Drugi potomek to mąż.
Nie, to nie żona To sprzątaczka, kucharka Nie rozpraszajcie się.
Przy znajomych wspomniałem o Korneli adekwatnie o jej mężu.
Nie żona? Kucharka? Co to za zwrot akcji!
Kornelia zbladła.
Znajomi też nie znali Kornelii. Mężczyźni odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Stali jak ministrowie na posiedzeniu, każde spojrzenie pełne powagi. Co to za towarzystwo, o którym żona nie wie nic?
Tomasz, przewracając krzesło, podskoczył i rzucił się ku Korneli, by ukryć ją przed wzrokiem przyjaciół. Jego wyniosli rozmówcy wymienili się zdumionymi spojrzeniami. Przeszedł szept: po co on tyle pośpiechu do sprzątaczki?. Wszyscy zamruczyli, dwuznacznie się uśmiechając.
Jedynym obojętnym pozostał wysoki mężczyzna w najdalszym fotelu.
Sprzątaczka? za zamkniętymi drzwiami Kornelia odnalazła głos Kucharka?
Ciężko ci wyobrazić siebie w tych podniszczonych dżinsach jako żonę rzekł Tomasz, jakby mówił coś, co Kornelia powinna pojąć u nas siedzą poważni mężczyźni.
Normalne dżinsy.
Nici po szwach wystają, ale nie rzucają się w oczy.
Normalne dla pracującej ręki, a żona odnoszącego sukcesy biznesmena nie może chodzić jak żebraczka!
Biznesmena? To ty im podważyłeś? Skąd ich przywiózłeś?
Dziś po bilard w centrum, przy ulicy Marszałkowskiej, pokonałem pięciu przeciwników! Podziwiali mój talent i zaprosili na kieliszek czegos mocnego. Zapytałem ich o pracę mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego! To inwestorzy!
Twoi inwestorzy grają w domino przy garażach.
Dziś Kornelia zobaczyła, jak mąż ją postrzega jako służbę. Nie jest kucharką, ale podtrzymuje rodzinę. Dostarcza pieniądze i znika pod listwą, jakby nie istniała.
Dla tego Kornelia wspomniała o domino.
jeżeli nie wierzysz w męża, po co się wściekać, iż on sam w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak zbudować karierę, gdy własna żona cię lekceważy?
Dziś umówili się, iż Tomasz zanieci pułapki w pralni. Kornelia zwolenniczka klasycznego stylu nosi garnitury na ważne spotkania, a w tygodniu wytarte dżinsy.
Zaniesiesz garnitury?
Nie! Kiedy miałam? Próbowałam przekonać inwestorów
Gdzie? W bilardzie?
Co, nie można już odpoczywać?
Kiedy ja przejąłem wszystkie finanse, ty przejęłaś dom. Mówiłem, iż potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.
Masz go pod dostatkiem! Na dom nie masz czasu. Płacę za sprzątanie i jem, gdzie popadnie. Wieczorem zamawiasz sushi albo pizzę! Gdzie ta codzienna praca, o której marzyłeś, gdy wprowadziłeś się do domu? W bilardzie grałeś od świtu do zmierzchu!
Ścisz hałas, kochanie zasłonił jej usta dłonią jeżeli inwestorzy mnie usłyszą, nie zobaczymy zysku.
Nie zobaczymy go wcale, bo jutro oni się wyśpią i zapomną, jak cię wołać.
Kornelia zazdrościła koleżankom, które przychodzą do pracy, by odciążyć monotonię gospodyń domowych i mieć własne pieniądze. One nie siedzą do późna, nie zabierają raportów do domu i nie liczą godzin w nocy. Teraz przechodzą redukcje, a Kornelia myślała, iż stracą spokój, ale wciąż rozmawiają przy herbacie i plotkach. Bo jeżeli ich zwolnią, mężowie w domu zarabiają mniej niż żony, więc utrata pracy nie jest straszna.
Kornelia natomiast uciekała od redukcji jak od ognia. Pracowała więcej, szybciej, wydajniej jej produktywność była najwyższa, ale i tak nie przynosiła ulgi.
Tomasz szeptał, iż Kornelia jest amatorką negocjacji i śmieje się z nowymi znajomymi nad nieudolną kucharką, która pomieszała wszystko i nie odebrała kosztownych garniturów z pralni.
Kornelia nie wtrącała się.
Gdyby się wtrąciła, Tomasz znów wspominałby rozwód.
