Dziecko dla przyjaciółki Gdy Lila dobiegała końcówki ciąży, jej młodszy brat wyprowadził się z domu, ojciec zaczął pić i od tego czasu życie dziewczyny zamieniło się w piekło. Każdy poranek zaczynała od przewietrzenia mieszkania, wynoszenia pustych butelek spod stołu i czekania, aż ojciec się wyśpi. — Tato, przecież nie możesz pić. Ledwo wyszedłeś po udarze. — Chcę, to piję. Kto mi zabroni? Tak łatwiej zapomnieć o bólu. — O jakim bólu? — Tego, iż nie jestem nikomu potrzebny. choćby tobie. Jestem dla ciebie ciężarem. Zmarnowałem życie, Lila. Po co w ogóle przyszedłem na świat? Po co założyłem rodzinę i spłodziłem dzieci, które odziedziczyły ode mnie tylko słabość, brak charakteru i biedę? Wszystko na darmo, córko. Lepiej pić. Lila, już i tak w złym humorze, złościła się. — Wcale nie na darmo, tato. Innym ludziom bywa gorzej w życiu. — Gorzej? Ty bez matki rosłaś. Teraz zamierzasz urodzić dziecko bez ojca i też wychowywać je w biedzie. — Nie wszystko jest tak czarne, tato… Nic nie jest wieczne, wszystko może się zmienić w każdej chwili. Z żalem wspomniała, jak jeszcze niedawno była szczęśliwa, przygotowując się do ślubu z Ilją. Świat się zawalił, ale trzeba żyć dalej. Tego dnia ojciec znów się upił. Lila wybuchła: — Przepiłeś pieniądze, które odłożyłam na czarną godzinę? Jak je znalazłeś? Przeszukałeś cały dom, grzebałeś w moich rzeczach?! — To wszystko jest moje, — stwierdził ojciec. — Łącznie z emeryturą, którą przede mną ukrywasz! Moją emeryturą. — I wszystko przepuściłeś? Nie pomyślałeś, z czego będziemy żyć? — A czemu mam myśleć? Jestem chory człowiek. Wyrosłaś, teraz to ty masz się mną zająć! Lila przeszukała wszystkie szafki. — Przecież pamiętam, iż były jeszcze dwie paczki makaronu i masło. Teraz nie ma nic! Co zjemy na kolację?.. Była wstrząśnięta. Usiadła na krześle i zakryła twarz dłońmi. Skąd mogła wiedzieć, iż ciocia Natalia w czasie jej nieobecności rozpijała ojca i okradała dom? Cicho i podstępnie Natalia zadomowiła się w ich czterech ścianach i robiła wszystko, by rozbić rodzinę. Tamtej nocy Lila płakała przez sen. Leżała załamana, głodna. Następnego ranka zapukała do drzwi Natalia Anatoliewna. W modnym płaszczu i butach na obcasach, choćby nie zdjęła obuwia, od razu skierowała się do kuchni. — Cześć. Moja znajoma z urzędu komunalnego powiedziała mi, iż macie zaległości i zaraz odetną prąd za niepłacenie. Co się u was dzieje, Lila? Może napijemy się herbaty? Nie czekając na odpowiedź, Natalia zaczęła grzebać w lodówce i szafkach. — Sama zrobię herbatę, jesteś w ciąży, jak moja Swieta… Ale tu nic nie ma. Ani cukru, ani herbaty. Nic! Chodź, pójdziemy do sklepu. Lila nie patrzyła choćby na ciotkę. — Ciociu Natalio, może wy już pójdziecie. Nie mam czym was poczęstować. Natalia nie zamierzała ustępować. — Masz problemy? Widzę to. Pamiętasz, jak proponowałam ci, żebyś się do mnie przeprowadziła? Teraz już nie proszę, tylko nalegam — zabieraj rzeczy i zamieszkaj ze mną. Tu nie ma warunków, twój ojciec pije, a ty nie masz choćby co jeść! A przecież potrzebujesz owoców, witamin… Pakuj się, jedziemy do mnie. Lili zakręciło się w głowie, usiadła na stołku. Łzy pociekły jej po policzkach, Natalia ją przytuliła: — Posłuchaj dziecko, wiem jak do mnie podchodzisz. Nie mam u ciebie przebaczenia, moja córka odebrała ci męża. Ale nie jestem potworem i nie mogę patrzeć, jak cierpisz. Chcesz czy nie, zaopiekuję się tobą. Potem wszystko działo się jak we śnie: Natalia pomogła jej spakować rzeczy i zamówiła taksówkę. *** W dniu, w którym Lila zaczęła rodzić, Natalia Anatoliewna