Drugi syn to mąż. Nie, to nie żona To pomoc domowa, kucharka Nie rozpraszajcie się.
W gronie przyjaciół wspominam Zuzannę w rzeczywistości jej męża.
Nie żona? Kucharka? To dopiero zwrot akcji!
Zuzanna od razu robi się blada.
Przyjaciele, którzy nie znają Zuzanny, podnoszą się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Zachowują się jak ministrowie na posiedzeniu. Co to za znajomi, o których żona nie ma pojęcia?
Szymon Kowalski, przewracając krzesło, podskakuje i rzuca się w stronę Zuzanny, by uchronić ją przed wzrokiem towarzyszy. Jego zarozumiali goście wymieniają zdziwione spojrzenia. Przechodzi szemranie: po co on tak pośpiesza do pomocy domowej. Wszyscy parskają, półuśmiechając się.
Jedynym obojętnym zostaje wysoki mężczyzna siedzący najdalej.
Pomoc domowa? mówi Zuzanna za zamkniętymi drzwiami, podnosząc głos. Kucharka?
Trudno sobie wyobrazić cię w tych podniszczonych dżinsach jako żonę, mówi Szymon, jakby zwracał się do niej samej, u nas siedzą poważni mężczyźni.
Normalne dżinsy.
Nici na szwach wystają, ale nie rzucają się w oczy.
Normalne dla pracującej koni, a żona sukcesu nie może chodzić jak żebraczka!
Sukcesu? Czy to ty im makaron serwujesz? Skąd ich przywiodłeś?
Dziś byłem w bilardzie przy ulicy Siennej i pokonałem ich pięciu! Pochwaliłem się talentem, a oni zaproponowali mi kieliszek mocnego. Zapytałem o pracę. Mówią, iż mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego! Są inwestorami!
Twoi inwestorzy grają w domino przy garażach.
Dziś Zuzanna widzi, iż jej mąż traktuje ją jak obsługę. Nie jest kucharką, ale utrzymuje ich rodzinę. Finansowa obsługa. Przyniosła pieniądze i chmura: zniknij pod listwą.
Zuzanna wtedy wspomina o domino.
jeżeli nie wierzysz w męża, po co się wściekać, iż on w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak zbudować udaną karierę, gdy własna żona cię lekceważy?
Dziś umawiają się, iż Szymon zawiezie jej garnitury do pralni chemicznej. Zuzanna lubi klasyczny styl, nosi garnitury na ważne spotkania, a na co dzień wędruje w podniszczonych dżinsach.
Zabrałeś garnitury?
Nie! Kiedy mam czas, próbuję przekonać inwestorów
Gdzie? W bilardzie?
Co, już nie można odpocząć?
Kiedy ja przejmuję się finansami, ty zajmujesz się domem.
Ale mówiłem, iż potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.
Masz go pod dostatkiem! Na dom nie ma czasu. Płacę firmę sprzątającą i jem tam i z powrotem. Wieczorem zamawiasz sushi albo pizzę! Gdzie ten dom, o którym marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się? W bilardzie grałeś od świtu do zmierzchu!
Obniż hałas, kochanie zakrywa jej usta ręką, jeżeli moi inwestorzy mnie usłyszą, nie zobaczą dochodowego biznesu.
Nie zobaczą go i tak, bo jutro przespą i nie przypomną sobie, jak się nazywasz.
Zuzanna zazdrości koleżankom, które przychodzą do pracy, by przełamać monotonię gospodyni domowej. One nie siedzą do późna, nie zabierają raportów do domu, nie liczą godzin po trzeciej nocy. Teraz mają zwolnienia, ale ich mężowie zarabiają nieco mniej niż ich żony, więc utrata pracy nie jest straszna.
Zuzanna ucieka przed zwolnieniem jak przed ogniem. Pracuje intensywniej, jest najbardziej wydajna, ale to nie przynosi ulgi.
Szymon mruczy niezadowolony: Ty, żono, jesteś amatorem negocjacji, a teraz się wygadujesz z nowymi znajomymi o nieudolnej kucharce, która nie odebrała twoich garniturów z pralni.
Zuzanna milczy. Gdyby wtrąciła się, Szymon znowu mówiłby o rozwodzie.
Myślą tylko o dziecku
Mieszkanie Zuzanny i Szymona znajduje się w nowym bloku. Korytarz ma trzy mieszkania, ale nie jest jak w starych panelów jest duży salon z fotelami dla gości i przylegający balkon. Zuzanna wychodzi na wspólny balkon.
