Dziennik osobisty droga do nowego życia po trudnych doświadczeniach
Pokonywanie życiowych trudności i odnajdywanie nadziei
Mam czterdzieści pięć lat. Na tym etapie mojego życia przeszłam przez prawdziwy koszmar mój mąż odszedł ode mnie, przekonał naszego syna, by się ode mnie odwrócił, zostałam więc zupełnie sama. Smutek i samotność były moimi codziennymi towarzyszami. Żeby przetrwać i utrzymać dach nad głową, zatrudniłam się jako sprzątaczka w pobliskiej szkole podstawowej w moim rodzinnym Krakowie. Jednak przez ciągły stres związany z rozpadem małżeństwa i sprawami sądowymi, nie mogłam się skupić, co gwałtownie doprowadziło do zwolnienia.
Poczułam się jakbym straciła wszystko rodzinę, dom, wiarę w siebie. Błąkałam się po starówce, czując się równie niewidzialną jak te papierki, które kiedyś zamiatałam na szkolnych korytarzach. Pewnego dnia, wracając piechotą do wynajmowanej kawalerki po szczególnie ciężkim dniu, zamyślona przeszłam przez ulicę, zupełnie nie zwracając uwagi na ruch samochodów. Nagle olśniło mnie światło reflektorów, usłyszałam pisk opon auto zatrzymało się kilka centymetrów ode mnie.
Za kierownicą siedział wysoki mężczyzna w roboczym niebieskim kombinezonie i z troską w oczach spytał: Zdajesz sobie sprawę, iż mogłaś zginąć? Byłam w szoku i tylko pokiwałam głową. Mężczyzna zareagował z życzliwością, przekonał mnie, bym była ostrożniejsza. Momentalnie podeszła do nas starsza pani z jamnikiem o imieniu Fafik i zwróciła uwagę kierowcy: Może po prostu potrzebuje pan pomóc, a nie ją strofować.
Słowa tej kobiety niespodziewanie mnie poruszyły. Kilka dni później przypadkiem spotkałam ją ponownie w sklepie pod moim blokiem na ulicy Karmelickiej. Przedstawiła się jako pani Jadwiga. Okazało się, iż kiedyś sama przeszła przez wiele trudnych chwil. Wspomniała, iż zna nauczycielkę, która szuka kogoś do pomocy w schronisku dla osób bezdomnych. Los się do mnie uśmiechnął podjęłam tam tymczasową pracę. Właśnie tam spotkałam Andrzeja byłego psychologa, od lat pomagającego ludziom w kryzysie. Dzięki niemu zrozumiałam, iż mogę jeszcze puścić trudne doświadczenia i odbudować siebie na nowo.
Zaczęłam chodzić na darmowe grupy wsparcia, uczestniczyć w warsztatach z arteterapii. Z czasem na nowo nauczyłam się ufać ludziom, a wartości mojego życia przestały być wyłącznie związane z przeszłością i porażkami. Zapanowało we mnie przekonanie, iż po bolesnych życiowych zakrętach jeszcze można zacząć od nowa.
Odnowa za sprawą grup wsparcia
Nauka nowych umiejętności i arteterapia
Przepracowanie traumatycznych doświadczeń
W tym samym czasie mój syn, Przemek, zaczął się do mnie zbliżać. Długo był pochłonięty własnym żalem przez rozwód i moją nieobecność, ale dzięki pracy z psychologiem oraz naszym szczerym rozmowom zrozumiał, iż winni byliśmy oboje. Powoli odbudowywaliśmy zaufanie i więź.
Niedługo potem znalazłam pracę w miejskiej bibliotece otoczyłam się tam kobietami po trudnych przejściach. Razem dzieliłyśmy się doświadczeniem, wspierałyśmy i uczyłyśmy nowych rzeczy. Poczułam, iż powracają siły i pewność siebie.
W bibliotece poznałam Zofię młodą, pełną zapału aktywistkę działającą na rzecz kobiet w trudnych sytuacjach. Zauważyła we mnie determinację i zaprosiła do swoich inicjatyw. Byłyśmy dla siebie ogromnym wsparciem.
Najważniejsze to mieć w sobie siłę i odwagę, by zmienić własne życie powtarzała Zofia.
