Dwadzieścia lat po zerwanych zaręczynach Artur spotyka syna Marty, który okazuje się być jego wiernym odbiciem

newskey24.com 21 godzin temu

Dwadzieścia lat minęło, a ja widzę w tym chłopcu własne dawne odbicie.

W przeddzień ślubu Jan podejrzewa Urszulę o zdradę. Choć ona zapewnia go o swojej uczciwości i oddaniu, Jan nie potrafi jej uwierzyć. Po latach, dwadzieścia lat później, spotyka jej syna. Chłopak jest do niego podobny jak dwie krople wody…

Połączyła ich miłość z prawdziwego zdarzenia głęboka, pełna namiętności i wzajemnego uwielbienia. Taka, o jakiej wspomina się w powieściach. Wielu im zazdrościło, inni krytykowali, ale oni tworzyli jedność. Szykowali się powoli do ślubu niestety, nigdy do niego nie doszło.

W wigilię ślubu Urszula wyznaje Janowi, iż spodziewa się dziecka. Zamiast radości, spotyka się z nieufnością i złością. Jan jest przekonany, iż Urszula była mu niewierna. Powtarza, iż to niemożliwe, by tak prędko zaszła w ciążę. Patrząc jej prosto w oczy, wypowiada słowa, które ranią głęboko: Nie wierzę ci. Urszula postanawia urodzić dziecko.

Wielu wspólnych znajomych uważa, iż Jan zachowuje się bezmyślnie. Wszyscy widzą miłość Urszuli, jej oddanie, ale Jan pozostaje nieugięty. Jego upór doprowadza do zerwania zaręczyn i odwołania ślubu. Namawia Urszulę, by dokonała aborcji, ale ona stanowczo odmawia. Urszula czeka do ostatniej chwili na słowo przeprosin, ale telefonu się nie doczekuje.

Nie zamierza prosić się o kontakt. Jan pozostaje przekonany o swojej racji, choć każde idzie w swoją stronę. Urszula musi radzić sobie sama z nową rolą i wszystkimi trudnościami. Kiedy czasem mijają się na targu czy na podwórku, Jan choćby nie spojrzy w jej stronę, jakby chciał wymazać przeszłość.

Urszula nie miała łatwego życia. Samotne macierzyństwo nie przeszkodziło jej jednak w szukaniu radości. Musiała zrezygnować z wielu marzeń, ale syn stał się jej największym skarbem. Każdego dnia starała się zapewnić mu wszystko, czego potrzebuje. Pracowała po dwie zmiany, żeby chłopiec miał godne dzieciństwo i perspektywę na przyszłość. Krzysiek, bo tak miał na imię syn, wynagradzał jej każdy trud, był wsparciem i chlubą matki.

Krzysiek zdobywa wykształcenie, służy w wojsku i odnajduje się w nowej pracy. Z wiekiem przestaje pytać o ojca wszystko staje się jasne. Urszula opowiadała mu w dzieciństwie różne historie, ale młody już wtedy wiedział swoje.

Chłopak jest odbiciem ojca; ma dwadzieścia lat i coraz częściej przypomina Urszuli Jan w latach młodości. Pewnego popołudnia los krzyżuje ścieżki tej trójki: Urszuli, Jana i Krzyśka. Ojciec patrzy na syna z niedowierzaniem, widząc własne rysy twarzy. Przez dłuższą chwilę nie potrafi nic powiedzieć.

Dopiero po trzech dniach przychodzi do Urszuli i cicho pyta:
Czy potrafisz mi wybaczyć?
Zrobiłam to już dawno temu… odpowiada szeptem Urszula.

I wtedy po raz pierwszy Krzysiek zobaczył własnego ojca. Dawne opowieści nabrały nowego sensu.

Idź do oryginalnego materiału