nie odstępowała jej na krok. — Słuchaj mnie uważnie, Lila. Uprzedziłam już personel, iż chcesz zrzec się dziecka. Więc po porodzie nie bierz go na ręce, nie przystawiaj do piersi. Po prostu nie patrz. Lila zmagała się z bólami porodowymi: — Ciociu Natalio, wszystko mi jedno. Niech to się już skończy… — Pamiętaj tylko, co mówiłam — sama tego dziecka nie wychowasz. Już mam rodzinę, która chętnie je adoptuje choćby dziś. Po kilku godzinach na świat przyszła dziewczynka. — Waży 3,3 kilo, zdrowa, wszystko w porządku. Pielęgniarka zawinęła dziecko w pieluszkę i choćby nie pokazała Lili. Ale lekarka spojrzała surowo na młodą matkę: — Jak to rozumieć? Ma pani zdrową, śliczną córeczkę, choćby nie chce pani na nią spojrzeć. Elu, przynieście dziecko i przystawcie do matki. Lila była rozbita i potrząsnęła głową: — Nie chcę. Nie mam z czego żyć, nie chciałam rodzić… Są ludzie, którym bardziej się przyda. Podpiszę zrzeczenie… Oddadzą ją do adopcji. — Niech się pani opanuje, niech chociaż spojrzy na dziecko. Lila zacisnęła powieki, ale poczuła delikatny dotyk na ręce… Pielęgniarka położyła maluszka obok, a ona wtuliła się w matkę, otwierając usteczka — Lila spojrzała w końcu na córeczkę. Bezbronny dzieciaczek patrzył na nią skośnymi oczkami, wyciągał rączki na oślep w jej kierunku. — No i już, mamusiu? Karmimy malutką, — uśmiechnęła się lekarka. Rozweseliło ją, iż Lila aż się rozpłakała na widok córki. — Śliczna dziewczynka. Potrzebuje was, nie żadnych adopcyjnych rodziców. Lila zapłakała i przytuliła córkę z całych sił. Przez najbliższe dwie godziny odpoczywała po porodzie nie spuszczając wzroku z córeczki. Tak obudził się jej instynkt macierzyński. „To ona jest sensem mojego życia — moja córeczka. Nieważne, iż Ilja odszedł, ojciec szaleje… Jestem potrzebna mojej córce, więc zostanę z nią”. *** Lila obudziła się na głos Natalii. Natalia Anatoliewna, zarzuciwszy szlafrok na ramiona, weszła do sali i spojrzała na nią surowo. — Zapomniałaś co ustalałyśmy? — spytała cicho. — Obiecałaś, iż oddasz dziecko po porodzie. Już załatwiłam rodzinę, która odbierze małą choćby dziś. — Pani Natalio, zmieniłam zdanie. Nie oddam jej. — Przecież nie masz choćby na chleb, gdzie pójdziesz z tym dzieckiem? — Do domu. Nie będę już wam przeszkadzać. Poradzę sobie jakoś. Lila widziała, jak na twarzy ciotki pojawił się wściekły grymas. — Zwariowałaś?! Przecież nie masz za co żyć! Będziesz żebrać na ulicy?! Krzyk Natalii obudził córeczkę w łóżeczku. Lila podeszła i wzięła ją na ręce. — Nie ruszaj jej! Sama ją ukołyszę i nakarmię sztucznym mlekiem. Powiemy lekarzom, iż nie masz pokarmu, — powiedziała Natalia. Lila potrząsnęła głową: — To moja córka. Zdecydowałam, nie oddam jej nikomu! — Oszalałaś! Przecież obiecałaś! — Natalia zacisnęła zęby bezradnie. — Proszę wyjść. Natalia wyszła. Współlokatorka Lily podniosła głowę ze szpitalnego łóżka: — Kto to był? — Ciotka. — Masakra. Nie słuchaj jej. Dobrze, iż ją wygoniłaś. Ja jestem Lera. Jak będziesz potrzebowała pomocy, daj znać. Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. — Ja jestem Lila. — Miło poznać, Lila. Wiesz, miałam wrażenie, iż ta kobieta chciała zabrać twoją córeczkę z łóżeczka. Jest bardzo dziwna. *** Przed wypisem Lilę odwiedziła była przyjaciółka, Swieta, z dużym brzuchem. — Cześć. Lila ostrożnie usiadła na ławce. Swieta przysiadła obok. — Słyszałam, iż urodziłaś. — Tak, córeczkę. Swiecie zadrżały oczy. — Lila, sprawa jest taka. Wiesz, iż mama znalazła rodzinę, która ją chętnie adoptuje. — No i co? — To bardzo porządni ludzie, znam