A oni myśleli już tylko o dziecku
Mieszkanie Korneli i Tomasza w nowym bloku w Warszawie ma przedpokój na trzy mieszkania, ale nie taki jak w starych panelowcach ogromny pokój z fotelami dla gości i przylegający balkon. Kornelia wyszła na wspólny balkon.
Miałem też żonę rozległ się nad jej głową.
Kornelia wydała się przerażona! Tomasz i jego goście nie usłyszeli jej, więc nikt nie podszedł.
Wysoki inwestor, który nie uśmiechał się przy dwuznacznej sytuacji ze sprzątaczką, stał przy niej.
Panie, słyszy pan głosy? I pan uważa, iż prowadzimy żywą dyskusję? zapytała Kornelia, rozgniewana jego bezczelnością Co to za uwaga o żonie, skoro nie rozmawiałam z wami? Nie interesuje mnie, kto tu był.
Mężczyzna nie zraził się.
Miałem też żonę.
Coś się wkręciło?
Żonagospodyni, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem sprzątanie w pomoc. Różnica? Spotykała mnie z radością.
Nie jestem gospodynią.
Nie, nie o to mi chodziło. O tego, którego nazwaliście mężem. W naszej rodzinie ja zarabiałem, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej tego nie zarzucałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej dać taki poziom życia, iż nie myślała, skąd wziąć chleb. Gdyby nazwała mnie służbą i przedstawiła przyjaciółkom, od razu stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, a w sercu. Można wiele wybaczyć, ale nie zaniedbanie od osoby, za którą gotów jesteś oddać życie. Ale moja żona mnie kochała.
Co więc was rozdzieliło, jeżeli tak się kochaliście?
Ekspert od spraw rodzinnych! Pijany handlarz, którego Tomasz spotkał w bilardzie!
Kornelię nie skłoniły słowa o rozwodzie. Rozumie, iż trzeba postawić się w butach drugiej osoby, dopiero wtedy zrozumiesz Tomasz mrugał na to, będąc pod wpływem. Czy to powód do rozwodu? Myśleli o dziecku, a Kornelia zawsze marzyła o potomku Kogo jeszcze znajdzie jako ojca w swoich 37 latach?
Rak. Rozdzielił nas.
Przepraszam
Wszystko w porządku, Tatiano, nigdy nie pozwól, by ktoś nie szanował cię choćby mężowi. Gdzie brak szacunku, tam nie ma miłości.
Specjalista od psychologii rodzinnej.
Nie, jestem programistą.
Co więc straciłeś w tej wesołej paczce inwestorów i człowieka, który chce wyłudzić pieniądze?
Nie jestem biedny, mogę zainwestować, ale przesiaduję przy nich dla towarzystwa. Dom jest pusty, bez życia. Dlatego, gdy nie pracuję, spaceruję. Przepraszam, iż nie przywitałem was, gdybyście przyszli, nie przyprowadziłbym was tutaj. Nie żałuję, iż was spotkałem. Jesteście urocze.
A pan nie przedstawił się.
Iwan jednym ruchem dłoni uciszył tę hałaśliwą gromadkę i rozesłał ich po domach.
Tatiana miała rację. Rano, gdy Tomasz dzwonił do nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali nawet, jak się nazywa, ani co wczoraj pili.
Brak cienia żalu.
Tomasz jedynie udawał marzenia o biznesie. Nic nie potrzebował. Pracować na kogoś to nie to. Był przedsiębiorcą, ale tworzył jedynie iluzję, nie własny projekt. Prosta iluzja.
Nie odpowiedzieli, nie odpowiedzieli. Za mną jeszcze będą gonić.
Tomasz, a co z moim urlopem macierzyńskim?
Co?
jeżeli wejdę w urlop macierzyński, na co będziemy żyć?
Ale to tylko miesiąc przed porodem i trzy po. Potem niania się wpasuje.
adekwatnie powiedziałeś dobrze, gdy zaproponowałam, iż albo utrzymam rodzinę, albo zajmę się dzieckiem.
Powiedziałem dobrze, a nie obiecuję. Gdzie ma być dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Rozwiąż to.
Czy znajdziesz pracę?
Zobaczymy
Masz jeszcze jakieś odpowiedzi, poza zobaczymy?
Kornelia! Zrujnowałaś mi poranek! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie, wszystko będzie. Jutro zaczniemy działać.
I tak zrobili.
Kornelia była w ciąży.
