Dyrektor uścisnął mu dłonie i powiedział: „Co możesz zrobić? Rodzice tych łobuzów pomagali w remoncie szkoły”

newskey24.com 21 godzin temu

Robert i Jagoda znają się od przedszkola. Mieszkają obok siebie, więc rodzice zdecydowali, iż dzieci będą chodzić do tej samej szkoły i tej samej klasy. Poprosili wychowawczynię, aby posadziła ich razem. W końcu w klasie jest wielu uczniów, głównie chłopców, więc Robert mógłby chronić Jagodę, gdyby ktoś zrobił jej coś złego. Dzieci z euforią zaczęły naukę, nauka nie sprawiała im trudności.

Kiedy przeszli do trzeciej klasy, mama Jagody zauważyła, iż córka zachowuje się inaczej niż zwykle. Stała się wystraszona i nie chciała chodzić do szkoły. Pewnego dnia poprosiła mamę, żeby pozwoliła jej przejść do innej szkoły. Ta prośba zaskoczyła matkę, która zadzwoniła do mamy Roberta. Tam również nie wszystko było dobrze.

Robert, tak jak Jagoda, poprosił, aby umożliwić mu zmianę szkoły. Dzisiaj po lekcjach, mama Roberta zauważyła siniaki na ciele syna. Razem postanowiły pójść do szkoły i dowiedzieć się, co dzieje się z ich dziećmi.

Wychowawczyni tłumaczyła, iż w szkole wszystko jest w porządku, a może dzieci pokłóciły się gdzieś poza nią. W tym momencie do klasy wbiegła grupa uczniów, krzycząc. Mamy rozejrzały się i zobaczyły, jak chłopcy szarpią Roberta za ubranie, a w oddali inni ciągnęli Jagodę.

Mamy rzuciły się bronić swoje dzieci przed ciosami, ale nikt ich nie słuchał. Wychowawczyni także próbowała uspokoić uczniów. W końcu jedna z dziewczynek pobiegła po dyrektora. Dopiero wtedy wszyscy się uciszyli.

Mamy Roberta i Jagody powiedziały, iż nie zostawią sprawy. Zażądają zwołania rodziców chuliganów do szkoły, a jeżeli to nie pomoże, zgłoszą sprawę na policję, opisując pobicie dzieci. Dyrektor uspokoił kobiety i zapewnił, iż następnego dnia zaprosi do szkoły rodziców winnych dzieci, obecni będą także oni.

Odprowadzając je do drzwi, dyrektor wyjaśnił, iż to dzieci bogatych rodziców. Nie słuchają nikogo, przeszkadzają w lekcjach, znęcają się nad innymi. Ich rodzice byli już kilka razy wzywani, ale bez skutku, bo są kilka lepiej wychowani niż ich pociechy.

Następnego dnia mamy przyszły do szkoły o umówionej godzinie. Rodzice agresywnych uczniów już tam byli. Nauczycielka ostrzegła, iż z nimi będzie trudno. Krzyczeli, bronili swoich dzieci i ignorowali wszelkie zarzuty. Zachowywali się bez szacunku wobec nauczycieli. Udało się ich uspokoić tylko dyrektorowi, i to na krótko.

Nie podjęto żadnej decyzji, bo roszczeniowi rodzice po prostu opuścili salę, twierdząc, żeby nie przejmować się drobiazgami. Dyrektor tylko westchnął i dodał: Co można zrobić? Rodzice tych chuliganów pomogli przy remoncie szkoły, więc nie można tak po prostu im kazać zabrać swoje dzieci.

W domu dzieci wyznały, iż ci chłopcy upokarzają wszystkich w klasie. jeżeli ktoś przejdzie korytarzem samotnie, od razu zostaje pobity przez chuliganów. Roberta i Jagodę pobili, bo chodzą razem, a bijącym się to nie podobało. Mamy przeniosły swoje dzieci do innej szkoły. Dyrektorka zrezygnowała z pracy, nie mogąc już dłużej pracować z niewychowanymi uczniami i ich rodzicami.

Idź do oryginalnego materiału