Dwadzieścia lat później widzę w młodym chłopaku swoje dawne odbicie.
Na dzień przed ślubem Piotr podejrzewał Joannę o zdradę. Mimo jej łez i zapewnień o wierności, nie miał do niej zaufania. Po dwóch dekadach spotkał jednak jej syna. Ten chłopiec był jego lustrzanym odbiciem…
Ich uczucie było jak z powieści pełne pasji, autentyczne i głębokie. Znajomi im zazdrościli, a bywali i tacy, co plotkowali i mieszali w ich sprawach. Piotr i Joanna planowali ślub, ale ten dzień nigdy nie nadszedł.
Dzień przed weselem Joanna wyznała ukochanemu, iż jest w ciąży. Spodziewała się radości, ale dostała w zamian tylko gniew i podejrzliwość. Piotr nie mógł uwierzyć, iż to jego dziecko. Zarzucał jej zdradę, powtarzał, iż tak gwałtownie do ciąży dojść nie mogło, a ona ze łzami w oczach zapewniała go o swojej uczciwości. Ostatecznie dziecko przyszło na świat.
Wielu przyjaciół mówiło Piotrowi, iż popełnia błąd. Każdy widział, jak bardzo Joanna go kochała. On jednak się nie ugiął. Zerwali zaręczyny, ślub odwołano, a on choćby proponował, by Joanna przerwała ciążę, ale ona nie chciała o tym słyszeć. Do końca miała nadzieję, iż chłopak przeprosi, ale on nigdy nie zadzwonił.
Joanna była zbyt dumna, aby się odezwać. Piotr przekonany o swojej racji zostawił przeszłość za sobą i zaczął nowy rozdział w życiu. Joanna sama ponosiła konsekwencje tamtej decyzji. Gdy mijali się czasami na ulicy w Krakowie, Piotr udawał, iż jej nie widzi. choćby na placu zabaw z dziećmi odwracał spojrzenie, choć serce gdzieś w głębi ściskało się z żalu.
Życie Joanny nie było łatwe. Samotna matka musi być silna i zorganizowana. Potrafiła jednak cieszyć się z drobnych rzeczy. Jej świat kręcił się wokół syna, Maćka, dla którego była gotowa na wszelkie poświęcenia.
Zarabiała na kilku etatach i wieczorami jeszcze dorabiała, by tylko Maciek miał wszystko, czego potrzebował. Chłopiec każdą wolną chwilę spędzał ze swoją mamą, wspierał ją i był jej oczkiem w głowie.
Maciej zdobył wykształcenie, poszedł do wojska, później znalazł dobrą pracę w Warszawie. Dorastał i przestawał pytać o ojca w końcu domyślił się prawdy. Joanna opowiadała mu bajki o ojcu, ale czy on w nie wierzył? Raczej nie.
Z wiekiem chłopiec coraz bardziej przypominał Piotra. Gdy skończył 20 lat, Joanna nie mogła nie zauważyć tego podobieństwa. Aż któregoś dnia ich drogi znów się skrzyżowały podczas rodzinnego spotkania w Zakopanem Piotr, Joanna i ich dorosły syn. Ojciec długo patrzył na młodzieńca, nie wierząc własnym oczom widział w nim siebie sprzed lat. Przez dłuższą chwilę nie umiał wydobyć z siebie słowa.
Dopiero trzy dni później stanął w drzwiach Joanny z niepewnym wyrazem twarzy:
Czy potrafisz mi wybaczyć?
Już dawno wybaczyłam wyszeptała, patrząc mu głęboko w oczy.
I wtedy znów odżyły wszystkie historie o tatusiu, a Maciek po raz pierwszy zobaczył swojego prawdziwego ojca.





