Dziecko dla przyjaciółki Gdy Lila przeżywała ostatnie tygodnie ciąży, jej młodszy brat wyprowadził się z domu, a ojciec zaczął pić – od tej pory życie Lili zamieniło się w koszmar. Każdy poranek zaczynał się od wietrzenia mieszkania, wynoszenia pustych butelek i czekania aż ojciec się obudzi. — Tato, przecież nie wolno ci pić. Ledwo doszedłeś do siebie po udarze. — Chcę, to piję. Kto mi zabroni? Łatwiej mi tak znieść ból. — Jaki ból? — Ból świadomości, iż nikomu nie jestem potrzebny. choćby tobie. Jestem dla ciebie ciężarem, Lila. Jestem przegrany. Niepotrzebnie się urodziłem, niepotrzebnie się żeniłem, niepotrzebnie miałem dzieci, które odziedziczyły po mnie tylko słabość i biedę. Wszystko na darmo, córko. Lepiej się napić. Lila, już i tak w złym humorze, złościła się. — Nic nie jest na darmo, tato. Ludzi spotykają w życiu gorsze rzeczy. — Co może być gorszego? Wychowywałaś się bez matki. I chcesz urodzić dziecko bez ojca, które będzie żyło w biedzie, tak jak my. — Nie wszystko jest stracone, tato. Wszystko się może zmienić, każda chwila może odmienić nasze losy. Lila ze smutkiem wspomniała, jak jeszcze niedawno planowała ślub z Pawłem. Tak, świat się zawalił, ale trzeba żyć dalej. Tego dnia ojciec znów się upił. Lila, w akcie bezsilności, wykrzyczała: — Przepiłeś pieniądze, które odłożyłam na czarną godzinę? Jak je znalazłeś? Przeszukałeś cały dom, grzebałeś w moich rzeczach?! — Wszystko w tym domu należy do mnie – oświadczył ojciec – łącznie z emeryturą, którą przede mną ukrywasz! Moją emeryturą. — I wszystko przepiłeś? I choćby nie pomyślałeś, z czego będziemy żyć? — A dlaczego ja mam o to myśleć? Jestem chorym człowiekiem. Wyrosłaś już, teraz twoja kolej się mną opiekować! Lila przetrząsała szafki. — Pamiętam dokładnie – wczoraj były jeszcze dwie paczki makaronu i trochę oleju. Teraz nic nie ma! Co zjemy na kolację? Lila była zszokowana. Usiadła na krześle, ukrywając twarz w dłoniach. Nie miała pojęcia, iż ciotka Natalia przyszła podczas jej nieobecności, rozpijała ojca i wynosiła jedzenie z domu. Cichutka, manipulująca jak wąż, Natalia weszła do ich domu i robiła wszystko, by rozbić rodzinę. Tamtej nocy Lila przez łzy nie mogła zasnąć. Leżała zrezygnowana, głodna. Rano zapukała do drzwi Natalia. W drogim płaszczu, modnych butach na obcasach, choćby nie zdjęła obuwia i weszła do mieszkania. — Dzień dobry. Moja koleżanka z administracji powiedziała mi, iż macie długi i zaraz wam odetną prąd. Co się dzieje, Lila? Może napijemy się herbaty? Nie czekając na odpowiedź, Natalia poszła do kuchni i zaczęła grzebać w lodówce i w szafkach. — Sama sobie zrobię herbatę, ty jesteś w ciąży — jak moja Zosia… Ale u was nie ma ani cukru, ani herbaty. Po prostu nic tu nie ma. Może pójdziemy do sklepu? Lila unikała jej wzroku. — Ciociu Natalio, nie poczęstuję was herbatą. Lepiej już sobie pójdźcie. Ale Natalia nie zamierzała odpuścić. — Masz kłopoty? Widzę, iż tak. Pamiętasz, proponowałam ci, żebyś przeprowadziła się do mnie? Teraz już nie proszę, a nalegam — pakuj rzeczy i jedź ze mną. Tu nie ma warunków dla dziecka, ojciec nadużywa alkoholu, a ty nie masz co jeść! Owoce, witaminy… Spakuj się, jedziesz ze mną. Lila usiadła, bo zakręciło jej się w głowie. Łzy pociekły po policzkach, Natalia ją przytuliła: — Posłuchaj, wiem jak mnie postrzegasz. Wybaczenia nie oczekuję – przecież to przez moją córkę straciłaś Pawła. Ale nie jestem potworem i nie mogę znieść widoku twojego cierpienia. Czy ci się to podoba, czy nie – zajmę się tobą. Potem wszystko było jak we śnie: Natalia pomogła Lili spakować rzeczy i zamówiła taksówkę. *** W dniu, gdy zaczęły