Mam też żonę rozlega się zza pleców.
Zuzanna piszczy! Szymon i jego goście nie słyszą, więc nikt jej nie dopada.
Okazuje się, iż wysoki inwestor, który nie uśmiechał się przy dwuznacznej sytuacji z pomocą domową, patrzy na nią.
Słyszy pan głosy? I uważa pan, iż prowadzimy ożywioną dyskusję? pyta Zuzanna, gniewna na jego bezczelność. Skąd ta uwaga o żonie, kiedy wcale nie rozmawiałam?
Mężczyzna się nie przejmuje.
Miałem też żonę.
Co?
Żonagospodyni, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej sprzątanie. Różnica? Ona witała mnie z radością.
Nie jestem gospodynią.
Nie, nie o to chodzi. O osobę, której nazwałeś mężem. W mojej rodzinie ja zarabiam, a żona zajmuje się domem i hobby. Nigdy jej tego nie zarzucałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej zapewnić życie, w którym nie myśli, skąd wziąć chleb. Gdyby moja żona nazwała mnie sługą, od razu byłaby moją byłą nie na papierze, ale w sercu. Przebaczyć można wiele, ale nie lekceważenie od kogoś, za kogo oddałbyś życie. A moja żona mnie kochała.
Co więc was rozdzieliło, skoro się kochaliście?
Znawca rodzinnych spraw, podchmielony sprzedawca z bilardu, którego Szymon spotkał tam.
Zuzanna nie reaguje na jego rozwodowe uwagi. Rozumie, iż trzeba przejść w czyjeś buty, by pojąć drogę. Szymon gadał to pod wpływem alkoholu Czy to powód do rozwodu? Myślą o dziecku, a Zuzanna od dawna marzy o potomku Kogo jeszcze znajdzie na ojca w swoich 37 latach?
Rak. On nas rozdzielił.
Przepraszam
Wszystko w porządku, Zuzanno, nie pozwól nikomu nie szanować cię, choćby mężowi. Gdzie brak szacunku, tam brak miłości.
Specjalista od psychologii rodzinnej.
Nie, jestem programistą.
Co więc straciłeś w tej wesołej ekipie inwestorów i tym, co chcą wyłudzić od nich pieniądze?
Nie jestem biedny, mogę zainwestować w coś sam, ale wypadłem im na szczerbę. Dom jest pusty, nieprzytulny. Gdy nie pracuję, po prostu wędruję. Przepraszam, gdybym wiedział, iż przyjdziesz i będziemy cię krępować, nie przyjechałbym. Nie żałuję, iż cię spotkałem. Jesteś czarująca.
A pan się nie przedstawił.
Zuzanna nie musi znać jego imienia.
Pan nie przedstawił się.
W końcu Ivan, jednym ruchem ręki, uspokaja głośną kompanię i rozprasza wszystkich.
Zuzanna ma rację. Rano, kiedy Szymon dzwoni do nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętają choćby jego imienia, a już zapomnieli, co wczoraj pili.
Żadna nuta żalu nie brzmi.
Szymon jedynie udaje, iż ma wielkie plany biznesowe. Nie potrzebuje niczego. Pracować na kogoś nie jest jego celem. Jest przedsiębiorcą, ale tworzy jedynie pozory, nie realny projekt.
Nie odpowiedzieli i nie odpowiedzieli. Będą mnie potem gonić.
Szymonie, a co z moim urlopem macierzyńskim?
Przepraszam?
jeżeli wejdę w urlop macierzyński, na czym będziemy żyć?
To nie jest długi urlop. Miesiąc przed porodem i trzy po. Potem niania się wciągnie.
adekwatnie powiedziałeś dobrze, kiedy zaproponowałem ci albo utrzymać rodzinę, albo zająć się dzieckiem.
Powiedziałem dobrze, nie obiecuję. Gdzie wezmę dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Zrób, co musisz.
Czy znajdziesz pracę?
Zobaczymy
Masz jakieś odpowiedzi, poza zobaczymy?
Zuzanno! Nie psujesz mi apetytu od rana! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Przejdzie. Jutro zaczynamy działać.
Stara się.
Zuzanna jest w ciąży. Planuje po urlopie znaleźć nianię i pracować na pół etatu, ale dowiaduje się, iż już nie czeka na nią żaden pracodawca.
Zuzanno, firma upada! mówi Anna, jej przełożona.
Co to znaczy?
Za miesiąc zostajemy bez pracy.
Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarnej.
jeżeli firma bankrutuje, jak można zostawić pracownika?