Zaczęłam też uczyć się psychologii i pracy socjalnej wszystko, by lepiej pomagać innym. Podczas kursów zaprzyjaźniłam się z Antoniną, niezwykle mądrą kobietą. Dzięki niej nauczyłam się stawiać granice i nie bać się nowych wyzwań.
Moje relacje z Przemkiem przeszły prawdziwą metamorfozę. Dorósł, stał się samodzielny dużo spacerowaliśmy, rozmawialiśmy o marzeniach, planach i zwyczajnie docenialiśmy bycie razem. Rodzina i zaufanie stały się dla nas najważniejsze.
Kiedy poczułam, iż zyskałam prawdziwą stabilizację, zaczęłam działać jako wolontariuszka w fundacji wspierającej dzieci z rodzin w kryzysie. Dawało mi to ogromną euforia miałam szansę dzielić się swoją siłą i doświadczeniem z tymi, którzy najbardziej tego potrzebowali.
Wolontariat nadał sens i kolor mojemu życiu. Ku mojemu zaskoczeniu moje historie inspirowały inne kobiety będące na zakrętach. Wspólnie z Zofią i Antoniną założyłyśmy grupę wsparcia dla kobiet dzieliłyśmy się swoimi historiami, pomagałyśmy sobie przejść przez kryzysy i odkrywałyśmy nowe pasje.
Wolontariat i wsparcie dzieciom
Tworzenie grupy wsparcia dla kobiet
Inspiracja i rozwijanie umiejętności
Do mojego domu zapukał kiedyś młody chłopak też przeszedł przez ciężką drogę i marzył, by zostać nauczycielem dla dzieci z trudnych środowisk. Dostrzegłam w nim ogromną nadzieję pomagałam mu w nauce, dzieliłam się swoim doświadczeniem. Byłam dla niego mentorką, a to z kolei dało mi poczucie sensu.
Znów czułam motywację i wewnętrzną siłę. Pisałam artykuły na portale społeczne, występowałam na konferencjach, dzieliłam się swoją historią i dodawałam innym odwagi, by nie rezygnowali ze swoich pragnień. Moje słowa poruszały serca, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem.
Przemek, widząc moje przemiany, nabrał energii do spełniania własnych marzeń. Dostał się na Uniwersytet Jagielloński na kierunek ekonomia i zaczął planować swoją przyszłość. Byliśmy dla siebie wzajemnym wsparciem.
Z czasem coraz aktywniej angażowałam się w lokalne inicjatywy prowadziłam warsztaty i szkolenia dla kobiet i matek na życiowy zakręcie, dzieliłam się wiedzą, podnosiłam na duchu i pomagałam przełamać lęk przed zmianą.
W pewnym momencie zaproszono mnie do wygłoszenia przemówienia podczas dużego wydarzenia dotyczącego sprawiedliwości społecznej i wsparcia dla osób w trudnej sytuacji. Opowiedziałam swoją historię, podzieliłam się wnioskami i dodałam odwagi słuchaczom. Ten występ był symboliczny uświadomiłam sobie, jak wiele mogą znaczyć proste ludzkie historie.
W relacji z Przemkiem nabieraliśmy jeszcze większej bliskości. Często robiliśmy rodzinne wypady nad Wisłę, wieczorami planowaliśmy przyszłość i cieszyliśmy się swoją obecnością. Zrozumiałam, iż najistotniejsza jest miłość, rodzina, ciepło codziennych gestów.
Zaczęłam spisywać swoje historie w ten sposób chciałam zostawić po sobie ślad i pomóc innym kobietom odkryć siłę do zmian. Moje artykuły i małe książeczki były czytane przez wiele osób, którym brakowało wiary w siebie.
Najważniejsze odkrycie? Każde doświadczenie, choćby to najtrudniejsze, może poprowadzić do przemiany, nadziei i miłości. Warto docenić tę drogę i zaufać, iż w ludziach jest ogromna moc zmiany na lepsze.
Mój życiowy szlak to pasmo przełomów, prób i odkryć, które dały mi wewnętrzną siłę i mądrość. Jestem wdzięczna za wszystkie lekcje to one ukształtowały moje dziś. Przede mną jeszcze nowe horyzonty, nowe znajomości i możliwości. Najważniejsze to być tu i teraz i wierzyć, iż przyszłość może być piękna.