się skurcze, Natalia nie odstępowała Lili na krok. — Słuchaj uważnie, Lila. Wszystko już ustalone – powiedziałam lekarzom, iż chcesz się zrzec dziecka. Więc kiedy urodzisz, nie bierz dziecka na ręce, nie próbuj karmić piersią. Po prostu nie patrz na dziecko. Skurcze były trudne do zniesienia: — Ciociu Natalio… wszystko mi jedno. Niech to już się skończy. — Nie zapominaj — nie dasz rady sama tego dziecka wychować. Ja już znalazłam porządną rodzinę, która natychmiast adoptuje twoje dziecko. Kilka godzin później urodziła się dziewczynka. — Trzy kilo trzysta, zdrowa, wszystko w porządku. Pielęgniarka zawinęła malucha i choćby nie pokazała Lili. Ale pediatra spojrzała surowo na młodą mamę: — Co to znaczy? Zdrowa, śliczna dziewczynka, a mama nie chce na nią spojrzeć? Pani Eleno, proszę przynieść dziecko i przystawić do piersi! Lila, załamana, potrząsnęła głową: — Nie chcę. Nie mam za co żyć, nie chciałam rodzić… Są ludzie, którym ta dziewczynka jest bardziej potrzebna, podpiszę zrzeczenie, ona trafi do adopcji… — Niech się pani opanuje, chociaż spojrzy na maleństwo. Lila zamknęła oczy, ale poczuła delikatny dotyk na dłoni… Pielęgniarka położyła dziecko obok, malutka zaczęła kwilić, szukała matki. Mała, bezbronna istotka patrzyła na nią spod przymrużonych powiek, próbując objąć ją rączkami. — No już, mamuś, czas karmić maleństwo – zażartowała pediatra, widząc, jak Lila drży pod wpływem pierwszego kontaktu z córką. — Przecież ona cię potrzebuje, a nie obcy ludzie. Rozumiesz? Lila zapłakała, przytuliła córeczkę i przytaknęła. Przez kilka godzin Lila leżała przy dziecku, nie mogąc oderwać od niego wzroku. Właśnie wtedy obudził się w niej matczyny instynkt. „To jest sens mojego życia – moja córka. Nieważne, co zrobił Paweł czy tata… Moja córka mnie potrzebuje, więc zostanę z nią”. *** Lila obudziła się od głosu Natalii. Natalia, w szlafroku, weszła do sali i spojrzała na Lilię leżącą w łóżku. — Zapomniałaś, o czym się umawiałyśmy? — spytała cichym głosem. — Przecież obiecałaś, iż po porodzie zrezygnujesz z dziecka. Ja już załatwiłam ludzi, którzy zaraz je zabiorą. — Pani Natalio, zmieniłam zdanie. Nie oddam jej. — Ale nie masz choćby grosza, jesteś prawie bezdomna, gdzie z dzieckiem pójdziesz? — Do domu. Nie będę już nikomu przeszkadzać. Poradzę sobie sama. Lila zauważyła, jak twarz Natalii przybrała grymas gniewu. — Zwariowałaś?! Jak przeżyjesz? Kim będziesz — żebrakiem? Krzyk Natalii obudził dziewczynkę, Lilia podeszła do łóżeczka. — Nie dotykaj! Sama ją utulę i nakarmię mlekiem modyfikowanym. Powiemy lekarzom, iż nie masz mleka — oświadczyła Natalia. Lila pokręciła głową. — To moje dziecko, powiedziałam, nie oddam… — Nie możesz! Obiecałaś! — Natalia bezradnie otworzyła usta. — Proszę wyjść. Natalia wyszła. Sąsiadka, która leżała cicho obok, podniosła głowę: — Kto to był? — Ciotka. — Bohaterka… Dobrze zrobiłaś, iż ją wygoniłaś. Jestem Lera. Jak będziesz potrzebować pomocy, pomogę. Świat nie jest taki zły. — Lila. — Miło poznać. Wiesz, ona prawie wyciągnęła ręce do twojej córeczki, jakby chciała ją zabrać. Niezwykła kobieta. *** Przed wypisem przyszła do Lili jeszcze jedna osoba, nie mogła wejść na salę, więc Lila wyszła do korytarza. Była przyjaciółka Zosia stała, ciężarna, oczekując na Lilię. — Cześć. Lila ostrożnie usiadła obok. Zosia spuściła wzrok. — Słyszałam, iż urodziłaś. — Tak. Córkę. Zosia nerwowo zerkała tu i tam. — Lila, mama znalazła ludzi, którzy chcą adoptować twoje dziecko. — No i? — Ci ludzie są dobrzy, wiem o tym. Mają pieniądze i naprawdę zależy im na tej dziewczynce. Zosia chwyciła Lilię za rękę: — Oferują za twoją