ich. Są bogaci i zrobią wszystko, żeby dostać dziecko. Swieta ścisnęła jej rękę: — Proponują za twoją córkę milion. Milion złotych, wyobrażasz sobie? Kupiłabyś pokój, a może i mieszkanie. — Milion? To niech ty im dasz swoje dziecko, skoro ci tak leży na sercu, — odpowiedziała Lila. Swieta wydęła usta, ale nie puszczała ręki Lili. — Oddaj ją mnie! Zaopiekuję się nią. To przecież córka Ilji. — Dasz radę z dwójką dzieci? — Niczego nie rozumiesz, Lila! Moja rodzina się rozpada! Lilę poniosło, wstała i chciała odejść, Swieta złapała ją za rękaw, oczy świeciły szaleństwem: — Potrzebuję tej dziewczynki, Lila! — Puść. …Kilka godzin później wpadł do sali sam Ilja. Lila się cofnęła. — Urodziłaś? Mogę zobaczyć? — Nie, nie możesz! Niech Swietoczka ci rodzi, tam patrz! — Musimy pogadać. Odkąd urodziłaś, nie mogę spać. Chcę zabrać córkę do siebie. Zrzeknij się praw, a od razu ją zaadoptuję. Lila pokiwała głową: — Nie jestem jak ty. Nigdy nie zostawię dziecka, które mnie potrzebuje. Na darmo przyjechałeś — nie oddam ci jej! Ilja też nie chciał odpuścić. — Oddaj! choćby nie miałaś prawa rodzić mojej córki! I tak ją odbiorę! — Ty? Maminsynek? Najpierw spytaj mamusi o pozwolenie! Lila wzięła dziecko i poszła do pielęgniarki: — Proszę, nie wpuszczać do mnie nikogo! Nie chcę nikogo widzieć! Epilog W dniu wypisu Lila wyszła z córeczką na rękach. Nie była sama — razem z nią szła sąsiadka z sali, Lera, którą odbierali mąż i matka. Przed wejściem czekał samochód Rezników. Wysiadła z niego Valeria Jakowlewna, matka Ilji, która rzucała w Lilę nieprzyjazne spojrzenia. Strach przeszedł po plecach Lili. Niedoszła teściowa wyglądała jak wilczyca przed skokiem. Lera zauważyła jej minę, podeszła i stanęła obok. — Kto to jest, Lila? — Rodzice Ilji. — Tak się czai, jakby na ciebie polowała. Coś tu jest nie tak. Zapraszałam cię do siebie, jedź ze mną. Lila skinęła głową. Również czuła niepokój. *** Mieszkając u nowych przyjaciół, Lila niespodziewanie spotkała miłość — kuzyn Larry, zatwardziały kawaler Janek, zakochał się w niej. Janek był wspaniałym człowiekiem, dobrym, ciepłym. Nie tylko się z nią ożenił i adoptował córkę, ale też pomagał teściowi. A co do Swiety i Ilji — ich związek się rozpadł. Okazało się, iż Swieta udawała ciążę i nosiła sztuczny brzuch, zwodząc rodzinę Rezników. Natalia Anatoliewna, chcąc ratować rodzinę córki, wyznała zięciowi, iż Swieta straciła dziecko wcześnie. I od razu zaproponowała świetny (według siebie) plan wyjścia. — Ilja, nie gniewaj się na moją córkę. Tak, ciąża się skończyła, ale i tak będziesz miał dziecko na boku. Zastanawiałam się: może zabierzecie dziecko, które urodzi Lila? Przecież będzie wasze, możecie je adoptować. A rodzicom nie mówmy o utracie ciąży, będziemy udawać, iż Swieta jest w ciąży, a jak Lila urodzi, zabierzemy jej niemowlę i powiemy, iż to Swieta urodziła. Ilji spodobał się pomysł teściowej. I wszystko układało się dobrze, dopóki Lila się nie zbuntowała i nie oddała dziecka do adopcji, pogrążając byłą przyjaciółkę i jej matkę. Matka Ilji, Valeria Jakowlewna, była rozczarowana kłamstwem synowej, wygnała ją i zmusiła syna do rozwodu.

naszkraj.online 23 godzin temu
Dziecko dla przyjaciółki Kiedy Sylwia była w ostatnich miesiącach ciąży, jej młodszy brat wyjechał z domu, a ojciec zaczął pić, co sprawiło, iż życie Sylwii zamieniło się w koszmar. Każdy poranek zaczynał od otwierania okien, wynoszenia pustych butelek spod stołu i czekania, aż ojciec się wyśpi. Tato, nie możesz pić. Ledwo wyzdrowiałeś po udarze. Chcę […]
Idź do oryginalnego materiału