Planowała po urlopie znaleźć nianię i pracować na pół etatu, ale okazało się, iż już przed urlopem nikt na nią nie czeka.
Kornelio, firma będzie bankrutować! powiedziała Anna.
Co to znaczy?
Za miesiąc zostaniemy bez pracy.
Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarną.
jeżeli firma zbankrutuje, jak zostawić pracownika?
Kornelia popadła w apatię. Nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, ale nadążyła nadzieja, iż może właśnie teraz przyjdzie jej mąż. Że Tomasz zobaczy jej położenie i stanie się prawdziwym mężczyzną w domu.
Tomasz spojrzał sceptycznie:
jeżeli wrócę do pracy, pieniądze będą małe, nie tak jak twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie nie pomaga. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.
Potrzebuję czasu w poszukiwania, a go ma kilka Za dwa miesiące brzuch będzie widoczny.
Ile tygodni?
Dziesięć.
Dziesięć, tak? przez cały czas mamy szansę.
Co masz na myśli?
Na końcu nie musisz rodzić. Dzwoniłam do mamy, ona się przeraża, iż nie będę w stanie zadbać o rodzinę. Muszę się utrzymać. Nie mogę iść na urlop, gdy mam tyle zobowiązań. Rodzice czekają, aż pomożemy im z płotem i opłacimy rachunki. To nie przyjdzie z miłością. Mama twierdzi, iż nie ma mowy o dziecku teraz. Nie wiedzą, iż nie wejdę na urlop, a zostanę bezrobotna. Nie, nie, kochanie, to się nie uda.
Ale mówiłeś, iż czas zostać rodzicami.
To dlatego, iż włożyłeś mi w głowę ten pomysł. Kiedy przyjdzie dziecko, przejmie całą pościel. Czy mam zostać biednym, bo wszystkie ostatnie złote przeznaczymy na dziecko? To zbyt wielkie obciążenie. Bądź rozważna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej przyjdą kłopoty.
Kornelia pobiegła po rzeczy do pracy.
Szefowa, która poinformowała ją o bankructwie, też pakowała się.
I on cię zwolnił?
Tak.
Co mówi?
Że nie wytrzymamy.
Czy nie wytrzymacie dwoje dzieci?
Nie wiem, muszę gwałtownie się zatrudnić, by choć trochę dostać zasiłek Albo zrobić, co Tomasz chce. If I decide to have a child, hell divorce me. I know him. Hell file for divorce! Or if we dont divorce, hell leave. How to live without work and a child without a husband?
Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika zboczyła. Z dzieckiem i zasiłkiem będzie ciężko, a z mężem, który nie pracuje, będzie łatwiej?
On teraz nie pracuje, a gdyby
Światło w tunelu zgasło. Kornelia w ciąży i zwolniona. Tomasz nie podjął pracy.
Trzeba biegać na rozmowy kwalifikacyjne!
Kornelia nie może kłamać o ciąży, jeżeli zapytają, ale jeżeli nie zapytają
Z determinacją pożegnała się z domem. Rozsyła CV i zobaczy, co się pojawi.
Witaj, gospodynie! zażartował wysoki mężczyzna.
Czy to był jej sąsiad?
Nie jestem gospodyną.
A Tomasz twierdził inaczej. Teraz jesteś bezrobotna.
Byliście w naszym mieszkaniu?
Nie doszedłem. Wspiąłem się, ale spotkałem Tomasza na podwórku. Zobaczyłem go, gdy wyciągał swoje rzeczy. Chyba składa się rozwód.
Wszystko jasne. Tomasz uciekł z tonąjącego okrętu.
Determinacja znikła.
Bezrobotna i porzucona powiedziała Kornelia.
Mogę ci zapewnić pracę, jeżeli chcesz.
Tomasz nie powiedział, iż jestem w ciąży?
Powiedział. Najpierw panika go opanowała, potem sam. Ale jak to wpłynie na twoje umiejętności? Słyszałem, iż pracujesz nieustannie. Myślę, iż pasowałabyś na lekkie stanowisko. Zaoferuję ci pomoc Tatiano, ja też marzyłem o dziecku. Moja żona nie doszła do porodu Nie mogłem jej pomóc. Dlaczego nie mogę pomóc tobie? Przyjedź jutro do biura mojego przyjaciela. Będę tam, byś nie czuKornelia w końcu zrozumiała, iż prawdziwa siła tkwi w jej własnym sercu i odwadze, a nie w cudzych obietnicach.