Zuzanna wpada w apatię, nie je, nie chce nikogo widzieć. Potem budzi ją nadzieja, iż przyjdzie jej mąż i stanie się prawdziwym mężczyzną w domu.
Szymon patrzy sceptycznie:
jeżeli pójdę pracować, to będą to marne zarobki, nie tak jak twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie nie gra. Nie mogę wziąć na siebie takiej odpowiedzialności.
Potrzebuję czasu, a go prawie nie ma Za parę miesięcy brzuch będzie widoczny.
Ile tygodni?
Dziesięć.
Dziesięć, rozumiem. Jeszcze zdążymy.
Co masz na myśli?
Na kija! Nie musisz rodzić. Dzwoniłem matce, a ona jest przerażona twoją nieodpowiedzialnością. Nie możesz wziąć urlopu, gdy na tobie ciąży tyle obowiązków. Musisz się utrzymać. Nie mogę pracować. Rodzice czekają, aż pomożemy im postawić płot i zapłacić. Nie dostaniemy za to pięknych oczu. Mama mówi, iż rozmowy o dziecku nie ma. Nie wie, iż nie pójdziesz na urlop, a zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, kochanie, to się nie uda.
Ale mówiłeś, iż powinniśmy zostać rodzicami.
To dlatego, iż wciągnąłeś mnie w ten pomysł! Gdy dziecko przyjdzie, przejmie cały koc. Czy mam stać się biedakiem, bo wszystkie ostatnie pieniądze pójdą na dziecko? To zbyt ciężkie obciążenie. Bądź rozsądna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej… ile nas spotka nieszczęść?
Zuzanna biegnie po rzeczy do pracy. Szefowa, która zapowiedziała bankructwo, również się pakuję.
Czy to cię zwolniło?
Tak.
Co mówi?
Że nie damy rady.
Nie damy rady, czy nie podołasz dwóm dzieciom?
Nie wiem, co z pracą, muszę się gwałtownie zatrudnić, żeby chociaż dostawać zasiłek albo zrobić to, co chce Szymon. jeżeli zdecyduję się urodzić, on mnie rozwiedzie. Znam go. Złoży pozew! Albo zostanie ze mną, ale jak żyć bez pracy i dziecka bez męża?
Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika wymiata. Z dzieckiem będziesz walczyć o zasiłek. Z mężem, który nie pracuje, będzie jeszcze łatwiej?
No, on teraz nie pracuje, a jeśli
Światło przygasło. Zuzanna jest w ciąży i straciła pracę. Szymon nie chce podjąć żadnej roboty.
Muszę iść na rozmowy kwalifikacyjne!
Zuzanna nie może kłamać o ciąży, jeżeli zapytają, ale może nie zostać zapytana
Z determinacją rusza do domu, rozsyła CV i czeka, co jej zaoferują
Cześć, gospodynie! żartuje wysoki mężczyzna, jakby był w jej klatce schodowej.
Nie jestem gospodynią.
A Szymon twierdził inaczej. Jesteś teraz bezrobotna.
Byłeś w naszym mieszkaniu?
Nie dotarłem. Wszedłem na klatkę, ale spotkałem Szymona na podwórku. Złapałem go w chwili, gdy wyciągał swoje rzeczy. Chyba składa pozew o rozwód.
Jasne. Szymon ucieka z tonącego statku.
Determinacja znika.
Bezrobotna i porzucona mówi Zuzanna.
Mogę ci zapewnić pracę, jeżeli chcesz.
Szymon nie powiedział, iż jestem w ciąży?
Powiedział. Najpierw panika go zaskoczyła, potem sam. Jak to wpłynie na twoje umiejętności? Słyszałem, iż pracujesz nieustannie. Myślę, iż pasowałabyś na spokojne stanowisko. Zaoferuję ci rekomendację mówi Zuzanno, i ja zawsze marzyłem o dziecku. Moja żona nie doszła do tego Dlaczego nie mogę zrobić tego dla ciebie? Jutro przyjedź do biura mojego przyjaciela. Będę tam, żebyś nie czuła się niezręcznie. Mam nadzieję, iż to nie ostatnie spotkanie.
I ja. Mam nadzieję.
***
Zuzanna rodzi dziewczynkę, potem syna i jeszcze jednego syna. Pierwsza córka jest jej przybrana, ale Ivan nigdy nie rozróżniał dzieci. Nie przypominał Zuzannie o tym, a Szymon ciągle powtarzał, iż ona zdradziła go, choć i tak zostali razem.






