Dlaczego tak wcześnie? – zdziwiony zapytał mąż.

twojacena.pl 8 godzin temu

Dlaczego tak wcześnie? zagubiony Andrzej wyciągnął rękę.

Łucja otworzyła drzwi swojego mieszkania kluczem, weszła i zapaliła światło w przedpokoju. Pierwsze, co przykuło jej uwagę, to czerwone damskie szpilki stojące przy drzwiach. Natychmiast je rozpoznała to były buty jej przyjaciółki Aliny.

Rano w biurze w centrum Warszawy Łucja poczuła nagłą mdłością i zawroty głowy. Przez ostatnie dwa dni lekko czuła się źle, ale starała się to zignorować. Teraz ból był nie do zniesienia.

Co się stało? zaniepokojona odwróciła się do Łucji współpracowniczka, Ania.

Po prostu nagle mnie zakoleło, a głowa się kręci, rozpięła kołnierzyk bluzki i przetarła spoczoną czoło dłonią, odpowiedziała Łucja.

Czy nie jesteś może w ciąży? podłyśniała Ania z chytrym uśmiechem.

Nie, nie mów tak! odrzuciła Łucja. Pewnie zjadłam coś nieświeżego.

Co mogłabyś zjeść nieświeżego, kiedy jesteś zagorzałą zwolenniczką zdrowego żywienia? zachichotała Ania.

Łucja zamyśliła się. A co, jeżeli naprawdę jest w ciąży? Nie, to niemożliwe A może jednak?

Słuchaj, Aniu, chcę to sprawdzić. Zrobię test w aptece.

Wstała, opuściła gabinet i pospieszyła w stronę wyjścia z biura.

Po dziesięciu minutach stała w toalecie, patrząc nieruchomo na dwie niebieskie kreski na teście.

Jest w ciąży!

Nie wiedziała, czy ma się cieszyć, czy smucić. Ona i Andrzej nie byli gotowi na dziecko. Czy to przypadek, czy przeznaczenie? Myśli mieszały się w głowie. Wiedziała, iż nie przepracuje dziś normalnie, więc podeszła do szefowej, Ireny Kowalskiej, by poprosić o zwolnienie.

Szefowa, po usłyszeniu, uśmiechnęła się łagodnie:

Oczywiście, Łucjo, idź do domu, odpocznij, a jutro czekam na ciebie w biurze.

Łucja nie szła, ale pędziła. Musiała natychmiast podzielić się nowiną z mężem, który miał dziś wolne. Co go czeka, gdy nagle zobaczy ją w drzwiach z taką wiadomością?

Wróciła do mieszkania, wstąpiła i znów zapaliła światło. Na podłodze leżały czerwone szpilki Aliny.

Co Alina robi u nas w taką porę? pomyślała zdziwiona Łucja, wchodząc do salonu.

W salonie nikogo nie było, a z sypialni dochodziły głosy. Zaczęła podążać za dźwiękiem, otworzyła drzwi i zamarła w progu.

Andrzej i Alina rozmawiali, pochłonięci sobą.

Łucja wydała z siebie krzyk, a para z przerażeniem odwróciła się w jej stronę.

Łucjo? zagubiony Andrzej wyciągnął rękę. Dlaczego tak wcześnie?

Alina milczała, skulona w koc, patrząc przerażonymi oczami na przyjaciółkę.

Co się stało dalej, Łucja ledwo pamięta. Krzyczała, rzucała rzeczy, wyrzucała męża i przyjaciółkę z mieszkania, po czym upadła na łóżko i długo łkała, a później siedziała na podłodze, wpatrzona w pustkę. Gdy w końcu odzyskała siły, na dworze zapadł zmrok, a w mieszkaniu zapanowała cisza.

***

Pięć dni później Łucja szła do prywatnej przychodni, by umówić się na aborcję. W tym czasie podjęła twardą decyzję. Andrzej pojawił się w domu tylko raz by zabrać swoje rzeczy i oznajmić, iż chcą się rozwieść. Okazało się, iż już od pół roku spotyka się z Aliną i to ich miłość. Łucja nie chciała mówić mu o ciąży; wiedziała, iż mąż jest zdeterminowany, by odejść, i nie chciała więzić dziecka z człowiekiem, który już jej nie kocha. Nie miała też środków, by samodzielnie utrzymać dziecko rodzice mieszkali w Gdańsku, a pensja nie starczała na nianię.

Wspominając wydarzenia minionego tygodnia, dotarła do przychodni. Usiadła w poczekalni i czekała na swoją kolej. Po kilku minutach wyszła pacjentka, a zza drzwi rozległ się głos lekarza:

Proszę wejść!

Łucja weszła. Lekarz odłożył papiery i spojrzał na nią.

Antoni?! wykrzyknęła ze zdumieniem. To naprawdę ty?