córeczkę ponad sto tysięcy złotych! Wyobrażasz sobie?! Kupiłabyś sobie pokój, może choćby mieszkanie! — Dobrze, skoro tak ci na nich zależy, sprzedaj im swoje dziecko – Lila odpowiedziała chłodno. Zosia się nadęła, ale ściskała rękaw Lili. — Poczekaj, oddaj mi dziecko! Zajmę się nią, to przecież córka Pawła. — Dasz radę z dwójką dzieci? — Nic nie rozumiesz, Lila! Moja rodzina się rozpada! Lila poderwała się z ławki, by odejść. Zosia trzymała jej rękaw, jej oczy były szalone: — Potrzebuję tego dziecka, Lila! — Puść. …Kilka godzin później do sali wpadł sam Paweł. Lila odsunęła się na widok byłego narzeczonego. — Urodziłaś? Mogę ją zobaczyć? — Nie, nie możesz! Niedługo twoja Zosia urodzi, to tam patrz! — Musimy porozmawiać, Lila. Odkąd urodziłaś, nie mogę się odnaleźć. Chcę zabrać córkę do siebie. Zrzeknij się jej, a ja ją od razu zaadoptuję. Lila pokręciła głową: — Nie jestem taka jak wy. Nigdy nie zostawię osoby, która mnie potrzebuje. Niepotrzebnie tu przyjechałeś — córka zostaje ze mną! Paweł nie chciał odejść. — Oddaj mi dziecko! Nie powinnaś była rodzić mojego dziecka! I tak ją zabiorę! — Ty? Maminsynek? Najpierw zapytaj o zgodę mamusi! Lila odepchnęła byłego chłopaka, wzięła córeczkę i wyszła do pielęgniarek. — Czy może pani prosić, by nikt już do mnie nie wchodził? Nie chcę nikogo widzieć, to nie motel! Epilog W dniu wypisu Lila wyszła z córeczką na rękach. Wyszła razem z sąsiadką z sali, Lerą, którą witał mąż i mama. Lila zatrzymała się na schodach, gdy zobaczyła samochód rodziny Pawła. Wysiadła matka Pawła, pani Renata, zmierzyła Lilę wzrokiem. Lila poczuła ciarki na plecach. Niedoszła teściowa patrzyła złym okiem, wyglądała jak wilczyca gotowa do skoku. Lera zauważyła to spojrzenie, stanęła przy Lili. — Kto to? — Rodzice Pawła. — Wygląda, jakby czekała na ciebie. Powiem ci szczerze: coś mi tu nie pasuje. Wszyscy tak „polują” na twoje dziecko… Mam dla ciebie pokój u siebie, jedź ze mną. Lila kiwnęła głową. Czuła ten sam niepokój. *** Zamieszkała u nowych przyjaciół. Niespodziewanie jej serce podbił kuzyn Lery, wieczny kawaler Janek — był czuły, dobry, wziął Lilię za żonę, a jej córkę traktował jak własną. Co do Zosi i Pawła — ich małżeństwo się rozpadło. Okazało się, iż Zosia udawała ciążę, nosiła sztuczny brzuch i oszukiwała rodzinę Pawła. Natalia, by ochronić córkę, wyznała Pawłowi, iż Zosia poroniła, ale wymyśliła inny plan: „Pawełku, nie złość się na Zosię, i u ciebie nie jest wesoło — w końcu gdzieś indziej będziesz miał dziecko. Może łatwiej by było, gdybyście przyjęli dziecko, które urodzi Lila? Przynajmniej nie jest obce. Zaadoptujcie je, a rodzicom Pawła nic nie powiemy. Będziemy udawać, iż Zosia urodziła i przyjmiemy córkę Lili.” Pawłowi spodobał się ten plan. Wszystko układało się po ich myśli, dopóki Lila nie zdecydowała się zostać z córką – wpędzając tym w kłopoty dawną przyjaciółkę i jej matkę. Matka Pawła, pani Renata, gdy poznała prawdę, wyrzuciła Zosię z domu, a Pawła zmusiła do rozwodu. Dziecko dla przyjaciółki – historia o matce, dla której własne dziecko okazało się największym skarbem i sensem życia, mimo trudnych wyborów, samotności i zdrady najbliższych.

naszkraj.online 1 dzień temu
Dziecko dla przyjaciółki Gdy Agnieszka przechodziła przez ostatnie miesiące ciąży, jej młodszy brat wyjechał, a ojciec zaczął nadużywać alkoholu. Życie Agnieszki zamieniło się w istny koszmar. Każdy poranek zaczynał się od wietrzenia mieszkania, sprzątania pustych butelek spod stołu i czekania, aż ojciec się wyśpi. Tato, przecież lekarz zabronił ci pić. Ledwo przeszedłeś udar. Chcę, to […]
Idź do oryginalnego materiału