kolacje w modnych krakowskich restauracjach i podróże zagraniczne.
W końcu ciocia Maria nie wytrzymała. Postawiła Alę pod ścianą, grożąc, iż jeżeli nie kupi własnego mieszkania, a pieniądze się skończą, nie będzie miała gdzie mieszkać. Ostatecznie, gdy zostało jej już kilka oszczędności, musiała zadowolić się wynajmem kawalerki.
W tamtym czasie Alicja miała już chłopaka, Witka, z którym postanowili zamieszkać i wspólnie oszczędzać. Byłam szczęśliwa, iż moja siostra wreszcie wzięła odpowiedzialność za swoje życie. Sama w międzyczasie awansowałam w pracy, pomagałam cioci i wujkowi, wyjechałam na wakacje nad Bałtyk, a potem poznałam Marcina, z którym poważnie zaczęłam planować wspólne życie.
Wkrótce po tym, jak zaczęliśmy być razem, zaprosiłam rodzinę do siebie. Alicja ogłosiła, iż spodziewa się dziecka, a zaraz potem zaczęła opowiadać, jak trudno jest w tej chwili wynająć mieszkanie, bo ceny w Krakowie są kosmiczne i iż ledwo dają radę z Witkiem je opłacać. Początkowo nie wiedziałam, do czego zmierza, aż w końcu zwróciła się do mnie:
Oddaj mi swoje mieszkanie, Aniu. Zaraz urodzę, a ty i tak mieszkasz sama. Co ci szkodzi przenieść się z powrotem do cioci, a u niej jest przecież wolny pokój? powiedziała przez łzy.
Odpowiedziałam stanowcze nie. Po tym wybuchła płaczem, zabrała Witka i wyszła.
Jeszcze kilkukrotnie dzwoniła, próbując mnie przekonać, ale byłam nieugięta. Sama ciężko remontowałam to mieszkanie, każdy grosz zarobiłam własną pracą i nie zamierzałam tak po prostu oddać dorobku komuś, kto nie myślał o przyszłości.
Życie nauczyło mnie, iż każdy musi sam odpowiedzialnie planować swoją przyszłość i podejmować decyzje rozważnie, bo skutki własnych wyborów ponosimy sami, a nie inni.

Idź do oryginalnego materiału