Doskonale pamiętam, jak mama zabierała mnie ze sobą do pracy, bo nie miała z kim mnie zostawić. Przez to często chorowałam. W tym czasie tata układał sobie życie osobiste.

newskey24.com 18 godzin temu

Tak się składa, iż nie pamiętam mojego ojca. Wszystko, co wiem, pochodzi z opowieści mamy podobno świat był piękny, zanim pojawiłam się ja. Ojciec wspierał mamę, pomagał jej, a choćby przez krótką chwilę mieszkał z nami w naszym skromnym mieszkaniu w Łodzi. Niestety, ten etap trwał mniej niż rok. Kiedy tylko mama powiła mnie małą Marysię tata rozpłynął się jak zapach świeżo pieczonych pączków w tłusty czwartek. To były czasy, kiedy nie było telefonów komórkowych, więc mama choćby nie miała szansy go namierzyć. W pracy też nie wiedzieli, gdzie zniknął. Dla mamy to była naprawdę ciężka przeprawa.

Znalazła pracę, bo trzeba było czymś opłacić rachunki i kupić mleko a jak nie miała gdzie mnie zostawić, zabierała mnie wszędzie ze sobą. Pamiętam do dziś jak było tam zimno w tej sali, gdzie mama pracowała. Nic dziwnego, iż często dopadały mnie katary i inne paskudztwa. Potem zaczęłam chodzić do przedszkola, a mama znalazła nową pracę jako sprzątaczka w jednej z łódzkich szkół.

Pieniędzy było jak na lekarstwo, ale widziałam, ile mama się napracowała wszystko robiła dla mnie. Po tym, co zrobił tata, mama postanowiła żyć tylko dla mnie. Skończyłam szkołę, potem Uniwersytet Łódzki, znalazłam pracę i teraz mogę odwdzięczyć się mamie. Robię wszystko, żeby choć trochę ulżyć jej nerwom. Przez te wszystkie lata nie było żadnych wieści od ojca. Ani razu nie spytał, jak się mam, co u mnie.

Aż pewnego dnia usłyszałam pukanie do drzwi. Mama poszła otworzyć, a ja nagle usłyszałam głos mężczyzny. Wychyliłam się, a tam stoi starszy pan z laską. Mama odwróciła się do mnie i powiedziała, iż to mój ojciec.

Płakał, przepraszał iż był młody i głupi, iż bał się odpowiedzialności. Okazało się, iż przez ten cały czas mieszkał też w Łodzi, ze swoją nową rodziną i córką trochę młodszą ode mnie. Ale potem zaczął pić, a druga żona go wyrzuciła. Starość przyszła szybciej niż myślał wszyscy go odstawili na boczny tor. Jego nowa córka nie chciała mieć go pod swoim dachem, więc ostatnią deską ratunku została mama i ja. A ja kompletnie nie wiem, co zrobić.

Z jednej strony to poczciwy człowiek, mój ojciec, czekałam na niego całe życie. Z drugiej zostawił nas bez słowa, wrócił tylko wtedy, kiedy nie miał już gdzie pójść. Najbardziej żal mi mamy. Nie chcę, żeby się zamartwiała. Mama nauczyła się żyć sama, włożyła w to całą swoją energię i zdrowie, a tu nagle pojawia się on, jakby nigdy nic. Powiedziałam mu, iż muszę się nad tym wszystkim zastanowić. Mama przemilczała sprawę tylko mruknęła, iż to powinna być moja decyzja.

Idź do oryginalnego materiału