Antoni był jej dawnym kolegą z klasy i pierwszą miłością. W jedenastym klasie Łucja potajemnie w niej się zakochała, ale nie odważyła się wyznać uczuć. Na studniówce zaprosił ją do tańca, a pod koniec wieczoru pocałował ją w policzek. Serce zabiło mocniej, ale tak się zawstydziła, iż nie pozwoliła mu odprowadzić się do domu później długo tego żałowała. Po maturze Antoni wyjechał do Krakowa na studia medyczne i od tamtej pory nie mieli ze sobą kontaktu, choć Łucja często o nim myślała.

Teraz stał przed nią dorosły, dojrzały, wciąż przystojny.

Łucjo! Co za spotkanie!

Antoni wyraźnie ucieszył się na jej widok. Podszedł, objął ją mocno. Nieoczekiwane spotkanie tak poruszyło Łucję, iż na chwilę zapomniała o swoich problemach. Rozmawiali dziesięć minut, wspominając szkolne lata. Nagle Antoni przerwał:

Ach, co my tu gadamy! Jesteś na mojej wizycie! Powiedz, po co przysłałaś się?

To zdanie przywróciło Łucję do rzeczywistości, a jej twarz ponownie się przygnębiła. Z ciężkim westchnieniem opowiedziała przyjacielowi wszystko: zdradę męża, zdradę przyjaciółki, nieoczekiwaną ciążę.

I chcesz zrezygnować z dziecka? zapytał uważnie Antoni.

Tak! odpowiedziała stanowczo.

Po badaniu Antoni zaproponował:

Łucjo, chodźmy wieczorem do kawiarni, posiedzimy, porozmawiamy. Decyzja o aborcji to poważna sprawa, nie powinnaś jej podejmować od razu. Co ty na to?

Dobrze.

Chciała porozmawiać z Antonim, dowiedzieć się, co się z nim dzieje.

***

Wieczorem siedzieli w małej kawiarni przy Starym Mieście, rozmawiając o wszystkim. Przypominali szkolne lata, żartowali, śmiali się. Po raz pierwszy od tygodnia Łucja poczuła się dobrze. Nie chciała już iść. Nagle Antoni poruszył temat ciąży.

Czy ty masz własne dzieci? przerwała go Łucja. Czy jesteś żonaty?

Byłem ale nie mogę mieć dzieci. Żona zostawiła mnie, gdy dowiedziała się o tym szepnął, spuszczając wzrok.

Zapanowała chwila ciszy. Antoni spojrzał na Łucję, a po jej policzkach spłynęły łzy.

Wiesz, wyszeptała Łucja, chcę to dziecko, ale boję się, iż nie dam rady.

Nie martw się, poradzisz sobie! A jeżeli będzie ciężko, zawsze będę przy tobie zapewnił ją przyjaciel, delikatnie gładząc po dłoni.

Rozmowę zakończył propozycją: zostanie jej osobistym lekarzem i będzie prowadził ciążę.

***

Po raz pierwszy od kilku dni Łucja spała spokojnie; z serca spadł ciężki kamień.

Gdybym odważniej podeszła do tego może w dniu studniówki byłbym z Antonim razem mruknęła przed snem.

Następnego wieczoru w jej mieszkaniu zadzwonił dzwonek. Otworzyła drzwi i zamarła ze zdumienia na progu stał Antoni z torbą świeżych owoców.

Przyszedłem odwiedzić swoją pacjentkę! nieśmiało się uśmiechnął. Czy mogę wejść?

Skąd znasz mój adres? zapytała zaskoczona Łucja.

Jest podany w twojej karcie pacjenta! zaśmiał się przyjaciel.

No to wchodź! przywitała go serdecznie.

Usiedli przy kuchennym stole, popili herbatę i rozmawiali.

Łucjo, nagle powiedział Antoni, byłem w tobie zakochany w szkole, ale bałem się wyznać. Na studniówce, kiedy tańczyliśmy, myślałem, iż mam szansę, ale uciekłaś.

O, gdybyś wiedział, jak bardzo się potem gnębiłam! odpowiedziała z żarem. Ja też byłam w tobie zakochana, tylko się wstydziłam. Często o tobie myślałam, żałowałam, iż wyjechałeś do Krakowa.

Po kilku minutach Antoni milczał, rozmyślając. Potem spojrzał Łucji prosto w oczy i powiedział poważnie:

Łucjo, może nie wszystko jeszcze stracone? Może los daje nam drugą szansę?

Ale ja jestem w ciąży od innego mężczyzny westchnęła. Po co ci moje dziecko?

Co z tego? Nie będę miał własnych dzieci, ale chciałbym zostać ojcem. uśmiechnął się ciepło.

Zgadzam się. wyszeptała nieśmiało, znów czując się jak nastolatkowa miłość.

Antoni podszedł, objął ją i pocałował. Łucja przytuliła się do niego, a po jej policzkach popłynęły łzy tym razem łzy szczęścia.

Idź do oryginalnego materiału